Eksperci o wzroście płacy minimalnej: "wyższa płaca to wyższy popyt", "zaczną się zwolnienia"

Z kraju

TVN24 Biznes i ŚwiatGośćmi TVN24 Biznes i Świat byli Piotr Szumlewicz i Jeremi Mordasewicz

Wreszcie został powstrzymany negatywny trend, bo płaca minimalna w ostatnich latach rosła coraz wolnej. Wyższa płaca to wyższy popyt - mówi Piotr Szumlewicz z OPZZ. - Ta podwyżka jest za duża, małe firmy będą miały problemy - kontratakuje Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan. Zgodnie z rządową propozycją w 2016 r. płaca minimalna miałaby wynieść 1850 zł brutto.

- My się wstępnie cieszymy. Wreszcie został powstrzymany negatywny trend, bo płaca minimalna w ostatnich latach rosła coraz wolnej. Dobrze, że to zostało zahamowane mówi Piotr Szumlewicz, ekspert OPZZ. - My proponowaliśmy razem z innymi centralami związkowymi 1880 zł, co też było kompromisem. Docelowo uważamy, że płaca minimalna powinna wynosić 50 proc. średniego wynagrodzenia, czyli ok. 2 tys. zł - dodaje.

Wprowadźmy minimalną płacę godzinową

Jak zaznacza, w Polsce rośnie liczba osób zarabiających na poziomie płacy minimalnej. - Dlatego my proponujemy też płacę minimalną godzinową na poziomie 12 zł brutto za godzinę, żeby nie doszło do sytuacji, w której duża część osób zarabia poniżej płacy minimalnej. Takich osób w Polsce jest co najmniej kilkaset tysięcy - mówi ekspert OPZZ Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan uważa z kolei, że ta podwyżka płacy minimalnej jest za duża. - Zrobiliśmy obraz polskich przedsiębiorstw i wyraźnie widać, że w firmach, gdzie zatrudnionych jest do dziewięciu osób średnie wynagrodzenie jest o 1,5 tys. złotych niższe niż w firmach zatrudniających powyżej dziesięciu pracowników. Duże firmy nie odczują tak bardzo podwyżki płacy minimalnej - podkreśla.

Zaczną się zwolnienia

Dodaje, że istnieje ogromna różnica płacy pomiędzy poszczególnymi powiatami, nawet dwukrotna. - Po wprowadzeniu zmiany, będą takie powiaty, w których płaca minimalna przekroczy 60 proc. płacy średniej. A z badań wiemy, że kiedy płaca minimalna przekracza 40-45 proc. średniego wynagrodzenia to w małych firmach zaczyna się presja na wzrost wydajności pracy i zwalnianie pracowników - argumentuje. - Dla takich sektorów jak energetyka, górnictwo, czy nowoczesny przemysł płaca minimalna nie występuje. Ale w hotelarstwie, gastronomii czy handlu płaca minimalna występuje dosyć często i taki mały sklepik na Podlasiu może mieć problemy - tłumaczy Mordasewicz.

Wyższa płaca to większa konsumpcja

Z takimi argumentami nie zgadza się Szumlewicz. - Dane międzynarodowe pokazują, że tam gdzie płaca minimalna jest najwyższa w stosunku do średniej to bezrobocie wcale nie jest wyższe. W Holandii i Luksemburgu płaca minimalna wynosi blisko 50 proc. średniego wynagrodzenia - mówi. Zdaniem Szumlewicza, wyższa płaca minimalna to wyższy popyt wewnętrzny. - Ludzie mają więcej pieniędzy i więcej wydają. W związku z tym firmy mogą liczyć na większą sprzedaż. Naszym zadaniem nie ma więc niebezpieczeństwa, o którym mówił pan Mordasewicz - zaznacza.

Autor: tol / Źródło: TVN24 Biznes i Świat

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock