Hunt wzywa Johnsona do debaty. "Unikanie rozmowy twarzą w twarz to tchórzostwo"

Świat


Szef brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Jeremy Hunt zaapelował w poniedziałek do swego rywala w walce o zastąpienie premier Theresy May, Borisa Johnsona, by "nie był tchórzem" i zdecydował się na udział w debatach telewizyjnych w sprawie brexitu i programu dla Wielkiej Brytanii.

Boris Johnson, będący zdecydowanym faworytem ekspertów do objęcia funkcji premiera po Theresie May, od początku kampanii wyborczej stara się unikać konfrontacji z mediami. W ostatnich tygodniach rzadko udziela wywiadów prasowych i telewizyjnych. Raz też uczestniczył w dyskusji zorganizowanej przez telewizję publiczną BBC.

Johnson milczy w sprawie kłótni z partnerką

Johnson zapowiedział, że w kolejnych tygodniach będzie dyskutował w rozmowach zorganizowanych przez ITV i tabloid "The Sun" - już po rozpoczęciu głosowania wśród członków partii, ale nie odpowiedział m.in. na zaproszenie telewizji Sky News. Po starcie swojej kampanii Johnson był krytykowany przez dziennikarzy za odmowę udzielenia jednoznacznych odpowiedzi na zadawane mu pytania, a w ostatnich dniach wielokrotnie odmówił odniesienia się do ujawnionej przez piątkowe wydanie dziennika "The Guardian" kłótni z młodszą o 24 lata partnerką Carrie Symonds. Zaniepokojeni kłótnią sąsiedzi wezwali policję, a nagranie konfliktu wyciekło do mediów.

"Unikanie debat to tchórzostwo"

W komentarzu dla "The Times" Jeremy Hunt podkreślił w poniedziałek, że nie jest zainteresowany "prywatnym życiem Borisa", ale wskazywał, że członkowie Partii Konserwatywnej liczą na "uczciwe i otwarte" starcie między kandydatami, a nie "takie, w którym jedna strona próbuje uniknąć dokładnej analizy (swoich poglądów)".

- W kwestii debat Boris Johnson jest tchórzem. Unikanie debat twarzą w twarz to tchórzostwo – ocenił Jeremy Hunt.

- Jedną z sił naszego systemu jest to, że przyglądamy się naszym politykom bardziej dogłębnie niż gdziekolwiek na świecie. W tym przypadku to się po prostu nie dzieje - ostrzegł, oceniając później w rozmowie z BBC Radio 4, że jest to wręcz "niebywałym brakiem szacunku wobec członków Partii Konserwatywnej".

Prywatne życie Johnsona pod lupą mediów

Sojusznicy Johnsona, m.in. minister zdrowia Matt Hancock, wskazywali, że polityk weźmie udział w 16 spotkaniach wyborczych z sympatykami torysów, a oskarżenia o unikanie dyskusji odrzucił jako "kompletny nonsens". Format tych spotkań jest jednak taki, że obaj kandydaci nie występują na scenie jednocześnie, ale po sobie, więc nie debatują między sobą.

Minister Hancock odniósł się także do kontrowersji wokół kłótni byłego szefa MSZ z partnerką, wskazując, że "nikt nie chciałby, aby jego kłótnie w środku nocy były podsłuchiwane". Była minister ds. rozwoju międzynarodowego Priti Patel oceniła, że całe zajście było "politycznie motywowane" i dodała, że przywołuje to na myśl metody stosowane "w dawnym bloku wschodnim".

Wbrew medialnym spekulacjom o kryzysie w związku polityka media opublikowały w poniedziałek zdjęcia Johnsona z partnerką podczas weekendowego odpoczynku w hrabstwie Sussex, czemu towarzyszyły także deklaracje przyjaciół pary, że konflikt został zażegnany.

Jak dodano, 55-letni polityk planuje nawet wziąć ślub z 31-letnią Symonds, która zostałaby wówczas jego trzecią żoną. Na drodze do formalizacji związku stoi jednak rozwód z wieloletnią partnerką i matką czwórki jego dzieci, Mariną Wheeler.

Symonds byłaby pierwszą w historii nieślubną partnerką urzędującego premiera Wielkiej Brytanii. Dotychczas tylko raz szef rządu rozwiódł się w trakcie urzędowania i był nim trzeci książę Grafton Augustus FitzRoy w 1769 roku.

Johnson ostrzega przed "eksplozją demokracji"

W cotygodniowym poniedziałkowym komentarzu dla dziennika "Daily Telegraph" Johnson nie odniósł się do tych doniesień, powtarzając jedynie ostrzeżenia przed "eksplozją demokracji", jeśli Wielka Brytania nie opuści Unii Europejskiej do końca października. Pisał, że to "niewiarygodne, rozwścieczające i haniebne", że nie doszło do tego w ciągu trzech lat od referendum z 2016 roku.

"Cały kraj wyczekuje, aż to zrobimy" - napisał Johnson, dodając, że panuje "zniecierpliwienie, które czuje się w powietrzu niczym wielką burzę w gorący czerwcowy dzień".

Nowego premiera Wielkiej Brytanii i lidera Partii Konserwatywnej wybierze korespondencyjnie około 160 tys. członków ugrupowania, którzy powinni otrzymać karty do głosowania w pierwszym tygodniu lipca. Czas na oddawanie głosów upływa późnym popołudniem 22 lipca, a wyniki powinny zostać ogłoszone następnego dnia, 23 lipca.

Autor: asty//rzw//kwoj / Źródło: PAP