W poniedziałek peruwiański dziennik "Gestion" podał, że w regionie Cusco trwa walka z dwoma pożarami terenów zielonych. Jak powiedział Miguel Angel Occso, szef regionalnego Biura Zarządzania Kryzysowego, rozprzestrzenianiu się ognia sprzyja sucha roślinność, silne porywy wiatru i wysoka temperatura powietrza.
>>>CZYTAJ TEŻ: Ulice Las Vegas jak rzeki. "Byłem w szoku"
Susza utrudnia walkę z ogniem
Szczególnie trudna sytuacja panowała w lasach prowincji Calca, gdzie walka z ogniem trwa od kilku dni. W poniedziałek Peruwiańskie Siły Powietrzne wysłały samolot i śmigłowiec, by wspomóc działania strażaków. Wsparcie z powietrza okazało się bardzo ważne z uwagi na trudny, górzysty teren, na którym szaleje ogień.
W wypowiedzi dla krajowego nadawcy TV Peru Occso sprecyzował, że od początku roku do tej pory w regionie odnotowano prawie trzysta pożarów lasów. Jak tłumaczył, największym problemem jest wypalanie traw - w warunkach suszy wystarczy chwila, by płomienie wymknęły się spod kontroli i podpaliły dziką roślinność. W Cuzco prowadzone są szkolenia z wczesnego reagowania dla strażników leśnych, ale funkcjonariuszy jest zbyt mało, by skutecznie walczyć z wypalaniem traw.
- Obawiam się, że nigdy nie będzie ich wystarczająco dużo - przyznał Occso.
>>>CZYTAJ TEŻ: Simon sunie wzdłuż wybrzeża. "Nie możemy tu zostać"
El Nino może pogorszyć sytuację
Prezydent Peru Keiko Fujimori przekazała w niedzielę wieczorem, że walka z rozległymi pożarami trwa nie tylko w Cuzco. Duży pożar wybuchł także w sąsiednim regionie Junin. Również tam do walki z ogniem skierowano wojskowy śmigłowiec.
Władze obawiają się, że rozwijająca się na Pacyfiku anomalia El Nino może pogorszyć sytuację - wysoko w peruwiańskich Andach powoduje ona zmniejszenie sum opadów. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na północnym wybrzeżu kraju, które wskutek El Nino zmaga się z intensywnymi opadami deszczu.
- Ze względu na zjawisko El Nino przewidujemy, że przed nami dość trudny rok - podkreśliła Fujimori.