Świat

Cameron jest zdeterminowany. Izba Gmin decyduje o nalotach na Syrię

Świat


W Izbie Gmin toczy się debata ws. rządowego wniosku o zezwolenie brytyjskiemu lotnictwu na rozszerzenie ataków o cele tzw. Państwa Islamskiego (IS) w Syrii. O głos w dyskusji poprosiło 157 deputowanych, głosowanie zaplanowane jest na późny wieczór. Więcej w "Faktach z zagranicy" o godz. 20 w TVN24 Biznes i Świat.

Rząd Davida Camerona spodziewa się uzyskać poparcie nie tylko większości deputowanych Partii Konserwatywnej, ale także nawet kilkudziesięciu polityków Partii Pracy. Jej lider Jeremy Corbyn ogłosił, że deputowani otrzymają prawo tzw. wolnego głosu (bez dyscypliny partyjnej), z czego według doniesień mediów zamierza skorzystać m.in. minister spraw zagranicznych w gabinecie cieni Hilary Benn.

Nie "czy", ale "jak"

Od momentu swojego wyboru na stanowisko szefa partii Corbyn powtarzał, że jest absolutnie przeciwny atakom zbrojnym, podkreślając, że "kluczowe jest znalezienie pokojowego rozwiązania poprzez rozmowy w Wiedniu". Jak argumentował, podjęcie takiej decyzji radykalnie zwiększy zagrożenie terrorystyczne w Wielkiej Brytanii, a także może doprowadzić do wielu ofiar cywilnych.

Cameron wielokrotnie krytykował jego stanowisko, zaznaczając, że: pytanie nie jest "czy", ale "jak", należy zaatakować IS. Nazwał nawet przeciwników nalotów "sympatykami terrorystów".

W pierwszej godzinie środowej debaty wielu deputowanych domagało się przeprosin za ten zwrot, jednak Cameron odmówił wycofania się ze swoich słów.

Cameron: różnice ws. Asada maleją

Brytyjski premier mówił w parlamencie, że naloty na IS w Syrii nie zwiększają prawdopodobieństwa ataków bojowników na Wielką Brytanię. - Wielka Brytania już znajduje się w gronie państw będących głównymi celami ataków - powiedział. - Jeśli dojdzie do ataku w nadchodzących tygodniach czy miesiącach w Wielkiej Brytanii, znajdą się tacy, którzy będą próbowali powiedzieć, że stało się to z powodu naszych nalotów - wskazał.

Cameron zwrócił uwagę, że różnice między państwami zachodnimi a Rosją w sprawie losu prezydenta Syrii Baszara el-Asada zmniejszyły się i taki trend będzie kontynuowany.

- Były olbrzymie różnice między Wielką Brytanią, Ameryką, Francją, Arabią Saudyjską a Rosją - powiedział szef brytyjskiego rządu. - Chcieliśmy, aby Asad odszedł natychmiast, a oni, aby został potencjalnie na zawsze - powiedział Cameron. - Różnica ta zmniejszyła się i uważam, że będzie się dalej zmniejszać w sytuacji, gdy toczą się międzynarodowe negocjacje w Wiedniu w sprawie Syrii - dodał.

Poparcie maleje

Jak podkreśliła w porannym briefingu dla dziennikarzy kancelaria premiera, Cameron zamierza konsekwentnie używać arabskiego akronimu Daesz zamiast nazwy Państwo Islamskie, "przekonany przez tych, którzy uważają, że organizacja ta ani nie reprezentuje islamu, ani nie jest państwem".

Według sondażu ośrodka badań opinii publicznej YouGov poparcie dla nalotów RAF na Syrię na Wyspach szybko maleje: tydzień temu wynosiło aż 59 proc. przy zaledwie 20 proc. przeciwnych, a dzisiaj zmniejszyło się do 48 proc. za i 31 proc. przeciwko.

Naloty niespójne?

Wielka Brytania bierze udział w nalotach na dżihadystów z IS w Iraku, ale w sierpniu 2013 r. deputowani zagłosowali przeciwko interwencji w Syrii.

Na początku listopada parlamentarna komisja ds. zagranicznych odradziła rozszerzenie nalotów na Syrię, podkreślając, że bez jasnej strategii dotyczącej zwalczenia dżihadystów i zakończenia wojny domowej takie działania zbrojne byłyby niespójne.

Wielu Syryjczyków wymaga pilnej pomocy humanitarnejReuters
wideo 2/22

Autor: mm\mtom / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: