W weekend w Senegalu rozszalały się potężne ulewy. Jak poinformowała krajowa agencja meteorologiczna ANACIM, w mieście Rufisque nieopodal Dakaru oraz w miejscowości Ranerou w regionie Matam na północnym wschodzie spadły 142 litry deszczu na metr kwadratowy. Niewiele mniej, bo 138 l/mkw., zanotowano w dakarskiej dzielnicy Yoff.
Ulewy zabijały ludzi i zawalały budynki
Atak żywiołu przyczynił się do śmierci co najmniej kilku osób. Lokalne media podały, że matka z dzieckiem zginęli w dakarskiej dzielnicy Parcelles Assainies po tym, jak ich dom został zalany.
- Znaleźliśmy ich, ale było za późno. Byli tam już ponad półtorej godziny - opowiadał w rozmowie z agencją informacyjną Reuters Zakaria Faye, mieszkaniec tej okolicy. - Woda sięgała do okien, nie mogli się wydostać. Myślałem, że śpią - dodał.
>>> CZYTAJ TEŻ: Tysiące osób wciąż zaginionych. Nepal kończy akcję poszukiwawczo-ratunkową
Ministerstwo spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa publicznego poinformowało o ofiarach śmiertelnych w stolicy oraz w mieście Matam na północnym wschodzie kraju.
- Poziom wody wynosił prawie dwa metry. Woda przedostała się do wszystkich naszych pokoi - opowiadał jeden z mieszkańców Dakaru.
W Dakarze po ulewach doszło do powodzi błyskawicznych, które poważnie zakłóciły transport. W mieście Kaolack na południowym wschodzie zawalił się budynek. Premier Senegalu Ahmadou Al Aminou Lo powiedział, że w kolejnych dniach prognozowane są dalsze opady. Dodał, że jeśli wody powodziowe nie opadną, to przełożone może zostać zaplanowane na ten tydzień rozpoczęcie roku szkolnego.