Świat

Według BBC środek ciężkości Unii przesunął się na wschód

Świat

KPRM | Maciej ŚmiarowskiPolacy i Niemcy mają być reprezentantami nowego poglądu na UE

Środek ciężkości UE przesunął się na wschód. Przyszłość wspólnoty kształtują teraz poglądy reprezentowane przez Polaków, którzy postrzegają ją zupełnie inaczej niż Brytyjczycy - pisze BBC. Politycy Wielkiej Brytanii, którzy wspierali rozszerzenie Unii na Wschód, mieli się mocno pomylić w ocenie dążeń krajów byłego bloku wschodniego.

Komentator BBC w swojej analizie dotyczącej zmieniających się akcentów w UE posługuje się Polską, jako głównym przykładem popierającym jego tezę. To losy naszego kraju i jego obywateli mają najlepiej reprezentować to, jak nowi członkowie UE traktują Wspólnotę. To Polska ma być najbardziej liczącym się nowym członkiem UE. Zaskakujące poglądy Allan Little, prezenter radia BBC 4 i wieloletni korespondent w krajach b. Jugosławii czy Moskwie, jest przekonany, że brytyjscy politycy popełnili istotny błąd w latach 90-tych w swoich ocenach wschodnich Europejczyków. Zdaniem Londynu, przyjęcie byłych krajów bloku wschodniego miało zapobiec pogłębieniu wspólnoty poprzez jej rozszerzenie. Kraje wyrwane z uścisku ZSRR miały dążyć do zachowania znacznej niezależności. - Margaret Thatcher była przekonana, że kraje które dopiero co uciekły od ZSRR, nie będą chciały ponownie znaleźć się pod silną władzą centralną, tym razem brukselską - powiedział Lord Kerr, były ambasador Wielkiej Brytanii przy UE. - Jej pogląd był w sposób oczywisty błędny. Im większa staje się wspólnota, tym bardziej musi się pogłębić - dodaje dyplomata. Jak wyjaśnia Brytyjczykom Little, Polacy byli dalecy od traktowania Brukseli jak drugiej Moskwy, a Komisji Europejskiej jako następcy Politbiura. - Dla nas akcesja do UE była ostatecznym potwierdzeniem, że jesteśmy normalnym krajem europejskim - powiedział BBC Radosław Sikorski, dodając, że w XX wieku tego statusu pozbawiały nas najpierw III Rzesza, a potem ZSRR. Kurs na wschód Nowe spojrzenie krajów Europy Wschodniej na UE miało przeobrazić Wspólnotę. Tak jak Brytyjczycy uznają unię jako niedemokratyczne i zbiurokratyzowane obciążenie, tak dla wielu Polaków ma to być pewnego rodzaju wyzwolenie i zakotwiczenie w środowisku państw bezpiecznych i demokratycznych. - Dzięki temu, po wiekach Polska wreszcie stała się wolna i bezpieczna - pisze BBC. Dzięki pozytywnemu nastawieniu wobec UE w Polsce, jej środek ciężkości miał się przenieść znacznie na wschód. To, co kiedyś było dziełem ludzi, którzy przeżyli II Wojnę Światową na froncie zachodnim, tak teraz ma być kształtowane przez tych, którzy pamiętają front wschodni i komunizm. - Kiedyś centrum tej inicjatywy leżało pomiędzy Bonn a Paryżem, gdzieś obok granicy Belgii. Teraz leży gdzieś na wschodzie, o bardzo skomplikowanej historii reprezentowanej przez Wrocław - pisze BBC. Jak tłumaczy Brytyjczyk, kraje centralnej i wschodniej Europy postrzegają integrację w ramach UE jako proces, który wyrwał je z dramatycznej historii konfliktów. Dla Wielkiej Brytanii ma to być zupełnie obce, bowiem jej obywatele od wieków nie doświadczyli bezpośrednio wojen czy okupacji. Twarde zasady nie w smak Londynowi Przyszłość UE ma być w ocenie BBC kształtowana głównie w Berlinie, przy istotnym udziale Polaków, którzy w swoim potężnym sąsiedzie widzą podobne nastawienie do Wspólnoty. - To duże wyzwanie dla Niemców, bowiem muszą się uczyć na nowo czegoś, co zapomnieli w drugiej połowie XX wieku: odpowiedzialności za własne czyny i przywództwa - powiedział BBC Joachim Bitterlich, były doradca Helmuta Kohla. Brytyjski dziennikarz jako przykład tego, jak Polska postrzega konieczny kierunek rozwoju UE, podaje przemówienie Sikorskiego z Berlina w 2011 roku. Polski szef MSZ wezwał wówczas Niemcy do objęcia silniejszego przywództwa w Wspólnocie i do umocnienia jej wprowadzeniem twardszych zasad. - Twarde zasady, to nie jest to, na co liczyła Wielka Brytania popierając państwa Europy Wschodniej starające się o akcesję - konstatuje Brytyjczyk. Swoją analizę Little kończy wypowiedzią młodego Polaka spotkanego na ulicy Wrocławia. - Należę do pierwszej generacji Polaków, którzy nie muszą walczyć o wolność. To właśnie dała nam silna Unia Europejska. Tym razem nie chcemy tego zepsuć - miał powiedzieć 26-letni Mateusz Koracki.

Autor: mk//gak/k / Źródło: BBC

Źródło zdjęcia głównego: KPRM | Maciej Śmiarowski