Alfie Evans nie żyje

29 kwietnia 2018
Alfiesarmy/InstagramAlfie Evans nie żyje

Dwuletni Alfie Evans, który cierpiał na niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną, zmarł w nocy z 27 na 28 kwietnia 2018 roku w szpitalu w Liverpoolu. Rodzice chłopca w ostatnich dniach toczyli o syna sądową batalię, chcąc przenieść go do włoskiego szpitala. Sprawą dziecka zajmował się także Watykan.

O śmierci chłopca poinformował na Facebooku jego ojciec Tom Evans. "Mój gladiator złożył broń i zyskał skrzydła o 2.30. (Jestem) kompletnie załamany. KOCHAM CIĘ, MÓJ CHŁOPCZYKU" - napisał po 7 rano w sobotę czasu polskiego.

Alfie przebywał w szpitalu w Liverpoolu od grudnia 2016 r. W ocenie brytyjskich lekarzy jego choroba doprowadziła do nieodwracalnych i "katastrofalnych" zmian w mózgu, wykluczających nie tylko powrót do zdrowia, ale jakiekolwiek znaczące przedłużenie życia.

Dwuletni chłopczyk stał się w ostatnich dniach swojego życia obiektem międzynarodowego zainteresowania. Wybuchł ostry spór o to, czy sąd może nakazać przerwać podtrzymywanie przy życiu śmiertelnie chorego dziecka oraz zabronić jego transportu do Rzymu, gdzie szpital oferował dalszą opiekę.

23 kwietnia wieczorem chłopiec został odłączony od aparatury podtrzymującej życie w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu, ponieważ opiekujący się nim zespół medyczny, który reprezentuje przed sądem interesy chłopca, ocenił, że zmiany w mózgu pozbawiły go zmysłów wzroku, słuchu, smaku i czucia, a dalsza terapia "nie jest w jego najlepszym interesie" i może być nie tylko "daremna", ale także "nieludzka".

CZYTAJ WIĘCEJ O CHOROBIE ALFIEGO EVANSA

Rodzice Alfiego już od wielu miesięcy w kolejnych sądach starali się zablokować decyzję o odłączeniu go od aparatury. Kolejni sędziowie podtrzymywali jednak stanowisko lekarzy. Dziecko było śmiertelnie chore, a szkody poczynione przez niezidentyfikowaną chorobę w jego mózgu były nieodwracalne. Z punktu widzenia lekarzy nie było szans i nadziei, wobec czego dalsze sztuczne podtrzymywanie dziecka przy życiu było uporczywą terapią.

W sprawę zaangażował się papież, pod którego wpływem rzymski szpital pediatryczny zaoferował przyjęcie dziecka i dalsze podtrzymywanie go przy życiu. Włoski rząd przyznał nawet Alfiemu paszport, aby można było go transportować. Brytyjski sąd odmówił jednak na to zgody.

Źródło zdjęcia głównego: Alfiesarmy/Instagram

Kilkaset osób zebrało się na ulicach Liverpoolu, aby oddać hołd niespełna dwuletniemu Alfiemu Evansowi. Niespełna dwuletni chłopiec, o którego podtrzymywanie przy życiu rodzice stoczyli prawdziwą batalię, został w poniedziałek pochowany podczas prywatnej ceremonii pogrzebowej.

Przy szpitalu dziecięcym Alder Hey w Liverpoolu w sobotnie popołudnie zebrało się kilkaset osób, aby upamiętnić zmarłego dwuletniego Alfiego Evansa. W niebo wypuszczono setki kolorowych baloników. Tłum odśpiewał także piosenkę "You will never walk alone" ("Nigdy nie będziesz szedł sam"). Chłopiec, który cierpiał na niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną, zmarł o godzinie 2.30 w nocy w sobotę. Jego rodzice toczyli sądową batalię, chcąc przenieść Alfiego do włoskiego szpitala Bambino Gesu, który oferował dalszą opiekę paliatywną. W sprawę chłopca zaangażował się także papież.

Papież Franciszek przekazał za pośrednictwem Twittera, że jest głęboko dotknięty śmiercią Alfiego Evansa, dwulatka z Wielkiej Brytanii, o którego stoczono sądową batalię. Chłopiec zmarł w sobotę kilka dni po odłączeniu od maszyn utrzymujących go przy życiu.

