Bemowo boi się niewygodnych przesiadek do II linii metra

Warszawa

materiały projektantaPlanowana stacja na Bemowie

Mieszkańcy Bemowa alarmują, że stacja metra u zbiegu ul. Powstańców Śląskich i Górczewskiej jest źle zaplanowana. To nie pierwsze tego typu uwagi – wcześniej zwracaliśmy uwagę, że na Woli i Pradze Północ zamiast wygodnych przesiadek do pociągów, szykuje się bieganie między stacjami oddalonymi o kilkaset metrów.

Planowana stacja na Bemowie ma powstać przy dzielnicowym ratuszu. Jak zapowiedział wiceprezydent Warszawy, przedłużenie II linii jest planowane do 2020 roku. Pod koniec lutego wybrano firmę ("Metroprojekt" z pracownią AMC Chołdzyński), która zaprojektuje ten odcinek.

Tymczasem mieszkańcy skupieni wokół portalu Bemowiacy przekonują, że szykuje się w tym miejscu fatalne rozwiązanie.

"Może być bardzo niefunkcjonalna"

"Wszystko wskazuje na to, że stacja ma być położona bardzo niefunkcjonalnie, wbrew twierdzeniom urzędu, mianowicie pod południową jezdnią ulicy Górczewskiej od pomnika Generała Józefa Bema do początku zatoki autobusowej przystanku Konarskiego po północnej stronie ulicy gdzie znajduje się też wjazd pod budynek o numerze 176" – piszą.

I przekonują, że propozycja spowoduje, że wszyscy pasażerowie chcący pojechać metrem do centrum lub przesiąść się w autobus lub tramwaj kursujący ulicą Powstańców Śląskich, korzystaliby z jednego wejścia wychodzącego na pomnik.

"Z pozostałych trzech wejść korzystałyby zapewne jedynie osoby chcące udać się w stronę skrzyżowania ulicy Górczewskiej i Konarskiego. Mimo to, wszystkie wyjścia miałyby tę samą szerokość" – alarmują.

Ich zdaniem peron powinien być przesunięty pod skrzyżowanie ul. Powstańców Śląskich i Górczewskiej.

Sprawą zajęła się dzielnicowa komisja inwestycyjna. Jak relacjonuje "Gazeta Stołeczna", na spotkaniu Karol Kalwarczyk z działu przygotowania inwestycji w Metrze Warszawskim przekonywał, że na przesunięcie peronu stacji pod skrzyżowanie nie pozwala plan zagospodarowania. Do tego jest tam kolektor na ścieki o średnicy 2 metrów. - Trzeba by przebudować podziemną rzekę. Proponowana lokalizacja stacji zapewnia w czasie budowy utrzymanie ruchu wszystkich tramwajów i na jednej jezdni ul. Górczewskiej - mówił.- Przeżyjemy to! Budowa metra to nie bomba atomowa - odpowiadali radni.

W rozmowie ze "Stołeczną" wiceprezydent miasta Jarosław Jóźwiak, mieszkaniec Bemowa, obiecał, że "przyjrzy się sprawie". A odpowiadają za transport wiceprezydent Jacek Wojciechowicz sprawdzi, czy jest szansa na zmiany. Z kolei szef Wiesław Witek, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego uznał je za problematyczne, bo przesunięcie stacji pod skrzyżowanie zbliżyłoby ją do następnej, która ma się znaleźć 500 metrów dalej.

"Węzły spacerowe"

O problemach z planowanie stacji metra pisaliśmy już w połowie ubiegłego roku. Cierpieć będą pasażerowie, zwłaszcza na Woli, gdzie metro skrzyżuje się z dwiema liniami kolejowymi.

Do 2023 roku kolejarze planują budowę nowego przystanku w pobliżu wiaduktu ulicy Górczewskiej, niedaleko centrum handlowego Wola Park. Peron dla wysiadających z pociągów jadących od strony Pruszkowa powstanie po północnej stronie wiaduktu, natomiast drugi znajdzie się po południowej stronie. Nie powstanie tam za to na pewno węzeł przesiadkowy z prawdziwego zdarzenia. Ci, którzy wysiądą z pociągu, do planowanej stacji metra będą mieli około 300 metrów.

Gorzej może być za to na Pradze. Jak zwrócił niedawno uwagę portal tustolica.pl, tam równie niepraktyczne rozwiązanie przeforsowali kolejarze. Na linii obwodowej będą budować przystanek PKP Warszawa Stalowa. Perony będą po obu stronach torów, wzdłuż supermarketu i jego parkingu. Niestety, będą oddalone o kilkaset metrów o stacji metra przy Szwedzkiej i przy Pratulińskiej.

CZYTAJ WIĘCEJ O TYCH PROBLEMACH.

ZOBACZ TEŻ WIDEO Z "WĘZŁÓW SPACEROWYCH":

Węzeł spacerowy na Woli
Mateusz Szmelter/tvnwarszawa.pl

ran/r