Atak USA na bazę sił Asada

7 kwietnia 2017
Williams Ford/US Navyus-navy-02-16.jpg

USA dokonały 7 kwietnia 2017 roku nad ranem ataku na bazę lotnictwa syryjskiego z użyciem 59 pocisków samosterujących Tomahawk. Była to odpowiedź na atak bronią chemiczną na opanowane przez rebeliantów miasto, o który Waszyngton oskarżył prezydenta Syrii Asada.

AMERYKAŃSKI ATAK NA BAZĘ ASADA - CZYTAJ RELACJĘ MINUTA PO MINUCIE

- Dzisiejszej nocy rozkazałem przeprowadzenie precyzyjnego ataku na bazę lotniczą w Syrii skąd został dokonany atak z użyciem broni chemicznej. Powstrzymanie i przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu śmiercionośnej broni chemicznej leży w żywotnych interesach bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych - powiedział prezydent Donald Trump we wcześniej przygotowanym oświadczeniu nadanym z jego rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie.

Trump w swojej rezydencji, zwanej południowym Białym Domem, podejmuje właśnie przywódcę Chin Xi Jinpinga. Przedstawiciele Białego Domu nie ujawnili czy chiński przywódca, został poinformowany wcześniej o planowanym ataku.

- Nie ma żadnych wątpliwości, że Syria użyła śmiercionośnej broni chemicznej wobec swojej ludności - oświadczył. Zwierzchnik amerykańskich sił zbrojnych wezwał wszystkie "cywilizowane państwa" do przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych w celu położenia kresu rozlewowi krwi w Syrii.

Amerykański atak na syryjską bazę Szajrat w 2017 rokutvn24.pl

Atak w nocy, by zminimalizować ofiary

Jak poinformował szef Pentagonu James Mattis, atak z użyciem pocisków manewrujących Tomahawk został przeprowadzony o godzinie 20.45 czasu waszyngtońskiego w czwartek (2.45 czasu polskiego w piątek) w samym środku nocy w Syrii, aby zminimalizować liczbę ofiar.

O planowanym ataku Pentagon poinformował wcześniej dowództwo sił rosyjskich stacjonujących w Syrii aby uniknąć przypadkowych rosyjskich ofiar ataku. Celem ataku przeprowadzonego z dwóch amerykańskich niszczycieli USS Porter i USS Ross, znajdujących się we wschodnim rejonie Morza Śródziemnego, była baza lotnictwa syryjskiego al-Shajrat, w prowincji Homs.

Niszczyciel USS PorterUS Navy
Niszczyciel USS RossUS Navy

"Jawny akt agresji"

W komunikacie wojsko Syrii atak nazwało "jawnym aktem agresji", który stawia USA w jednym szeregu z Państwem Islamskim, Dżabhat Fatah al-Szam (dawniej: Front an-Nusra) i innymi "organizacjami terrorystycznymi".

Oceniono też, że atak szkodzi walce z terroryzmem, prowadzonej przez syryjskie siły rządowe.

Syryjski minister informacji Mohammed Ramiz Turdżuman ocenił w rozmowie z telewizją państwową, że nalot USA na bazę Szajrat był "ograniczony w czasie i przestrzeni, zgodnie z oczekiwaniami". Zapytany o ewentualną reakcję ze strony Rosji, Turdżuman powiedział, że Moskwa przygotowuje oświadczenia potępiające atak. Zaznaczył jednak, że nie oczekuje, by doszło do "jakiejkolwiek eskalacji militarnej".

"Ślepota w kwestiach planów politycznych i wojskowych"

Kancelaria prezydenta Syrii Baszara el-Asada określiła amerykański atak mianem "lekkomyślnego" i "nieodpowiedzialnego"

W oświadczeniu napisano, że uderzenie świadczy o krótkowzrocznym myśleniu Waszyngtonu i jego "ślepocie w kwestiach planów politycznych i wojskowych". Atak odzwierciedla kontynuację polityki opartej na podporządkowywaniu sobie ludzi - oceniono. Według kancelarii uderzenie świadczy o tym, że Waszyngton "został naiwnie wciągnięty w kampanię fałszywej propagandy". W oświadczeniu zapowiedziano, że po tym ataku Syria będzie jeszcze bardziej zdecydowanie zwalczać rebeliantów. "Ta agresja zwiększyła determinację Syrii, by uderzać w terrorystów, by nadal ich dławić i by zwiększyć tempo działań w tym celu" - czytamy.

Ogromne zniszczenia

Syryjska armia podała, że w ataku zginęło 6 osób, a kilka zostało rannych. Sztab mówi także, że ogromnych stratach materialnych.

Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka podało, że zaatakowana baza lotnicza została "niemal całkowicie zniszczona", podczas gdy według libańskiej telewizji Al-Majadin armia syryjska zdążyła ewakuować większość samolotów.

O dużych zniszczeniach mówił także anonimowy pracownik bazy, którego cytowała agencja RIA Nowosti.

- Można powiedzieć, że wszystkie samoloty zostały całkowicie zniszczone - oświadczył rozmówca rosyjskiej agencji.

Po ataku w bazie wybuchł pożar.

"Agresja przeciwko suwerennemu państwu"

Rosyjskie MSZ poinformowało, że Moskwa wezwała Radę Bezpieczeństwa ONZ do przeprowadzenia nadzwyczajnego posiedzenia w celu przedyskutowania sytuacji po ataku, nazywając go "aktem agresji wobec suwerennej Syrii".

- Armia syryjska nie ma zapasów broni chemicznej - oznajmił przedstawiciel Kremla. Ocenił, że zniszczenie wszystkich zasobów tej broni, jakimi dysponowała syryjska armia rządowa, zostało potwierdzone przez wyspecjalizowaną agendę ONZ.

