W środę niektóre miasta w Polsce były cieplejsze niż Madryt czy Rzym. Jak mówił na antenie TVN24 synoptyk i prezenter tvnmeteo.pl Tomasz Wasilewski, były takie miejsca w naszym kraju, gdzie temperatura oscylowała w granicach 22 stopni Celsjusza. Już w nocy ze środy na czwartek warunki uległy jednak znaczącej zmianie.
Wędrówka deszczowego frontu nad Polską
Synoptyk tvnmeteo.pl Arleta Unton-Pyziołek przekazała, że pogodę w Polsce zaczęły kształtować układy niżowe: Jella znad Morza Północnego oraz Katja znad Węgier. Układy te są powiązane ze sobą frontem atmosferycznym, który w nocy ze środy na czwartek wkroczył nad zachodnią Polskę, przynosząc dość obfite opady deszczu.
Około godziny 6 opady ciągłego deszczu obejmowały Pomorze Zachodnie i Środkowe, Ziemię Lubuską, Wielkopolskę i Śląsk. Później rozciągnęły się nad południe Małopolski i Tatry, a ponadto wkraczały nad Bieszczady.
Jeśli chodzi o sytuację po południu, to jak przekazała Unton-Pyziołek, front obejmował obszar od Pomorza Środkowego i Wschodniego, przez centrum kraju, po Małopolskę i Lubelszczyznę. Centrum wyżu Katja przesunęło się znad Węgier w rejon południowo-wschodniej Polski.
Mapa opadów. Tu spadło najwięcej deszczu
Unton-Pyziołek podała, w jakich miejscach front przyniósł najwięcej opadów w ciągu ostatnich 24 godzin. Najmocniej padało nad Morskim Okiem, gdzie zarejestrowano 49 litrów na metr kwadratowy. W Ustroniu spadło 40 l/mkw., a w Dolinie Pięciu Stawów - 37 l/mkw.
Według synoptyk na południu ma padać do godz. 17 - co prawda już ze słabnącym natężeniem, ale sumy opadów jeszcze wzrosną. W centrum kraju może łącznie spaść 15-20 l/mkw.: w Łodzi deszczowa aura spodziewana jest do godz. 20, a w Warszawie - do północy. Najspokojniej ma być na północnym wschodzie Polski.
Radar opadów w Polsce
>>> CZYTAJ WIĘCEJ: Susza w Polsce. "Mamy problem świadomościowy"