Mężczyzna w wieku około 20 lat został ugryziony przez rekina na plaży North Steyne w poniedziałek po południu. Grupa plażowiczów wyciągnęła mężczyznę z wody na piasek i rozpoczęła udzielanie pierwszej pomocy, czekając na przybycie służb ratowniczych. Surfer został przetransportowany do szpitala. Jak podała stacja ABC News, lekarze określają jego stan jako krytyczny.
Do ataku doszło także w poniedziałek rano na plaży Dee Why. Rekin podpłynął do surfującego w zatoce 11-latka, odgryzając fragment jego deski. Dziecku udało się bezpiecznie uciec na ląd.
"Czeka go walka o życie"
Poważny wypadek miał miejsce także w niedzielę po południu. Na plaży w Vaucluse, około dziewięć kilometrów od centrum miasta, rekin zaatakował pływającego przy brzegu 12-latka. Chłopiec został wyciągnięty z wody z poważnymi obrażeniami obu nóg. Został przewieziony do szpitala w stanie krytycznym.
- Teraz czeka go walka o życie, a wczorajsze działania służb ratowniczych dały mu tę szansę - powiedział w poniedziałek dziennikarzom komendant policji morskiej Nowej Południowej Walii Joseph McNulty.
Fala ataków po ulewach
Eksperci z Departamentu Rozwoju Regionalnego Sydney podejrzewają, że za ataki odpowiedzialne są żarłacze tępogłowe, które najlepiej czują się w słonawych wodach. Chociaż metropolia leży nad słonymi, oceanicznymi wodami, po kilku dniach ulewnych deszczy stały się one mętne i wyraźnie słodsze, tworząc doskonałe warunki dla tego rekina.
Aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom, władze Sydney zdecydowały o tymczasowym zamknięciu 20 plaż miejskich.
Jak podała agencja informacyjna Reuters, w Australii dochodzi do około 20 ataków rekinów rocznie, z czego średnio trzy kończą się śmiercią ofiary. Liczby te są jednak niewielkie w porównaniu z liczbą utonięć i innych wypadków na plażach tego kraju.
Autorka/Autor: ast
Źródło: Reuters, ABC News
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock