Świat

Vaclav Klaus nie dopuścił się zdrady stanu. Szybki sąd nad prezydentem

Świat


Vaclav Klaus nie zdradził czeskiej racji stanu - uznali sędziowie czeskiego Trybunału Konstytucyjnego. Odrzucili tym samym wniosek Senatu, który uruchomił procedurę impeachmentu i zarzucił prezydentowi zdradę.

Senatorzy uznali, że Vaclav Klaus naruszył czeską konstytucję i działał wbrew interesowi państwa ogłaszając na przełomie 2012 i 2013 roku wielką amnestię, na mocy której więzienia opuściła niemal 1/3 więźniów. W związku z tym w poniedziałek oskarżyli prezydenta o zdradę. Sędziowie zajęli się sprawą błyskawiczne, bowiem już w czwartek Klaus kończy swoją kadencję.

Zdrady nie było

Sekretarz generalny Trybunału Ivo Pospiszil powiedział we wtorek na konferencji prasowej w Brnie, że "sędziowie nie będą zajmować się amnestią ogłoszoną przez prezydenta". Ujawnił jednocześnie, że decyzja sędziów nie była jednomyślna, a posiedzenie było burzliwe. Czterech z dwunastu sędziów, w tym przewodniczący Trybunału Pavel Rychetsky, było odmiennego zdania.

Zdaniem Pospiszila decyzja sędziów oznacza, że "prezydent Klaus ogłaszając amnestię nie naruszył czeskiej konstytucji". Sekretarz generalny zapowiedział, że sędziowie Trybunału uzasadnią szczegółowo swoją decyzję najpóźniej do najbliższego piątku.

Już wcześniej w mediach publicznych większość sędziów Trybunału wyrażała opinię, że czeska ustawa zasadnicza nie daje im prawa ingerowania w amnestię ogłoszoną przez prezydenta.

Jest kilka "ale"

Trybunał zakwestionował tym samym główny punkt skargi wniesionej przez Senat, który w poniedziałek zdecydował o postawieniu Klausa przed Trybunałem Konstytucyjnym. Nie oznacza to jednak, że sędziowie odrzucili całkowicie wniosek Senatu o impeachment prezydenta.

Senatorowie zarzucili bowiem Klausowi nie tylko naruszenie konstytucji w związku z amnestią, ale także "lekceważenie treści ustawy zasadniczej". Chodzi o to, że zdaniem Senatu prezydent nie podpisywał uchwał zatwierdzonych przez obie izby parlamentu, nie podpisał paktu fiskalnego i złamał konstytucję, nie mianując nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Pospiszil powiedział, że Trybunał zajmie się tymi zarzutami "w najkrótszym możliwym terminie" i wyda orzeczenie "najprawdopodobniej w marcu".

Mógł stracić emeryturę

Przewodniczący opozycyjnej Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (CzSSD) Bohuslav Sobotka oznajmił dziennikarzom, że "nie ukrywa rozczarowania decyzją Trybunału, ale będzie ją respektował".

Senat, zdominowany przez polityków opozycyjnej lewicy, podjął decyzję o impeachmencie prezydenta Klausa na poniedziałkowym zamkniętym posiedzeniu stosunkiem głosów 38:30. Główny zarzut dotyczył amnestii ogłoszonej przez prezydenta w przemówieniu noworocznym z okazji 20. rocznicy podziału Czechosłowacji. Amnestia objęła m.in. osoby, wobec których postępowanie trwa już co najmniej osiem lat i którym grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat. Z amnestii skorzystali też menedżerowie zbankrutowanych czeskich banków, którzy nie wypłacili oszczędności wielu tysiącom klientów i menedżerowie funduszy inwestycyjnych uwikłani w afery korupcyjne. W sumie amnestia objęła 17 tysięcy osób.

Kadencja Klausa kończy się w najbliższy czwartek. Z tego powodu sędziowie sprawą zajęli się błyskawicznie. Gdyby prezydent został uznany za winnego, groziłaby mu utrata prezydenckiej emerytury i prawa do kandydowania w przyszłości w wyborach.

Autor: mk/tr/k / Źródło: PAP