Alejka była za ciasna, w pożarze zginęły 43 osoby. Właściciel budynku podejrzany o zabójstwo

Świat


Policja indyjska zatrzymała właściciela budynku w Delhi, w którym w niedzielę nad ranem wybuchł pożar. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo. W pożarze fabryki torebek, która znajdowała się w tym budynku, zginęły 43 osoby. Do płonącego zakładu nie mogły dotrzeć wozy strażackie, ponieważ - jak poinformowały władze - alejka, przy której stał gmach, była zbyt wąska.

Strażacy uratowali 62 osoby z pożaru. 16 odniosło obrażenia.

Jak poinformowała policja, właściciel budynku, Rehan (posługuje się tylko imieniem), jest podejrzany o zabójstwo.

Prawdopodobne zwarcie instalacji elektrycznej

- Policja przesłuchuje braci Rehana. Poszukujemy też ludzi, którzy zarządzali fabryką - powiedziała indyjskiej agencji ANI Monika Bhardwaj, rzeczniczka policji z Delhi. Zapewniła, że "nie ma możliwości", aby w budynku znaleziono kolejne zwłoki.

Anil Kumar Mittal z policji w Nowym Delhi powiedział agencji Associated Press, że pożar mogło spowodować zwarcie instalacji elektrycznej. Dodał, że służby sprawdzają, czy fabryka działała zgodnie z przepisami.

Wozy strażackie nie mogły dotrzeć do pożaru

Ogień pojawił się około godziny 5.20 rano w czterokondygnacyjnym budynku fabryki i zaskoczył pracowników, którzy spali pomiędzy długimi zmianami.

Większość ofiar to muzułmanie, który przyjechali do Delhi z biedniejszego stanu Bihar na wschodzie Indii. Jak podaje Associated Press, zarabiali dziennie 150 rupii (około 8 złotych), produkując między innymi plastikowe torebki.

Lokalne władze poinformowały, że budynek fabryki znajdował się w alejce zbyt wąskiej na to, żeby mogły w nią wjechać wozy strażackie. W związku z tym walka strażaków z ogniem była utrudniona, wozy strażackie znajdowały się w odległości mniej więcej 100 metrów od pożaru.

Szef władz Delhi Arvind Kejriwal zapowiedział pomoc finansową dla ofiar pożaru. Poinformował, że rodziny zmarłych dostaną po milionie rupii (równowartość około 54 tysięcy złotych), a ranni - 100 tysięcy rupii (około 5,4 tysięcy złotych).

Niedzielny pożar uznano za największy w Delhi od 13 czerwca 1997 roku, kiedy to spłonęło kino "Uphaar" na południu miasta. Zginęło wtedy 59 osób, a ponad 100 odniosło rany.

Do pożaru doszło w jednej z fabryk w DelhiMapy Google, tvn24.pl

Autor: akw//now / Źródło: PAP