Pilot policyjnego Blacka Hawka, który brał udział w pikniku w Sarnowej Górze koło Ciechanowa przed niespełna dwoma laty, usłyszał zarzuty niedopełnienia obowiązków, przekroczenia uprawnień oraz sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia katastrofy lotniczej. Grozi mu do ośmiu lat więzieia.
O zarzutach stawianych 52-letniemu Marcinowi G. pilotowi policyjnego Black Hawka, który brał udział w incydencie na pikniku w Sarnowej Górze w 2023 roku poinformował reporter TVN24 Mariusz Sidorkiewicz.
- Pilot usłyszał zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych związanych z naruszeniem szeroko pojętego prawa lotniczego, zarówno krajowego, jak i unijnego, ale przede wszystkim instrukcji lotnictwa policji, w taki sposób, że podczas odlotu z miejsca imprezy masowej nie skierował śmigłowca bezpośrednio najkrótszą drogą do lotniska docelowego. Wykonał na zbyt niskiej wysokości niezasadny przelot nad zgromadzonymi osobami, uderzając jedną z łopat wirnika głównego w przewód odgromowy linii wysokiego napięcia zrywając go. Tutaj zaistniało niebezpieczeństwo wystąpienia katastrofy w ruchu lotniczym. Następnie kontynuował ten lot, również wbrew przepisom, do Warszawy, nie upewniając się, czy pilotowana przez niego maszyna jest zdolna do dalszego lotu - poinformował w rozmowie z Sidorkiewiczem prokurator Bartosz Maliszewski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku.
Pilot nie odniósł się do stawianych zarzutów, ale złożył obszerne wyjaśnienia.
Incydent w Sarnowej Górze
Do incydentu z udziałem policyjnego śmigłowca Black Hawk, który zerwał przewód odgromowy linii energetycznej w pobliżu osób obserwujących przelot, doszło 20 sierpnia 2023 roku podczas pikniku z okazji 103. rocznicy bitwy pod Sarnową Górą niedaleko Ciechanowa.
Śmigłowiec - mający być główną atrakcją pikniku - po wystartowaniu nie odleciał od razu, ale zatoczył koło i wrócił nad miejsce imprezy. Gdy przemieszczał się nad terenem pikniku, zerwał przewód odgromowy linii energetycznej. Na jednym z nagrań widać bardzo niski przelot maszyny. Początkowo nie wzbudzał on niepokoju, a zainteresowanie widzów, w tym dzieci. W pewnym momencie, prawdopodobnie gdy doszło do zerwania linii energetycznej, zgromadzeni zaczęli krzyczeć, a część z nich upadła na ziemię.
Po zdarzeniu śledztwo dotyczące sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym, według właściwości miejsca, wszczęła ciechanowska prokuratura rejonowa. Wkrótce postępowanie przejęła Prokuratura Okręgowa w Płocku.
Wymiar polityczny
Mariusz Sidorkiewicz przypomniał, że sprawa incydentu w Sarnowej Górze ma również wymiar polityczny. - Wiąże się z osobą ówczesnego wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Macieja Wąsika. To był jego okręg wyborczy, stało się to na niecałe dwa miesiące przed wyborami. Minister był na tym pikniku i przyznał później, że to on starał się o to, aby śmigłowiec policyjny został skierowany na tę imprezę - powiedział Sidorkiewicz.
Jak wskazał, obecne władze ministerstwa twierdzą, że Maciej Wąsik mógł nadużyć w ten sposób władzy, czyli popełnić przestępstwo i złożyły zawiadomienie do prokuratury. - Ale na tym etapie prokuratorzy z Płocka nie widzą sytuacji, w której dopuścił się złamania prawa karnego. Choć zastrzegają równocześnie, że ten wątek jest cały czas analizowany - wskazuje reporter TVN24.
Ponadto prokuratorzy sprawdzają, czy piknik w Sarnowej Górze był należycie zabezpieczony.
Autorka/Autor: dg/PKoz
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Krzysztof Lasocki/Archiwum prywatne