Katastrofa Airbusa - załoga nie miała czasu zareagować

Świat

Aktualizacja:

Analiza szczątków Airbusa Air France wskazuje, iż samolot spadł nagle i nie eksplodował w locie - wynika z z informacji brazylijskiego dziennika "O Globo". - Za katastrofą stoi "wiele różnych przyczyn", ale jest zbyt wcześnie, by stwierdzić, jakie konkretnie - mówi z kolei Louis Gallois, prezes koncernu EADS, który jest producentem samolotów Airbus.

Cytowany przez brazylijską gazetę były pilot Ari Germano powiedział, że zdjęcia szczątków dostarczane przez brazylijskie lotnictwo wskazują na tak nagłe rozegranie się tragedii, że pasażerowie zostali zaskoczeni, a personel nie miał czasu zareagować. Germano jest autorem książki na temat wypadków lotniczych.

Według niego interesujące jest, że fotele używane wyłącznie przez personel były złożone. - Sugeruje to, że załoga krążyła w korytarzu samolotu. W sytuacji alarmu czy jakiegokolwiek nieuchronnego zagrożenia personel pozostałby na miejscu - wyjaśnia Germano.

Hipotezę, że samolot rozpadł się przed zetknięciem z wodą, zdają się potwierdzać oględziny pierwszych 16 ciał ofiar, które były praktycznie nagie. Może to wskazywać, że odzieży pozbawił ofiary pęd powietrza, gdy leciały do oceanu - pisze z kolei francuskie dziennik "L'Express".

Dlaczego spadł?

Samolot lecący z Rio De Janeiro do Paryża rozbił się 1 czerwca po starcie w Brazylii. Na pokładzie znajdowało się 228 osób, w tym dwóch Polaków. Obecnie trwa wyławianie ofiar oraz kawałków samolotu i ustalanie przyczyn jego wypadku.

- W takich wypadkach nie ma jednej przyczyny - mówi z Louis Gallois, prezes koncernu EADS, który jest producentem samolotów Airbus. Media informowały wcześniej, że śledczy badający przyczyny katastrofy skoncentrowali się na hipotezie, według której zewnętrzne czujniki prędkości uległy oblodzeniu i przekazywały komputerom samolotu zafałszowane dane, gdy maszyna wleciała w strefę burzową

Gallois zastrzegł, że śledczy nie wiedzą, czy to właśnie te czujniki "odegrały rolę w wypadku". - Nikt tego nie wie - zaznaczył. Zaapelował też do dziennikarzy i opinii publicznej o "ostrożność" i cierpliwość".

Dyrektor Airbusa Tom Enders podkreślił z kolei, że producent współpracuje z liniami Air France i francuską agencją badającą przyczyny wypadku BEA, żeby rozwiązać "zagadkę tej katastrofy".

Źródło: PAP