"Rząd wykonał dobrą robotę". Reakcje na decyzję władz Hongkongu

TVN24


Konsulat USA w Hongkongu wyraził w sobotę zadowolenie z decyzji władz regionu o odłożeniu na nieokreślony termin prac nad nowelizacją prawa ekstradycyjnego, która umożliwiłaby między innymi przekazywanie podejrzanych Chinom kontynentalnym. Decyzja została też przychylnie przyjęta w Londynie, a Pekin zadeklarował, że ją "popiera, szanuje i rozumie".

Stany Zjednoczone wyrażały wcześniej "poważne obawy" związane z propozycją zmian i wskazywały, że przeciwko projektowi protestowały w Hongkongu setki tysięcy osób.

Projekt zawieszony, ale nie wycofany

Szefowa administracji Hongkongu Carrie Lam poinformowała w sobotę na konferencji prasowej, że rząd zdecydował o zawieszeniu prac nad ustawą. Projekt nie został jednak wycofany, czego domagają się jego przeciwnicy.

Projekt zakłada umożliwienie ekstradycji osób podejrzanych o przestępstwa do krajów i regionów, z którymi Hongkong nie ma obecnie podpisanych umów ekstradycyjnych, w tym do Chin kontynentalnych. Dotyczyłoby to zarówno Hongkończyków, jak i obywateli Chin i obcokrajowców.

Rząd Hongkongu utrzymuje, że zmiana jest konieczna, by załatać luki prawne, umożliwiające zbiegłym kryminalistom ukrywanie się w regionie. Wielu sądzi jednak, że zagraża ona praworządności, na której opiera się pozycja Hongkongu jako międzynarodowego centrum finansowego.

Pekin "popiera, szanuje i rozumie" decyzję

Rząd centralny w Pekinie popierał starania władz Hongkongu o nowelizację przepisów. Państwowe chińskie media oceniały w kontekście masowych protestów, że "obce siły" starają się wywołać chaos w Hongkongu, by zaszkodzić Chinom.

Rzecznik chińskiego rządowego biura do spraw Hongkongu i Makau powtórzył w sobotę, że Pekin wspiera nowelizację, ale "popiera, szanuje i rozumie" decyzję o odłożeniu w czasie prac legislacyjnych - podała oficjalna chińska agencja prasowa Xinhua.

"Rząd centralny przykłada wielką uwagę do niedawnych marszów i demonstracji przeciwko nowelizacji oraz reakcji społecznych na nie", a także "stanowczo potępia akty przemocy i popiera zgodne z prawem działania policji" - dodał rzecznik.

"Rząd wykonał dobrą robotę"

Wielka Brytania przyjęła z zadowoleniem sobotnią decyzję władz Hongkongu o zawieszeniu na czas nieokreślony zmian w prawie ekstradycyjnym, które miały m.in. umożliwiać przekazywanie podejrzanych Chinom kontynentalnym - oświadczył szef brytyjskiego MSZ Jeremy Hunt. "Rząd Hongkongu wykonał dobrą robotę, biorąc pod uwagę obawy odważnych obywateli, którzy stanęli w obronie swoich praw. Zabezpieczenie praw i wolności zapisanych w Chińsko-Brytyjskiej Wspólnej Deklaracji jest najlepszą przyszłością dla Hongkongu i Wielka Brytania podtrzymuje poparcie dla tej prawnie zobowiązującej umowy" - napisał Hunt na Twitterze.

Protesty w Hongkongu

W niedzielę ulicami Hongkongu przeszły setki tysięcy przeciwników ustawy, co według obserwatorów było największym protestem politycznym w mieście od jego przyłączenia do Chin w 1997 roku. W środę i czwartek policja użyła gazu łzawiącego i gumowych kul, by usunąć protestujących z okolicy budynków rządowych.

Lam oceniła, że władze Hongkongu nie były dość skuteczne w przekonywaniu społeczeństwa do ustawy, ale nie przeprosiła za użycie siły przez policjantów. Zasugerowała również, że nie zamierza podawać się do dymisji, czego domagali się demonstranci.

Hongkoński dziennik "Sing Tao" podał, że Carrie Lam spotkała się w piątek wieczorem - przed podjęciem decyzji o zawieszeniu projektu - z wicepremierem ChRL Han Zhengiem w mieście Shenzhen w Chinach kontynentalnych, przy granicy z Hongkongiem. Na konferencji prasowej Lam nie potwierdziła tych doniesień, ale również im nie zaprzeczyła.

Część komentatorów oceniała, że rząd Hongkongu forsował ustawę wbrew masowym protestom z powodu presji ze strony Pekinu. Sprawa stała się "testem lojalności" Lam wobec władz centralnych - powiedział politolog z Uniwersytetu Hongkongu Samson Yuen.

Autor: kb// / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: