Chcą sprawiedliwości dla syna, zostali zatrzymani. Zamieszki w Bośni

TVN24


Setki osób wyszły na ulice Banja Luki by protestować po zatrzymaniu mężczyzny, który domaga się od władz informacji o śmierci 21-letniego syna. W centrum miasta doszło do przepychanek z policją i zatrzymania kilku osób, w tym matki po zmarłym mężczyźnie.

Do starć z policją doszło po zatrzymaniu Davora Dragicevicia, ojca 21-latka, który zaginął w marcu tego roku. Mężczyzna został zatrzymany, ponieważ nie stawił się na przesłuchaniu. Adwokat Dragicevica poinformował, że podczas zatrzymania jego klient został ranny i musiał być hospitalizowany.

Policja, która później wkroczyła do domu mężczyzny, twierdzi, że został zatrzymany z powodów bezpieczeństwa.

Zatrzymani zostali również była żona Dragicevicia, kilku innych demonstrantów, w tym politycy opozycyjni i dziennikarz, który fotografował Dragicevicia, transportowanego do szpitala. Jednak władze szpitala oświadczyły, że mężczyzna nie odniósł żadnych obrażeń. Jeden policjant został ranny w wyniku bójki z protestującymi.

Zabity w niewyjaśnionych okolicznościach

Początkowo władze twierdziły, że śmierć 21-letniego Davida była wypadkiem. Dopiero po presji ze strony opinii publicznej i ponownym śledztwie, uznano, że doszło do morderstwa. Jednak, jak podkreśla Reuters, nikt w tej sprawie nie został skazany.

Od kilku miesięcy ojciec zmarłego organizował manifestacje w centrum miasta i domagał się rozwiązania sprawy śmierci syna.

Dragicevic uważa, że jego syn został porwany, torturowany i brutalnie zamordowany. Uważa również, że David został zabity z powodów politycznych.

Unia Europejska oraz Wysoki Przedstawiciel ONZ rezydujący w Bośni, wyrazili zaniepokojenie w związku z zatrzymaniami oraz zaapelowały do wszystkich stron o powstrzymanie się od stosowania przemocy.

"Zwróciliśmy się do ministra spraw wewnętrznych Republiki Serbskiej (autonomicznej części BiH - red.) o natychmiastowe wyjaśnienie trwających aresztowań różnych osób, związanych z ruchem 'Sprawiedliwość dla Davida'" - napisali w oświadczeniu.

Autor: tmw, akr/adso / Źródło: Reuters