Katastrofa "kosmicznej taksówki"

31 października 2014

Po katastrofie prototypu rakietoplanu, który brytyjska firm Virgin Galactic chce wykorzystywać do turystycznych suborbitalnych lotów kosmicznych, wśród przyszłych pasażerów pojawiły się żądania zwrotu pieniędzy - poinformował w sobotę dziennik "Daily Telegraph".

"Jesteśmy głęboko zasmuceni piątkowymi wydarzeniami. Nasze myśli są z rodzinami osób dotkniętych tą tragedią i robimy wszystko, by je wspierać" - napisał w specjalnym oświadczeniu brytyjski miliarder Richard Branson, założyciel Virgin Galactic. Jednocześnie zapewnił, że projekt kosmiczny będzie kontynuowany mimo katastrofy. Należący do firmy statek kosmiczny SpaceShipTwo rozbił się podczas testowego lotu na pustyni Mojave w Kalifornii. Pierwszy pilot zdołał się katapultować, drugi zginął.

W przypadku lotów w kosmos, próby odrywania się od ziemskiej grawitacji, niewiele trzeba, by doszło do tragedii - stwierdził na antenie TVN24 Tomasz Rożek, fizyk, publicysta "Gościa Niedzielnego". Jak dodał, jeśli próbujemy przekroczyć granicę, która cały czas jest nieprzekraczalna, musimy być gotowi do poniesienia pewnych ofiar. - Nie tylko finansowo i technologicznie, ale także psychicznie - powiedział Rożek.

- Wykonując loty testowe, mamy gdzieś z tyłu głowy świadomość, że odrywanie się od ziemi nie jest czymś, do czego człowiek został stworzony. A latać chce - przyznała w rozmowie z TVN24 Biznes i Świat Paulina Różyło, pierwsza kobieta - pilot testowy w Polsce.