Świat

Syria zawiodła ONZ. "Eskalacja przemocy"

Świat


Syryjskie władze nie wypełniły zobowiązań zawartych w porozumieniu o rozejmie, które same podpisały - twierdzi sekretarz generalny ONZ. Według Ban Ki Muna reżim nie wysłał jeszcze "jasnego sygnału", czy jest zainteresowany pokojem. Tydzień po oficjalnym zawieszeniu broni w Syrii znów eskaluje przemoc. Pomimo oficjalnego zaprzestania walk, codziennie ginie kilkanaście osób.

Sekretarz generalny ONZ przesłał raport o sytuacji w Syrii, skierowany do Rady Bezpieczeństwa ONZ, który otrzymała również agencja Reutera. Ban Ki Mun wyraża w nim swoje niezadowolenie i krytykuje reżim za nie wypełnienie zapisów porozumienia, na które sam się zgodził. Ponadto dodaje, że liczba obserwatorów wysłanych do Syrii ma ulec zwiększeniu.

Kruche porozumienie

- Rząd Syrii jeszcze nie wypełnił swoich podstawowych zobowiązań zawartych w rozejmie, czyli wycofania wojska i ciężkiego uzbrojenia z miast - twierdzi Sekretarz Generalny. Przemoc w ostatnich dniach ma znów eskalować i znów pojawiają się informacje o ostrzeliwaniu dzielnic mieszkalnych oraz popełnianiu zbrodni przez siły rządowe.

Z drugiej strony reżim donosi o wzroście ilości ataków w wykonaniu rebeliantów. - Jest jasne, iż nie udało się zakończyć przemocy. Nastąpiła jej ponowna eskalacja - twierdzi Ban Ki Mun dodając, że obie strony "czynią starania" celem zakończenia starć.

Sekretarz Generalny wyjaśnia też w raporcie, że początkowa planowana liczba nieuzbrojonych obserwatorów rozejmu wzrośnie z 250 do 300. Jednocześnie określa to jako "wstępną liczbę".

Krwawy konflikt

Grupy rozpoznawcze wysłanników ONZ są w Syrii już od początku tygodnia, ale dopiero w czwartek ma zapaść decyzja o ewentualnym wysłaniu wszystkich planowanych obserwatorów.

Do tej pory rozjemcy odwiedzili tylko miasta Dara, gdzie mieli "cieszyć się wolnością przemieszczania się". Władze odmówiły im natomiast prawa do odwiedzenia Homs, kolejnego miasta które od miesięcy jest sceną zaciętych walk pomiędzy opozycją a reżimem. Powodem odmowy wjazdu miał być brak "bezpieczeństwa".

Od początku wojny domowej w Syrii ponad rok temu, w kraju zginęło już około 10 tysięcy osób. Kolejne dziesiątki tysięcy uciekły do sąsiednich Turcji i Libanu.

Źródło: Reuters