Katastrofa samolotu Germanwings

24 marca 2015
tvn24germanwings

O 10.47 po raz ostatni nadał sygnał i godzinę później pojawiły się pierwsze informacje mówiące o jego katastrofie. 24 marca, niespełna godzinę po starcie z lotniska w Barcelonie, airbus A320 niemieckich linii lotniczych Germanwings rozbił się we francuskich Alpach, w drodze do Duesseldorfu w Niemczech. Katastrofy nie przeżył żaden ze 144 pasażerów i sześciu członków załogi.

Samolot Germanwings wystartował z lotniska w Barcelonie o godz. 9.55 czasu polskiego. Leciał wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego i ok. godz. 10.31 znalazł się nad południowo-wschodnią Francją, osiągając przewidziany dla lotu pułap ponad 11 km. Wtedy rozpoczął jednak szybkie i nieplanowane zniżanie, które trwało około ośmiu-dziewięciu minut do momentu, w którym maszyna rozbiła się o jeden z masywów górskich w Alpach.

Katastrofy nikt nie przeżył

Piloci przed katastrofą nie nadali sygnału "mayday", a wcześniej nie informowali personelu naziemnego o jakichkolwiek problemach z samolotem. Dane meteorologiczne z regionu pokazały, że nad południową Francją panowały wtedy dobre warunki pogodowe. Wiały jedynie lekki wiatr.

Około dwóch godzin po nadaniu ostatniego sygnału przez samolot, pierwsi francuscy ratownicy zauważyli szczątki maszyny niedaleko miejscowości Barcelonnette. Te, rozsiane na obszarze ponad dwóch hektarów, znajdowały się na wysokości ponad 2000 m n.p.m.

150 osób na pokładzie airbusa

We wtorek po południu katastrofę airbusa potwierdził przewoźnik, do którego należała maszyna - linie lotnicze Germanwings. Prezes spółki przekazał, że na pokładzie znajdowało się sześciu członków załogi i 144 pasażerów. Podano, że co najmniej połowę z nich stanowili Niemcy, a ponad 30 pasażerów pochodziło z Hiszpanii. Na pokładzie byli też Australijczycy, Brytyjczycy, Meksykanie, Wenezuelczycy, Duńczycy, Holendrzy i przedstawiciele kilku innych narodowości.

Francuskie służby, które zaangażowały do poszukiwań szczątków ofiar ponad 700 ratowników górskich, policjantów i strażaków, poinformowały, że zbadanie całego terenu katastrofy zajmie "około tygodnia", a odnalezienie szczątków ofiar "co najmniej tydzień".

Rejestrator rozmów znaleziony

Równocześnie linie Germanwings, należące do niemieckiej Lufthansy poinformowały, że skontaktowały się lub próbują się skontaktować z krewnymi ofiar katastrofy. Z Barcelony i Duesseldorfu na miejsce katastrofy wyruszyły w czwartek dwa samoloty z rodzinami na pokładzie. Francuskie Biuro Śledztw i Analiz Lotnictwa Cywilnego (BEA) prowadzące postępowanie po katastrofie poprosiło rodziny ofiar o przywiezienie na miejsce katastrofy przedmiotów należących do zmarłych krewnych.

W środę w Paryżu eksperci zaczęli badać zawartość uszkodzonej czarnej skrzynki, będącej rejestratorem rozmów w kokpicie samolotu. Tę znaleziono w miejscu katastrofy jeszcze we wtorek. W środę szef BEA Remi Joulty potwierdził, że mimo uszkodzeń, dane ze skrzynki da się odczytać.

Przełomowe informacje

Dzień później prowadząca śledztwo prokuratura w Marsylii ogłosiła, że w momencie uderzenia w ziemię w kokpicie był tylko drugi pilot. Wszystko wskazuje na to, że w sposób "świadomy i celowy" rozbił maszynę. Odłączył autopilota, nakazał samolotowi zniżanie się, ignorował ostrzeżenia i nie wpuścił do kokpitu kapitana, który wyszedł chwilę wcześniej do łazienki. Rejestratory nagrały dźwięki bezskutecznych prób sforsowania drzwi. Jednocześnie do końca było słychać miarowy oddech pierwszego oficera, co wskazuje na to, że był przytomny.

Prawdopodobnego sprawcę katastrofy zidentyfikowano jako Niemca Andreasa Lubitza.

