Świat

"Ty, suk****nu, mnie obwiniasz?!" Oligarchowie prawie się pobili

Świat

Wikimedia | Kathrin MöbiusPetro Poroszenko pokłócił się z oligarchą z obozu Janukowycza

W ukraińskich mediach pojawia się coraz więcej informacji ukazujących kulisy ostatnich krwawych wydarzeń w Kijowie. Jedna z dziennikarek była świadkiem awantury między dwoma oligarchami z dwóch stron barykady. Petro Poroszenko i Wadim Nowinskij to jedni z najbogatszych ludzi na Ukrainie, ale język, którego używali, pokazuje, jak nerwowo było także w parlamencie.

Petro Poroszenko, nazywany "królem czekolady", był tym oligarchą, który poparł Majdan już w pierwszych dniach protestu. Teraz mówi się o nim jako o możliwym nowym premierze z ramienia dotychczasowej opozycji.

Wadim Nowinskij to z kolei oligarcha związany z obozem Janukowycza, choć nie należy do tych najbardziej znienawidzonych przez przeciwników prezydenta. Według ukraińskich mediów, miał w piątek wieczorem być na pokładzie samolotu, którym odleciał z Kijowa Janukowycz.

Ostre spięcie oligarchów

Przed rozpoczęciem nadzwyczajnego posiedzenia Rady Najwyższej 20 lutego grupa parlamentarzystów zebrała się w pokoju za gabinetem szefa aparatu Rady Najwyższej. Tam, w czasie kluczowych dyskusji w Radzie znajdował się rodzaj "sztabu polowego" deputowanych, i tam właśnie doszło do ostrego spięcia dwóch reprezentantów przeciwnych stron barykady, zarazem dwóch czołowych oligarchów.

- Cześć Wadik - Poroszenko siedział na kanapie przy dziennikarskim stoliku. - Dopiero co informacja przyszła: jeszcze jednego człowieka zabili.

- Cóż.. opozycja... Wy do tego doprowadziliście – odrzekł Nowinskij.

"Na chwilę w pokoju zapadła grobowa cisza" - relacjonuje świadek zdarzenia, dziennikarka Sonia Koszkina. Przerwał ją ryk Poroszenki.

- Ty, suk....nu, mnie obwiniasz? Ty mnie obwiniasz?! - Poroszenko aż podskoczył.

- Spokojnie... - z szerokim uśmiechem zareagował Nowinskij.

- Ty mnie jeszcze obwiniasz, tak?! Ty suk...nu prawosławny! - szalał opozycjonista.

Ostatnie zdanie wyraźnie rozsierdziło Nowinskiego. Chyba po raz pierwszy widziano go tak zdenerwowanego. Wiadomo, że jest gorącym wyznawcą prawosławia.

- Ja jestem suk....em?! - Nowinskij szykował się do ataku.

- Tak, ku...! Ty! A co, ja jestem winny, że zabili 70 ludzi?! - grzmiał Poroszenko. - Z trybuny krzyczałem: ludzie, nie używajcie broni! Osobiście z trybuny krzyczałem, żeby nie dopuścić do choćby jednej śmierci! A ci się jeszcze gęba otwiera, żeby tak gadać?!

- Dobra, Pietia! Wystarczy – uspokajał Nowinskij.

- A idź ty w ch... - lakonicznie poradził Poroszenko.

- Ja ciebie, ty suk....nu! - Nowinskij.

- A ja ci mówię, że teraz zginął człowiek! Zamiast pomodlić się za spokój jego duszy, jak ty mi odpowiadasz? Idź ty w ch...! Nie chcę cię słyszeć! Dopóki nie przeprosisz, nie chcę cię słuchać!

- Sam idź w ch...! Zrozumiał?! - Nowinskij podszedł do Poroszenki.

Stali twarzą w twarz, patrząc sobie głęboko w oczy. Rozdzielał ich tylko deputowany Jefremow.

- U Tiahnyboka 16 chłopaków zginęło! 16, wyobraź sobie! - dorzucił ktoś z siedzących obok deputowanych.

- O czwartej rano "wuwusznika" [żołnierza wojska wewnętrznych - red.] na swoich rękach taszczyłem, żeby go nie dobili! Już iść nie mógł – nie poddawał się Poroszenko.

- A Kożemiakin [inny polityk opozycji – red.] berkutowców ratował! Jak Ty możesz więc coś takiego mówić? – zwracał się do Nowinskiego.

- Wszystkiemu winni politycy. I my winni, i wy, wszyscy – głęboko westchnął Nowinskij.

- Jacy, na ch... politycy?! Łatwo ci mówić, nie widziałeś tego wszystkiego, na swojej skórze nie odczułeś! - odkrzyknął Poroszenko.

Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżu
Jacek Czaputowicz o szczycie czwórki normandzkiej w Paryżutvn24
wideo 2/23

Autor: gak/mtom/kwoj / Źródło: źr. lb.ua

Źródło zdjęcia głównego: Wikimedia | Kathrin Möbius

Tagi:
Raporty: