"Nie pozwoliliśmy Kaddafiemu zabijać własnego narodu"

TVN24

Aktualizacja:

Operacja w Libii osiągnęła swoje cele, gdyż nie pozwoliliśmy Kaddafiemu zabijać własnego narodu - powiedział sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen przemawiając na sesji Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. Dodał, że koniec dyktatora jest bliski.

Poza tematem Libii, zebrani w bułgarskiej Warnie przedstawiciele państw NATO rozmawiali też o systemie obrony przeciwrakietowej. - Zaprosiliśmy Rosję do współpracy w tej dziedzinie. Istnieją między nami rozbieżności, jednym z przykładów jest Gruzja, lecz zagrożenia są wspólne i chcemy rozwijać współpracę, dzięki której system przeciwrakietowy będzie bardziej skuteczny. Możemy stworzyć wspólny ośrodek do wymiany danych - mówił Rasmussen.

Zdecydowany sojusz

Oceniając przebieg operacji w Libii jako skuteczny, sekretarz generalny NATO podkreślił, że "będzie ona kontynuowana dopóki reżim libijski nie wstrzyma całkowicie ataków na ludność cywilną". Zdaniem Rasmussena, aby w Libii zapanował pokój, potrzebne jest polityczne rozwiązanie, zgodne z wolą libijskiego narodu.

Rasmussen uznał za bardzo skuteczną nową koncepcję działań NATO, która pozwoliła reagować natychmiast, nie czekając miesiącami na przygotowanie operacji, jak miało to miejsce w przeszłości, np. podczas kryzysu na Bałkanach w latach 90. - Trudno podejmować polityczne decyzje o udziale w działaniach wojskowych, lecz szybka ingerencja jest w stanie zapobiec rozszerzeniu kryzysów, a Libia jest tego przykładem - powiedział Rasmussen.

W związku z tym zaapelował do państw członkowskich sojuszu, by "nie pozwalały na nieproporcjonalne obniżenie swoich budżetów wojskowych", które powinny wynosić minimum dwa procent PKB. - Redukcje budżetów obronnych mogą doprowadzić do technologicznego zacofania NATO - podkreślił Duńczyk.

Rakietowy parasol

Występując na sesji Zgromadzenia premier Bułgarii Bojko Borysow przypomniał swoje wcześniejsze stanowisko, że "operacja w Libii była spóźniona o wiele lat". Według niego przeciw Kaddafiemu należało wystąpić w czasie, kiedy tam więziono i torturowano bułgarskie pielęgniarki.

- Obecnie wchodzimy w skład grupy kontaktowej z libijską opozycją i proszę, by bardzo uważnie słuchano naszego przedstawiciela, ministra (spraw zagranicznych) Nikołaja Mładenowa, ponieważ mamy znaczne doświadczenie w negocjacjach z Libijczykami, zwłaszcza w Bengazi - podkreślał.

Pięć bułgarskich pielęgniarek i palestyński lekarz zostało aresztowanych i przebywało w więzieniu od 1999 do 2007 roku pod zarzutem wywołania epidemii AIDS wśród dzieci w szpitalu w Bengazi. Skazano ich dwukrotnie na śmieć. Uwolniono w 2007 roku pod naciskiem UE, a zwłaszcza Francji.

Źródło: PAP