Równo dwa lata po katastrofie airbusa A320 linii Germanwings w Alpach francuskich ojciec drugiego pilota, który roztrzaskał samolot na zboczu góry, podważył ustaloną w śledztwie wersję, że było to samobójstwo wywołane depresją z elementami psychozy. Przedstawiciel rodzin ofiar odpowiedział słowami o "prowokacji".

- Na dwa tygodnie przed tragedią lekarz zalecił niemieckiemu pilotowi Andreasowi Lubitzowi, by zgłosił się na leczenie do szpitala psychiatrycznego - poinformowała francuska komisja ds. katastrof lotniczych (BEA), przedstawiając raport dotyczący katastrofy samolotu linii Germanwings. Airbus rozbił się o zbocze Alp 24 marca 2015 roku.

Niemiecki pilot Andreas Lubitz, który - według śledczych - w ubiegłym roku celowo rozbił samolot Germanwings, cierpiał z powodu depresji i "bał się ślepoty". Niemiecki "Bild" dotarł do ostatniego maila, którego Lubitz wysłał do swojego lekarza. W piątek Francuzi opublikują końcowy raport dotyczący katastrofy.

Andreas Lubitz, który w marcu ub. r. rozbił celowo samolot pasażerski w Alpach, zabijając oprócz siebie 149 osób, zdradzał oznaki psychozy. Kilka tygodni wcześniej jeden z opiekujących się pilotem lekarzy miał napisać: "Na Boga, nie chciałbym, by ten człowiek pilotował jakikolwiek samolot". Fragmenty korespondencji i dokumentacji medycznej w tej sprawie opublikował francuski "Le Parisien". Materiał "Faktów z zagranicy". Program od poniedziałku do piątku o 20 w TVN24 Biznes i Świat.

Drugi pilot samolotu Germanwings Andreas Lubitz, podejrzany o celowe rozbicie lecącej z Barcelony do Duesseldorfu maszyny ze 149 osobami na pokładzie, został w weekend pochowany na cmentarzu w rodzinnym miasteczku Montabaur (południowo-zachodnie Niemcy).

Andreas Lubitz, który najprawdopodobniej z rozmysłem rozbił samolot pasażerski w Alpach, był przekonany że ślepnie i jego świat się „wali”. Seryjnie chodził na konsultacje do lekarzy, którzy stwierdzili, że cierpi z tego powodu na „psychozę”. Szczegóły problemów zdrowotnych Lubitza opisali francuscy śledczy, którzy oficjalnie ogłosili, że postępowanie w sprawie katastrofy traktują jako sprawę kryminalną.

Ciała wszystkich ofiar katastrofy Germanwings w Alpach zostały zidentyfikowane - podał we wtorek w oświadczeniu prokurator Marsylii. Trumny ze szczątkami zostaną teraz odesłane do rodzin, które w końcu będą mogły ich pochować. Identyfikacja wszystkich ofiar airbusa trwała niecałe dwa miesiące.

Andreas Lubitz, drugi pilot samolotu linii Germanwings, który rozbił maszynę w marcu podczas lotu z Barcelony do Duesseldorfu we francuskich Alpach, testował podczas wcześniejszego lotu szybkie zniżanie maszyny - poinformowali śledczy. W katastrofie Germanwings zginęło 150 osób.

Z powodu problemów psychicznych początkowo odmówiono Andreasowi Lubitzowi uprawnień pilota w USA - ujawniła amerykańska Federalna Agencja Awiacji. Dopiero po ponownych badaniach i informacji od niemieckich lekarzy, że jego stan się poprawił, wydano mu uprawnienia do latania rekreacyjnego.

Przedstawiciel niemieckich służb kontroli lotów wezwał, aby poważnie zastanowić się nad umożliwieniem zdalnego sterowania samolotami pasażerskimi. Klaus Dieter Scheurle stwierdził, że po katastrofie airbusa linii Germanwings, trzeba „wybiec myślami przed możliwości dzisiejszej technologii”.

Francuskie władze poinformowały o zakończeniu poszukiwań ciał ofiar katastrofy airbusa linii lotniczych Germanwings. Samolot rozbił się 24 marca w Alpach, zginęło 150 osób. Do wypadku świadomie doprowadzić miał drugi pilot.