Świat

Raport komisji wolności PE: w Polsce istnieje ryzyko zagrożenia praworządności

Świat

Po raz ostatni o Polsce rozmawiano w PE w listopadzie ("Fakty" TVN z 20.11.2018)
Po raz ostatni o Polsce rozmawiano w PE w listopadzie ("Fakty" TVN z 20.11.2018)Fakty TVN
wideo 2/35

Szef komisji wolności obywatelskich Claude Moraes powiedział w poniedziałek w Parlamencie Europejskim, że raport jej wrześniowej delegacji do Warszawy dowodzi, iż w Polsce istnieje ryzyko zagrożenia praworządności. Zaprezentował również wnioski z tego raportu.

Delegacja Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) przebywała trzy miesiące temu w polskiej stolicy. Europosłowie oceniali wtedy zagrożenia dla rządów prawa i podstawowych unijnych wartości w Polsce.

Delegacja spotkała się między innymi z sędzią Małgorzatą Gersdorf, przewodniczącym nowej KRS Leszkiem Mazurem, ministrem spraw zagranicznych Jackiem Czaputowiczem, przedstawicielami Sejmu i Senatu, a także z przedstawicielami organizacji pozarządowych i mediów.

"Ryzyko systemowego zagrożenia praworządności w Polsce"

W poniedziałek w Parlamencie Europejskim Moraes zaprezentował konkluzje raportu, który powstał po powrocie z delegacji. Pod dokumentem nie podpisali się jednak wszyscy jej członkowie. Było ich siedmiu, a nie podpisało się dwóch: Waldemar Tomaszewski z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) oraz Nicolas Bay z partii Europa Narodów i Wolności (ENF).

Jak powiedział szef komisji wolności obywatelskich, z raportu wynika, że reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce spowodowały ryzyko systemowego zagrożenia praworządności w Polsce. Wymienił przy tym wątpliwość wobec zmian w Trybunale Konstytucyjnym, ustawy o sądach powszechnych i reformy SN.

Zaznaczył, że polskie władze mają prawo do prowadzenia reformy wymiaru sprawiedliwości. - Jednak przypominam, że po historycznej akcesji Polski do UE polscy sędziowie są też sędziami europejskimi - dodał.

"Pogorszyły się warunki pracy mediów"

Moraes zwrócił uwagę, że członkowie delegacji, którzy podpisali się pod raportem, ocenili też krytycznie sytuację mediów w Polsce. - Pogorszyły się warunki pracy mediów, dostęp do informacji, pomimo relatywnej wolności mediów - wskazał.

W raporcie napisano też, że w niektórych regionach kraju Polki borykają się z problemami z dostępem do antykoncepcji, pigułki dzień po i do aborcji. Autorzy raportu wskazali, że "pomimo wciąż dobrze prosperującego społeczeństwa obywatelskiego", pogarszają się warunki pracy organizacji pozarządowych np. ze względu na zredukowane finansowanie, niejasne procedury przetargowe i zwiększone obciążenia administracyjne.

Szef LIBE powiedział, że żałuje, iż delegacji nie udało się spotkać z członkami najwyższych polskich władz. - Poprosiłem o spotkanie z prezydentem, premierem, ministrem sprawiedliwości oraz szefem rządzącej partii. Nie udało nam się spotkać z żadną z tych osób - podkreślił.

Niska frekwencja na sali

Moraes podsumował, iż wobec braku głosów sprzeciwu na sali raport uznaje się za przyjęty, ale przyznał, że nie wszystkie grupy go zaakceptowały.

Komisja nie poświęciła tej sprawie wiele czasu podczas obrad, na sali było bardzo niewiele osób, choć w skład komisji wchodzi kilkudziesięciu europosłów. Skomentował to sam Moraes, który powiedział, że "chyba nie należy tłumaczyć braku frekwencji na sali brakiem zainteresowania tym tematem, ponieważ w ogóle dzisiaj od początku posiedzenia mamy niewielu posłów na sali".

Podziękował też uczestnikom delegacji i autorom raportu. Oprócz Moraesa wypowiedziało się dwoje europosłów, w tym Judith Sargentini (Zieloni), która była członkiem delegacji.

Sargentini powiedziała, że dobrze, iż polski rząd zdecydował się na nowelizację ustawy o SN, gdy KE złożyła skargę na tę ustawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Dodała, że obawia się, iż miał to być sposób na przekonanie Rady Europejskiej, by przestała się zajmować Polską w ramach procedury art. 7 unijnego traktatu.

Legutko: raport komisji nie oddaje rzeczywistości

Raport skomentował szef frakcji konserwatystów (EKR) w PE Ryszard Legutko (PiS). EKR jest jedną z dwóch frakcji, w której jeden z członków nie podpisał się pod dokumentem.

Legutko wyraził zdanie, że raport komisji wolności obywatelskich w sprawie praworządności w Polsce nie oddaje rzeczywistości. Skrytykował między innymi jego wnioski na temat wolności polskich mediów.

- Komisja wolności obywatelskich to komisja polityczna, która reprezentuje większość w Parlamencie Europejskim. Ta większość (...) walczy od zawsze z parlamentarną mniejszością, a od pewnego czasu walczy z krajami, które uznaje za niepokorne. Oni nie są zainteresowani argumentami czy wyjaśnieniami - wskazał.

Europoseł powiedział, że trudno sobie wyobrazić, żeby kilkuosobowa delegacja w ciągu kilku dni spędzonych w Polsce potrafiła ocenić praworządność w danym kraju.

- Nie znają prawa, nie znają sytuacji. Tu nie chodzi o wolność, nie chodzi o praworządność, chodzi o dominację jednej ideologii. Chodzi o monopol ideologiczny - stwierdził Legutko.

Autor: akw/adso/kwoj / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Raporty: