Świat

Mubarak płakał po przewiezieniu do więzienia. Dostał dożywocie

Świat

Aktualizacja:

Były prezydent Egiptu Hosni Mubarak doznał "kryzysu zdrowotnego" i trafił na oddział intensywnej terapii szpitala Tora w Kairze. W sobotę przed południem skazano go na dożywocie za współudział w zabójstwie demonstrantów. Na dożywocie skazano też b. szefa MSW Habiba el-Adlego.

Za współudział w śmierci kilkuset demonstrantów, którzy domagali się demokratycznych zmian, Mubarakowi groziła kara śmierci. Ostatecznie b. prezydenta i b. szefa MSW Habiba el-Adlego skazano na karę dożywotniego więzienia.

Z kolei synów Mubaraka - Alaa i Gamala - uznano za winnych zarzutów korupcyjnych, lecz wliczono im w poczet kary czas odsiedziany już w więzieniu. Z innych zarzutów zostali oczyszczeni. Oznacza to, że są oni wolni. Uniewinniono też sześciu przedstawicieli sił bezpieczeństwa reżimu, sądzonych razem z Mubarakiem.

Zapaść w więzieniu

Tuż po ogłoszeniu wyroku, prokurator generalny zarządził przewiezienie byłego prezydenta ze szpitala wojskowego (gdzie osadzono go na czas procesu) do więzienia Tora na przedmieściach Kairu. Arabskie stacje telewizyjne potwierdziły, że helikopter, który zabrał Mubaraka z budynku sądu wylądował w zakładzie kranym Tora.

Agencja AP pisze, że opierał się on, gdy próbowano go wyciągnąć z helikopera. Oficjalne media piszą, że Mubarak płakał po przylocie.

Z kolei Reuters donosi, że tuż po przybyciu na miejsce miał doznać zapaści. Natychmiast przewieziono go do znajdującego się tam oddziału intensywnej terapii. "Stan zdrowia Mubaraka pogorszył się po przybyciu do więzienia Tora" na południu Kairu - poinformowały oficjalne media egipskie, nie podając szczegółów. Według zastrzegających sobie anonimowość przedstawicieli sił bezpieczeństwa trzeba było zastosować maskę tlenową.

Do czasu procesu, który rozpoczął się w sierpniu br., Mubarak był w szpitalu w swym ulubionym kurorcie Szarm el-Szejk. Podczas procesu ze względu na zły stan zdrowia przebywał w luksusowym szpitalu wojskowym i do niego chciał wrócić. Według opiekujących się nim lekarzy były prezydent jest osłabiony i bardzo schudł, ponieważ nie chce jeść; cierpi też na depresję.

"Bóg jest wielki"

Atmosfera na sali sądowej była bardzo gorąca. Tu po ogłoszeniu wyroku doszło tam do przepychanek z udziałem tych, którzy domagali się dla Mubaraka kary śmierci.

Zgromadzeniu przed budynkiem sądu także mieli nerwy napięte jak postronki. Jednak wśród nich - donosi Reuters - atmosfera po wyroku jest radosna, a ludzie są z werdyktu dotyczącego Mubaraka zadowoleni. Słychać okrzyki "Allahu Akbar!" ("Bóg jest wielki!"). Za to oburzenie wywołała wieść o uwolnieniu synów Mubaraka.

Reuters zwracał uwagę, że wyrok lżejszy niż kara śmierci dla b. prezydenta Egiptu może doprowadzić do rozruchów na ulicach.

Sąd w koszarach

Synowie Hosniego Mubaraka, Alaa i Gamal, a także były szef MSW i sześciu szefów sił bezpieczeństwa z wyprzedzeniem przybyli do sądu, utworzonego ze względów bezpieczeństwa w budynku akademii wojskowej na obrzeżach Kairu - podała oficjalna agencja MENA. W telewizji pokazano wnętrze sali sądowej, w której rozprawy toczyły się od sierpnia ub. roku, w tym także specjalną klatkę, w której siedzieli oskarżeni.

Mubarak, który ze względu na zły stan zdrowia przebywa w szpitalu wojskowym, na rozprawę został przetransportowany śmigłowcem. Domagali się śmierci Budynek sądy został wcześniej otoczony przez kilkuset policjantów, którzy mieli bronić go przed szturmem demonstrantów, którzy trzymali zdjęcia ofiar zeszłorocznych protestów i domagali się wyroku śmierci dla byłego prezydenta. "Dobry Boże, zabierz Mubaraka i jego wspólników" - krzyczeli przed ogłoszeniem werdyktu przez sąd. Mubarak jest pierwszm sądzonym przywódcą spośród szefów państw, w których miała miejsce tzw. arabska wiosna. Oskarżenie żądało kary śmierci dla Mubaraka, a także sześciu dowódców służb bezpieczeństwa i szefa MSW Habiba el-Adlego, również oskarżonych o udział w krwawym tłumieniu zeszłorocznych demonstracji.

Będzie apelacja Według mediów egipskich zarówno prawnicy Mubaraka, jak i prokuratura zapowiedzieli apelację od wyroku. Obrona nalega, by sąd kasacyjny zdecydował, czy z powodu domniemanego niedopełnienia wymogów formalnych procesu nie należałoby powtórzyć przed innym sądem.

Ponownego procesu dla Mubaraka i pozostałych oskarżonych domaga się także Bractwo Muzułmańskie, obecnie wiodąca siła w egipskiej polityce, którego członkowie byli prześladowani za rządów Mubaraka. - Prokurator generalny nie dopełnił swego obowiązku zgromadzenia odpowiednich dowodów, które doprowadziłyby do skazania oskarżonych za śmierć demonstrantów - oświadczył Yasser Ali, rzecznik sztabu wyborczego Mohameda Mursiego, kandydata Bractwa w trwających wyborach prezydenckich, których druga tura odbędzie się 16 i 17 czerwca. Zdaniem bractwa kompletnym nieporozumieniem jest uniewinnienie sześciu przedstawicieli sił bezpieczeństwa reżimu. -

Tymczasem rywal Mursiego w wyborach, ostatni premier za rządów Mubaraka i były szef sił powietrznych Ahmed Szafik powiedział w sobotę, że osądzenie byłego prezydenta pokazało, że nikt nie stoi ponad prawem. Na swej stronie na Facebooku Szafik napisał, że wydane w sobotę wyroki zadają kłam twierdzeniom, iż jakiś kandydat na prezydenta "może odrodzić system rządów, który się zakończył". W ten sposób Szafik odpowiedział tym, którzy utrzymują, że może on chcieć przywrócić dawny system.

Odsunięty po 30 latach Mubarak został odsunięty od władzy po 30 latach rządów w wyniku bezprecedensowych protestów na przełomie stycznia i lutego 2011 roku. Ostatecznie ustąpił 11 lutego. Od tego czasu władzę tymczasową w Egipcie sprawuje Najwyższa Rada Wojskowa, a Egipcjanie wybrali parlament w demokratycznych wyborach, a w połowie czerwca w drugiej turze wyłonią prezydenta.

Proces Mubaraka trwa z przerwami od sierpnia ubiegłego roku.

Autor: jak//kdj,gak / Źródło: PAP, Reuters, breakingnews.com