Świat

Bin Laden wpada na kolację. Dżipy, obstawa... "Osłupieliśmy"

Świat

wikipedia.orgOsama bin Laden

Co zrobić, gdy tajemniczy gość zaproszony na kolację okazuje się najbardziej poszukiwanym terrorystą na świecie? O sekretnym spotkaniu sprzed dwóch lat z Osamą bin Ladenem opowiedzieli BBC mieszkańcy jednej z pakistańskich wiosek w Waziristanie.

Do spotkania doszło pewnego wieczoru latem 2010 roku, rok przed śmiercią Osamy bin Ladena z rąk amerykańskich komandosów w Abbottabadzie.

Kilku mężczyzn z jednej rodziny ze społeczności plemiennej czekało nerwowo na przybycie gościa, którego personaliów nawet nie znali. Spotkanie było zaaranżowane kilka tygodni wcześniej przez kogoś, kogo określili oni po prostu jako "ważną osobę".

Członkom rodziny powiedziano tylko, że zostaną uprzedzeni o wizycie jedynie z kilkugodzinnym wyprzedzeniem.

"To był ostatni człowiek, którego się spodziewaliśmy"

Około godziny 23 na drodze usłyszeli odgłos silników samochodowych. - Kilkanaście dużych dżipów z napędem na cztery koła wjechało do posiadłości - powiedział jeden z uczestników spotkania.

Jedno z aut podjechało tuż pod werandę. Z tylnego siedzenia wstał wysoki, drobno zbudowany mężczyzna w luźnych szatach i białym turbanie. Czekający nie mogli uwierzyć własnym oczom. Przed nimi stał Osama bin Laden, najbardziej poszukiwany człowiek na świecie.

- Osłupieliśmy. To był ostatni człowiek, którego spodziewaliśmy się na naszym progu - powiedział jeden z członków starszyzny. W rozmowie z BBC zdradził, że pocałował rękę bin Ladena, a później przycisnął ją do swoich oczu na znak szacunku.

Później bin Laden wszedł do domu, a jego obstawa dokładnie przeszukała i zabezpieczyła teren. Przez czas, który tam spędził - a były to ponad trzy godziny - nikogo nie można było wpuścić do posiadłości, nikt też nie mógł jej opuścić. Z jednym wyjątkiem.

Jeden z gospodarzy pragnął, by jego 85-letni ojciec mógł zobaczyć Osamą bin Ladena. Po wymianie zdań ze strażnikami, jeden z nich podszedł do szefa Al-Kaidy i zapytał o zgodę. Ten nie wyraził sprzeciwu i w obstawie czterech przybocznych bin Ladena gospodarz przyprowadził staruszka do posiadłości.

Modlitwy, odpoczynek, posiłek

Podczas pobytu w domu w Waziristanie Osama się modlił, odpoczywał i pożywiał się m.in. ryżem i kurczakiem curry, którego przygotowano dla tajemniczego gościa.

Ostatecznie bin Laden odjechał tak samo, jak przyjechał - pod osłoną nocy, w dżipach, które wkrótce rozdzieliły się i pojechały w różnych kierunkach.

Jak pisze dziennikarz BBC, który rozmawiał z mężczyznami, choć byli oni otwarci, jeśli chodzi o szczegóły wizyty szefa Al-Kaidy, to odmówili odpowiedzi na pytanie, kto był owym "ważnym człowiekiem", który zaaranżował spotkanie. Nie zgodzili się też na ujawnienie swoich personaliów, nazwy wioski ani nawet jej dokładnego położenia.

Sprzeczne wersje

Tuż po zabiciu Osamy bin Ladena przez amerykańskie siły specjalne, 2 maja 2011 roku, przedstawiciele władz USA twierdzili, że szef Al-Kaidy mieszkał w posiadłości w Abbottabadzie przez prawie pięć lat i ani razu w tym czasie jej nie opuścił. Twierdzenia pakistańskich gospodarzy stoją w sprzeczności z tą wersją.

Co ciekawe, w regionie, w którym miało dojść do spotkania, znajdują się (i znajdowały się w 2010 roku) dziesiątki punktów kontrolnych. Jak więc Osama bin Laden przekroczył je nieniepokojony, niezatrzymany? Nie wiadomo. Pakistańczycy zawsze podkreślali, że nie mieli jakichkolwiek danych na temat miejsca pobytu szefa Al-Kaidy i nigdy mu nie pomagali.

Źródło: BBC

Źródło zdjęcia głównego: wikipedia.org