Trafiony kulą w głowę. Demonstranci giną w Egipcie

Aktualizacja:

Jeden z uczestników antyrządowych demonstracji został zabity na północy Synaju - poinformowali naoczni świadkowie. Sytuacja w Egipcie jest niezwykle napięta, jednak polskie MSZ podkreśla, że "ani Polska ani żaden inny kraj Unii Europejskiej nie zaleca w tej chwili wstrzymania się przed wyjazdami do Egiptu".

Zamieszki w Egipcie przybierają na sile. Agresywny tłum protestujących spalił posterunek policji w mieście Suez. Anonimowy przedstawiciel służb bezpieczeństwa powiedział agencji AFP, że za protesty zatrzymano już co najmniej tysiąc osób.

Według świadków wydarzeń w Suezie, na których powołuje się Reuters, policjanci zdążyli uciec z budynku. Tłum protestujących podpalił posterunek używając Koktajli Mołotowa. Policjanci nie są w stanie opanować gwałtownego protestu, który przeniósł się pod kolejny komisariat. Tam ludzie domagają się uwolnienia aresztowanych demonstrantów.

MSZ o sytuacji w Egipcie (TVN24)
MSZ o sytuacji w Egipcie (TVN24)
MSZ: zalecamy ostrożność
MSZ: zalecamy ostrożność

Niespokojnie było też w czwartek na północy Synaju. Tutaj służby bezpieczeństwa zastrzeliły 22-letniego Mohameda Atefa. Mężczyzna, jak mówią świadkowie, został postrzelony w głowę.

Noblista gotowy na przywództwo

Jeden z czołowych egipskich reformatorów Mohamed ElBaradei oświadczył w czwartek, że jest gotów pokierować transformacją polityczną w swoim kraju. - Jeśli naród zechce, abym pokierował transformacją, nie zawiodę go. Moim priorytetem jest nowy Egipt, nowy dzięki pokojowym zmianom - przekazał dziennikarzom w Wiedniu przed odlotem do Egiptu.

Wcześniej laureat Pokojowej Nagrody Nobla i były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, zapowiedział przyłączenie do trwających w Egipcie demonstracji. Na piątek reformator zapowiedział wielkie protesty w całym kraju. ElBaradei stwierdził też, że nie widzi siebie bezpośrednio na ulicach, ale raczej jako osobę kierującą przemianami politycznymi. - Hosni Mubarak rządzi Egiptem od trzydziestu lat. Powinien już odejść na emeryturę - mówił noblista.

Polacy w Egipcie

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marcin Bosacki podczas konferencji prasowej mówił, że w Egipcie jest w chwili obecnej 6,5 tys. Polaków. Podkreślił, że resort pozostaje z nimi w stałym kontakcie. Zapewnił, że miejsca, w którym przebywają Polacy są bezpieczne.

Ani Polska ani żaden inny kraj Unii Europejskiej nie zaleca w tej chwili wstrzymania się przed wyjazdami do Egiptu Polskie MSZ

Dodał jednak: - Zalecamy bardzo dużą ostrożność, przede wszystkim powstrzymanie się od przyglądania się bądź przyłączania się do demonstracji, wieców - powiedział.

Ludowe tsunami

Egipcjanie zostali zainspirowani wydarzeniami w Tunezji, gdzie wielkie manifestacje ludzi niezadowolonych z inflacji i bezrobocia doprowadziły do obalenia dyktatora. W Egipcie sytuacja jest bardzo podobna i źródła niepokojów są niemal identyczne.

Nad Nilem od ponad 30 lat rządzi prezydent Hosni Mubarak. Kraj permanentnie znajduje się w stanie wyjątkowym, a służby mogą aresztować przeciwników władz bez nakazów sądowych. Wszelkie demonstracje i przejawy niepokoju były dotychczas szybko i brutalnie tłumione. Teraz policja nie może sobie poradzić z tłumami, pomimo standardowego ostrego traktowania ludzi na ulicach.

Nie będzie odpoczynku

Pomimo prób stłumienia protestów, przeciwnicy prezydenta nie mają zamiaru się poddawać. "Ruch 6 kwietnia", prodemokratyczna organizacja zrzeszająca młodych ludzi, która organizuje demonstracje zainspirowane wydarzeniami w Tunezji, zaapelowała do Egipcjan, by nadal w nich uczestniczyli.

- Czwartek nie będzie dniem odpoczynku, działania na ulicach będą kontynuowane - napisała grupa na swoim profilu na Facebooku. Władze starają się odciąć protestujących od możliwości organizacji się przez internet. W kraju zablokowano dostęp do Twittera.

Wiosna ludów na Bliskim Wschodzie?

Starcia i protesty mają miejsce nie tylko w Egipcie. Tysiące ludzi demonstrowały w czwartek w stolicy Jemenu Sanie, domagając się ustąpienia prezydenta Alego Abd-Allaha Salaha, rządzącego krajem od 32 lat. - Prezydent Tunezji odszedł po 20 latach, 30 lat w Jemenie wystarczy - skandowali demonstranci. - Nie dla kolejnego mandatu, nie dla dziedziczenia władzy - powtarzano podczas demonstracji zorganizowanej na apel opozycji.

Prezydent Salah został wybrany w 2006 roku na kolejną siedmioletnią kadencję. W parlamencie znajduje się, mimo sprzeciwów opozycji, projekt zmian w konstytucji, który może otworzyć aktualnemu szefowi państwa drogę do dozgonnej prezydentury.

Źródło: PAP, Reuters