5 tys. km tuneli, a w nich ogromny arsenał jądrowy

 
Chińska rakieta balistyczna średniego zasięgu Dong-Feng 21-Dwikipedia.org

Chiny mogą mieć znacznie więcej broni atomowej niż sądzą eksperci ds. kontroli zbrojeń - to konkluzja badań nad podziemnymi tunelami w tym kraju, prowadzonych przez studentów Uniwersytetu Georgetown pod kierunkiem byłego pracownika Pentagonu Philipa Karbera.

Podziemne tunele o łącznej długości ponad 5 tys. km mieszczą rakiety balistyczne i broń nuklearną. Buduje je 2 Korpus Artylerii armii chińskiej.

Chińczycy nie negują istnienia kompleksów tuneli, położonych w kilku miejscach terytorium kraju. Przyznali to oficjalnie w grudniu 2009 r. Mogące wytrzymać atak nuklearny tunele łączą podziemne bazy z wyrzutniami rakiet.

Prywatne śledztwo

Karber, który po przejściu na emeryturę pracował ochotniczo w agencji Pentagonu zajmującej się wykrywaniem broni masowego rażenia na świecie i wykładał na Georgetown, w 2008 r. zaczął z grupą studentów studia nad chińskimi tunelami. Zespół korzystał z danych wywiadu, amerykańskich i chińskich raportów w internecie oraz materiałów w chińskiej telewizji.

Jak podaje środowy "Washington Post", ich konkluzja - że Chiny mogą mieć więcej broni nuklearnej niż dotąd sądzono - wzbudziła poruszenie w kręgach wojskowych. Sprawa tuneli stała się też tematem przesłuchań w jednej z komisji Kongresu.

Oficjalnie mają ok. 400 głowic

Obecnie szacuje się, że Chiny mają około 400 głowic atomowych. W odróżnieniu od USA i Rosji, związanych traktami rozbrojeniowymi nakazującymi wzajemne inspekcje na miejscu i ujawnianie danych o arsenałach nuklearnych, Chiny nie podają, ile mają głowic - ich liczba jest przedmiotem szacunkowych obliczeń.

Niektórzy eksperci, zwłaszcza zwolennicy rozbrojenia atomowego, sceptycznie podchodzą do rewelacji zespołu prof. Karbera. Twierdzą oni, że część źródeł, na których opiera on swoje wnioski, nie jest wiarygodna; szczególnie ma to dotyczyć materiałów z internetu.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: wikipedia.org