Ulewy nawiedziły południowy zachód Stanów Zjednoczonych w niedzielę, dzień po tym, jak nad obszarem przeszły burze z piorunami. Na terenach stanów Kolorado, Utah, Arizona czy Nowy Meksyk, gdzie zazwyczaj panuje sucha aura, rzeki wypełniły się wodą i groziły wystąpieniem z brzegów.
Amerykańska Narodowa Służba Pogodowa (NWS) wydała ostrzeżenia i alerty powodziowe dla niemal całego obszaru Arizony, a także części południowego Utah, południowo-zachodniego Kolorado, zachodniego Nowego Meksyku oraz południowej Nevady.
>>> CZYTAJ TEŻ: Ratowali ludzi z zalanych samochodów. Woda sięgała niemal do pasa
"Poważna i historyczna" powódź
Jednym z najbardziej dotkniętych miejsc okazało się uzdrowiskowe miasto Pagosa Springs w Kolorado. Według danych Narodowej Agencji Oceaniczno-Atmosferycznej (NOAA), w nocy z niedzieli na poniedziałek stan rzeki San Juan wzrósł tam do 5,1 metra. Jakikolwiek dalszy wzrost poziomu wody może doprowadzić do katastrofy - kiedy w roku 1911 wyniósł około 5,4 metra, miasto uległo niemal całkowitemu zniszczeniu.
Władze hrabstwa Archuleta, w którym leży Pagosa Springs, ostrzegły w mediach społecznościowych przed "poważną i historyczną" powodzią. Przekazały, że w niedzielę o godzinie 19 czasu lokalnego (w Polsce była wtedy godz. 3 w poniedziałek) poziom rzek wciąż rósł, sytuacja na drogach się pogarszała i spodziewane były kolejne opady deszczu.
Biuro szeryfa w Pagosa Springs informowało w niedzielę o konieczności ewakuacji z nisko położonych terenów. Władze apelowały do osób mieszkających wzdłuż rzek San Juan, Rio Blanco, Navajo i Piedra, aby udały się do centrów ewakuacyjnych.
>>> CZYTAJ TEŻ: Stan wyjątkowy w związku z El Nino w kolejnym kraju
Ulewne opady w Arizonie
Obowiązkowe ewakuacje zarządzono też w wielu miejscowościach na terenie stanu Arizona. Władze hrabstwa Gila zarządziły całkowitą ewakuację Gisela, niewielkiej miejscowości liczącej kilkuset mieszkańców, położonej nad potokiem Tonto Creek. Ewakuowano także część popularnego wśród turystów miasta Sedona.
- Wyszłam dziś rano o ósmej, zobaczyłam most i pomyślałam: "mamy kłopot". Nigdy jeszcze nie widziałam, żeby w tej okolicy ratowali ludzi za pomocą śmigłowców - powiedziała w rozmowie z lokalnymi mediami jedna z mieszkanek Sedony.
Intensywne opady doprowadziły też do gwałtownych powodzi i wylewania rzek w Tucson, jednym z największych miast Arizony. Na miejskich ulicach konieczne były akcje ratunkowe z użyciem łodzi. W mieście Flagstaff w niedzielę służby poszukiwały mężczyzny, który poślizgnął się i został porwany przez wartkie wody powodziowe.
- W ciągu zaledwie kilku dni spadło tyle deszczu, ile zazwyczaj pada przez dwa lub trzy miesiące - powiedział meteorolog Aaron Hardin z oddziału NWS w Tucson.