- Mój gladiator złożył swoją tarczę - napisał na swoim profilu w mediach społecznościowych Thomas Evans, ojciec Alfiego. Dziecko umarło o 2:30 w nocy. Ojciec napisał, że jest "kompletnie załamany".

Niespełna dwuletni Alfie Evans otwiera oczy, porusza rączkami, nawet ziewa. Lekarze twierdzą jednak, że to pozory. Chłopiec cierpi na bardzo poważną, niezdiagnozowaną jeszcze do końca i śmiertelną chorobę, która niszczy jego układ nerwowy. Orzekli, że praktycznie nie ma mózgu, więc nie ma sensu utrzymywać go sztucznie przy życiu. Kim jest mały Alfie, o leczenie którego rodzice stoczyli prawdziwą batalię?

Thomas Evans, ojciec ciężko chorego Alfiego, zaapelował w czwartek w wywiadzie dla włoskiej telewizji katolickiej do papieża Franciszka, by przyjechał do Liverpoolu. Wskazał, że chce przekonać papieża, że niespełna dwuletni Alfie jest "zakładnikiem szpitala".

Niespełna dwuletni Alfie Evans cierpi na nieznaną wcześniej chorobę, która doprowadziła do degradacji mózgu. Według lekarzy dalsza terapia "nie jest w jego najlepszym interesie" i może być nie tylko "daremna", ale także "nieludzka". Rodzice chcą jednak przewieźć chłopca do watykańskiego szpitala Bambino Gesu w Rzymie. Ich walkę od wielu dni śledzą media na całym świecie. W głosy Haliny Bortnowskiej (filozof, teolog), Ewy Woydyłło-Osiatyńskiej (psycholog, psychoterapeuta) i Tomasza Pietrzykowskiego (Katedra Teorii i Filozofii Prawa, Uniwersytet Śląski) w tej sprawie wsłuchał się Sebastian Wasilewski z magazynu "Polska i Świat".

Alfie Evans udowodnił, że cud życia może być silniejszy od śmierci. Być może wszystko, czego potrzeba, to trochę dobrej woli decydentów - napisał Andrzej Duda w mediach społecznościowych. Prezydent wezwał do ratowania ciężko chorego 23-miesięcznego chłopca, którego w poniedziałek odłączono od aparatury podtrzymującej życie.

Brytyjski sąd zdecydował, że odłączony w poniedziałek od aparatury podtrzymującej życie dwuletni Alfie Evans nie może zostać przetransportowany do Włoch. Chcieli tego rodzice dziecka. Sędzia powiedział, że to "ostatni rozdział w sprawie tego niezwykłego chłopca" - pisze portal dziennika "Liverpool Echo", który śledził posiedzenie sądu. Po tym wyroku szpital przekazał, że będzie kontynuował leczenie paliatywne dziecka. Rodzice złożyli odwołanie od wyroku.

Brytyjscy lekarze w szpitalu w Liverpoolu zdecydowali o odłączeniu niespełna dwuletniego Alfiego Evansa od aparatury podtrzymującej życie - oświadczył ojciec chłopca. Jak dodał, chłopiec przetrwał noc oddychając samodzielnie. O dalsze podtrzymywanie go przy życiu toczy się sądowa i dyplomatyczna batalia. Papież Franciszek zadeklarował dalsze starania o sprowadzenie dziecka do Rzymu.

Władze Włoch przyznały obywatelstwo niespełna dwuletniemu chłopcu z Wielkiej Brytanii Alfiemu Evansowi, cierpiącemu na ciężką, niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną. Trwa batalia, by nie dopuścić do odłączenia go od urządzeń utrzymujących przy życiu. Jego rodzice przegrali wszystkie sprawy w brytyjskich i europejskich sądach.

Wielka Brytania i pytanie, które wraca - o zaprzestanie uporczywej terapii. Po śmierci Charliego Garda i walce rodziców o nieodłączanie chłopca od aparatury, rozpaczliwą walkę o życie prowadzą kolejni rodzice - dwuletniego Alfiego Evensa. Urodził się on z bardzo poważnie uszkodzonym mózgiem, żyje wyłącznie dzięki podłączeniu do specjalistycznych urządzeń. Ci pierwsi walkę przegrali, drudzy wciąż mają nadzieję, choć szanse prawne maleją. Materiał magazynu "Polska i Świat" TVN24.