Wydarzenia na Bliskim Wschodzie relacjonujemy na żywo w tvn24.pl
Niedziela to dziewiąty dzień izraelsko-amerykańskich nalotów na Iran. Od początku wybuchu wojny zginęło po stronie irańskiej 1172 cywilów, w tym 194 dzieci - przekazała Amerykańska Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka HRANA.
Portal "Times of Israel" podał, że izraelskie siły powietrzne przeprowadziły w nocy z soboty na niedzielę atak na irańską infrastrukturę naftową w rejonie Teheranu. Państwowe media irańskie przekazały, że wywołał on pożar rafinerii znajdującej się w południowej części stolicy.
"Deszcz, który pada, wydaje się nasycony ropą"
Ciemne chmury spowiły w niedzielny poranek stolicę Iranu, a z nieba padał czarny deszcz.
- Tak budzi się dziś Teheran. Jak możecie zobaczyć, prawie całe miasto jest spowite gęstymi, czarnymi chmurami. To efekt nalotów na instalacje naftowe położone na południu i zachodzie miasta - powiedział Fred Pleitgen, dziennikarz CNN, który przebywa w stolicy Iranu. - Od wczesnego rana pada deszcz. Chcę wam coś pokazać: deszcz, który pada, wydaje się nasycony ropą. Widać, że jest całkowicie czarny. Wszystko, co znajduje się na ziemi, też jest czarne. A jeśli spojrzycie na ten mur, to zobaczycie, że spływająca z niego deszczówka również jest czarna. To efekt intensywnych nocnych bombardowań stolicy Iranu, podczas których nad miastem unosiły się gęste kłęby dymu, a także ogromnych pożarów, głównie na południu miasta. I znów widać, że całe miasto jest pokryte ogromnymi czarnymi chmurami - dodał.
Opracowała Anna Bruszewska
Źródło: CNN, TVN24
Źródło zdjęcia głównego: CNN