Jak mówił przedstawiciel Kremla, Putin ocenia, iż atak amerykański w Syrii jest próbą "odwrócenia uwagi społeczności międzynarodowej od licznych ofiar wśród ludności cywilnej w Iraku".

Amerykański atak w Syrii skrytykował także m.in. Iran, który w oświadczeniu "stanowczo potępił wszelkie jednostronne operacje tego rodzaju".

CZYTAJ WIĘCEJ: REAKCJE SOJUSZNIKÓW ASADA

Głos poparcia od sojuszników

Sojusznicy USA w piątek oświadczyli, że popierają akcję odwetową w Syrii.

Arabia Saudyjska pochwaliła prezydenta USA za "odważną decyzję". Wyrazy poparcia przekazała także m.in. Wielka Brytania i Francja.

Premier Australii ocenił, że atak był proporcjonalny, wicepremier Turcji mówił o pozytywnym posunięciu. Szef MSZ Niemiec uznał działanie USA za "zrozumiałe".

Ministerstwo spraw zagranicznych Chin zaapelowało w piątek o "nieporzucanie politycznego rozwiązania kryzysu w Syrii" oraz "niepogarszanie sytuacji" w tym kraju po amerykańskim ataku. Potępiło użycie broni chemicznej "przez jakikolwiek kraj".

CZYTAJ WIĘCEJ: REAKCJA SOJUSZNIKÓW USA

Atak odwetowy

Według amerykańskiego wywiadu z bazy tej wystartował samolot syryjskiego lotnictwa wojskowego, który we wtorek zrzucił bombę ze śmiercionośnym gazem bojowym sarinem na miejscowość Chan Szajchun. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że w ataku na Chan Szajchun, w kontrolowanej przez rebeliantów prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii, zginęło 86 osób, w tym 30 dzieci.

Putin o "nowych prowokacjach" z udziałem substancji chemicznych TVN24 BiS
wideo 2/4

Źródło zdjęcia głównego: Williams Ford/US Navy

Prezydent USA Donald Trump rozmawiał w niedzielę telefonicznie z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem o sytuacji w Syrii. Trump podkreślił, jak ważne jest pokonanie pozostałych w Syrii "terrorystycznych elementów" - poinformował Biały Dom.

Prezydent Francji Emmanuel Macron rozmawiał telefonicznie z prezydentem USA Donaldem Trumpem i premier Wielkiej Brytanii Theresą May na temat skutków sobotnich ataków sił zbrojnych trzech krajów na cele w Syrii - poinformował Pałac Elizejski.

USA, Francja i Wielka Brytania przedłożyły w sobotę w Radzie Bezpieczeństwa ONZ projekt rezolucji w sprawie Syrii potępiający użycie broni chemicznej w tym kraju oraz postulujący utworzenie niezależnego mechanizmu badania takich incydentów.

Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Boris Johnson oznajmił, że Londyn powinien "poważnie rozważyć" przyłączenie się do amerykańskich nalotów na Syrię, jeśli znajdzie dowody na użycie broni chemicznej przeciw cywilom.

Działacze syryjskiej opozycji i mieszkańcy Damaszku twierdzą, że w stolicy Syrii i na jej wschodnich przedmieściach panuje względny spokój po tym jak w sobotę Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję z żądaniem zaprowadzenia 30-dniowego zawieszenia broni w Syrii.

Premier Turcji Binali Yildirim powiedział w sobotę na konferencji w Monachium, że jego kraj nie rozumie, dlaczego USA, które również należą do NATO, wspierają w Syrii kurdyjską milicję Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG), uważaną przez władze w Ankarze za organizację terrorystyczną.

Pomimo krytyki napływającej nawet ze strony niektórych republikanów Donald Trump odniósł w mijającym roku pewne sukcesy w polityce zagranicznej - przekonuje CNN. Amerykańska stacja ocenia jednocześnie, że zwycięstwa te zostały przyćmione przez skłonność amerykańskiego prezydenta do pompatycznych i pustych przemówień, przechwałek i wojowniczości.

Rosja planuje wycofanie z Syrii dwóch trzecich kontyngentu i sprzętu wojskowego - poinformował portal RBK powołując się na źródło w resorcie obrony. Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu oznajmił, że siły rosyjskie już zaczęły opuszczać Syrię.

Syryjskie władze odrzuciły zarzuty, jakoby Damaszek przygotowywał atak przy użyciu broni chemicznej. Oskarżono je o to w poniedziałkowym oświadczeniu Białego Domu, w którym ostrzeżono, że prezydent Syrii "zapłaci wysoką cenę" jeżeli przeprowadzi taki atak. Oświadczeniu Amerykanów zaprzeczył także Kreml.

Nalot przeprowadzony przez amerykańskie siły powietrzne na szyickie milicje na południu Syrii spowodował śmierć cywilów i jest "nie do przyjęcia" - oświadczył wiceszef rosyjskiej dyplomacji Giennadij Gatiłow. W czwartek przedstawiciel administracji w Waszyngtonie poinformował, że amerykańskie lotnictwo przeprowadziło nalot na milicje wspierane przez syryjski rząd.

Minister obrony USA James Mattis powiedział podczas oficjalnej wizyty w Izraelu, że bez wątpienia syryjski reżim zachował broń chemiczną. Szef Pentagonu ostrzegł też przed ponownym jej użyciem.

Izraelczycy twierdzą, że syryjskie wojsko nadal dysponuje kilkoma tonami broni chemicznej, choć oficjalnie arsenał chemiczny tego państwa został zlikwidowany wiele miesięcy temu. Doniesienie pojawiło się dwa tygodnie po ataku z użyciem najprawdopodobniej sarinu, w którym zginęło blisko 90 osób w Chan Szajchun.