Morocho, bo tak nazwano psa, został we wtorek porwany przez wartki nurt rzeki Mapocho w mieście Santiago. Zwierzę przez ponad dwie godziny było uwięzione na betonowej barierze. Jak podają lokalne media, w tym czasie ekipy ratownicze - strażacy, pracownicy miejscy i chilijska jednostka specjalna GOPE - podejmowały pięć oddzielnych prób, by dotrzeć do uwięzionego psa.
Jak relacjonuje agencja informacyjna Reuters, akcję ratunkową transmitowano na żywo w porannych programach telewizyjnych. Widzowie z niepokojem obserwowali, jak Morocho był wielokrotnie porywany przez wodę i przestraszony uciekał od próbujących mu pomóc ratowników. Na szczęście psa udało się uratować i otrzymał odpowiednią opiekę.
>>> CZYTAJ TEŻ: Duży niedźwiedź wszedł do restauracji. "Nie spieszył się z wyjściem"
Santiago zmaga się z ulewami
Poziom wody w Mapocho gwałtownie wzrósł z powodu ulew, które od piątku nawiedzają Santiago. Jak podaje chilijski portal Chilevision, w trzy dni spadło tam 40 litrów na metr kwadratowy deszczu. To ponad trzy razy więcej niż średnie opady w październiku.