O jednego republikańskiego kandydata mniej

Świat


Senator Lindsey Graham ogłosił w poniedziałek, że kończy kampanię o nominację republikanów w wyborach prezydenckich w 2016 r. Graham, wpływowy senator komisji ds. sił zbrojnych, nie zdołał przebić się w sondażach.

Graham poinformował o swej decyzji w nagraniu wideo zamieszonym w internecie. Powiedział, że jest dumny ze swej kampanii, która koncentrowała się na kwestiach bezpieczeństwa narodowego.

Przeciwieństwo Trumpa

Graham to jeden z najaktywniejszych członków senackiej komisji sił zbrojnych, blisko współpracujący z szefem tej komisji Johnem McCainem. Uważany za tzw. republikańskiego jastrzębia, Graham zaproponował wspólnie z McCainem wysłanie do Iraku i Syrii do 20 tys. żołnierzy sił lądowych, by walczyli z dżihadystami tzw. Państwa Islamskiego. Aktywnie domagał się też zbrojenia przez USA ukraińskiej armii, by zwiększyć jej szanse przeciwko prorosyjskim separatystom.

Wspierał też reformę prawa imigracyjnego, aby umożliwić nielegalnym imigrantom starania o zalegalizowanie pobytu w USA. To bardzo odróżniało go od innych kandydatów Partii Republikańskiej, a zwłaszcza lidera sondaży miliardera Donalda Trumpa. Dwa lata temu Graham naraził się też ultrakonserwatystom, bo ustąpił w sprawie reformy służby zdrowia Obamacare i poparł porozumienie z Demokratami, by zakończyć tzw. shutdown, czyli paraliż budżetowy.

60-letniemu Grahamowi nie udało się jednak przebić w sondażach. Uzyskiwał poniżej 1 proc. poparcia wyborców Partii Republikańskiej w skali kraju. Jego rezygnacja oznacza, że na polu boju o nominację Republikanów pozostaje 13 kandydatów.

Decyzja senatora będzie mieć jednak pewne znaczenie dla prawyborów w stanie Karolina Południowa, skąd pochodzi Graham. To ważny stan, bo już jako trzeci wybiera w lutym w prawyborach swego kandydata. Z odejścia Grahama zapewne cieszą się zwłaszcza inni kandydaci celujący w ten sam co on elektorat centrowy: senator z Florydy Marco Rubio, były gubernator Florydy Jeb Bush oraz gubernatorzy Ohio i New Jersey - John Kasich i Chris Christie. By pokonać Trumpa, każdy z nich będzie musiał skonsolidować wyborców uważanych za centrowych i umiarkowanych.

Autor: adso//rzw / Źródło: PAP

Raporty: