"Mój kraj nie jest na sprzedaż". Grecy znów na ulicach

Świat

Fakty TVNGrecy mają dość oszczędzania

W poniedziałek wieczorem w pobliżu greckiego parlementu zebrały się tłumy mieszkańcow Aten domagających się zerwania z polityką oszczędności i odrzucenia warunków dalszej pomocy zaproponowanych Grecji przez międzynarodowych wierzycieli.

Dziennikarka brytyjskiego "Guardiana" relacjonowała w poniedziałek wieczorem, że na ateńskim placu Syntagma zebrały się "tysiące osób".

Protestujący mieli ze sobą transparenty, na których napisano m.in. "Mój kraj nie jest na sprzedaż". Jak dodała, mimo gniewu, który czuje wielu Greków w związku z trudną sytuacją, w jakiej znalazł się kraj, demonstracja przebiegała w radosnej i pokojowej atmosferze.

Walka z czasem

Rząd Grecji, który nie godził się na warunki dalszej pomocy zaproponowane przez międzynarodowych wierzycieli (Komisję Europejską, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Centralny), ogłosił w sobotę, że propozycje porozumienia z kredytodawcami podda pod ogólnokrajowe referendum.

Ze swej strony eurogrupa odrzuciła prośbę Grecji, by wygasający 30 czerwca program pomocowy przedłużyć do czasu referendum, wyznaczonego na 5 lipca.

Poniedziałkowy poranek był dla Greków bardzo burzliwy.

W niedzielę wieczorem władze greckie postanowiły bowiem wprowadzić w kraju kontrolę przepływu kapitałów. Banki w całym kraju zostały zamknięte do 7 lipca, a wypłaty z bankomatów ograniczone do 60 euro dziennie.

Autor: kg\mtom / Źródło: Guardian, PAP