Uciekł ze statku, zginęły 32 osoby. Schettino prawomocnie skazany

TVN24

Wrak wycieczkowca przetransportowano do GenuiArchiwum Reuters
wideo 2/7

Kapitan statku Costa Concordia Francesco Schettino został w piątek prawomocnie skazany przez włoski Sąd Najwyższy na 16 lat więzienia. W 2012 roku w katastrofie wycieczkowca, którym dowodził Schettino, zginęły 32 osoby. Po ogłoszeniu wyroku kapitan zgłosił się do ośrodka karnego.

Schettino nie był w sądzie w chwili ogłoszenia wyroku. Jak wyjaśnił jego adwokat, chciał uniknąć zainteresowania mediów. Miejsca pobytu swego klienta prawnik nie ujawnił. Mecenas Saverio Senese zapewnił wcześniej, że w razie wyroku skazującego, kapitan "natychmiast zgłosi się do więzienia".

Piątkowy wyrok oznacza utrzymanie w mocy orzeczeń sądów dwóch poprzednich instancji.

Sam zgłosił się do zakładu karnego

Kilka minut po ogłoszeniu wyroku kapitan zgłosił do zakładu karnego w Rzymie, by rozpocząć odbywanie kary.

- Pukam do bramy więzienia, bo wierzę w sprawiedliwość - powiedział Schettino, wchodząc do rzymskiego więzienia Rebibbia. Te słowa kapitana przekazał jego adwokat Saverio Senese.

"Nie uważa się za winnego"

Jak zapowiedział, obrona będzie czekać na uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego, a następnie złoży skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, ponieważ jego zdaniem w czasie procesu "doszło do naruszenia prawa do obrony".

- Schettino uważa się za odpowiedzialnego, ale nie za winnego, bo na pokładzie Concordii był zespół dowodzenia, on nie był sam - dodał adwokat.

- Kapitan zasłużył w pełni na ten wyrok, także za swoje kłamstwa - powiedział włoskim mediom Elio Vincenzi, który w katastrofie stracił żonę Marię Grazię Trecarichi.

Chciał pokazać wyspę znajomym

13 stycznia 2012 roku gigantyczny wycieczkowiec z ponad 4 tys. członków załogi i pasażerów na pokładzie wpadł na skały niedaleko wyspy Giglio w Toskanii. Do katastrofy doszło, kiedy kapitan polecił sternikowi podpłynąć do jej brzegów. Schettino chciał pokazać wyspę swoim znajomym.

Próbował ukryć wypadek

W dnie statku powstała ogromna wyrwa. Wycieczkowiec zaczął nabierać wody i przechylać się. Kapitan próbował początkowo ukryć wypadek przed władzami morskimi i informował jedynie o awarii prądu. Alarm ogłoszono z opóźnieniem, ewakuacja była chaotyczna.

Zginęły 32 osoby, a ponad 60 doznało obrażeń. Jeszcze w trakcie ewakuacji pasażerów Schettino uciekł z pokładu i wsiadł do jednej z szalup ratunkowych. Zachowanie było złamaniem jednej z podstawowych zasad żeglugi.

Największa operacja w historii żeglugi

Podniesienie Concordii z dna morskiego było największą taką operacją w historii żeglugi i kosztowało pół miliarda euro. Wrak przetransportowano do Genui, gdzie został poddany złomowaniu.

Kapitan Schettino od początku nie przyznawał się do winy i twierdził, że dzięki podjętym przez niego działaniom i manewrowi udało się uniknąć katastrofy na jeszcze większą skalę.

Autor: arw/ja / Źródło: PAP

Raporty: