Świat

"Może już nigdy nie przejdę ulicami Pjongjangu"

Świat


Australijski student Alek Sigley, który został niedawno zatrzymany przez władze Korei Północnej, a później wypuszczony z tego kraju, ocenił we wtorek, że oskarżenia o szpiegostwo stawiane mu przez północnokoreańskie media są "w dość oczywisty sposób nieprawdziwe".

Prasa północnokoreańska zarzucała Sigley'owi, że podżegał przeciwko Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej i szpiegował na rzecz zagranicznych mediów, w tym dla specjalizującego się w informacjach z Korei Północnej amerykańskiego portalu NK News, dla którego Australijczyk pisał.

Północnokoreańska agencja prasowa KCNA podawała, że Sigley "szczerze przyznał się do działań szpiegowskich" i "wielokrotnie prosił o ułaskawienie, przepraszając za naruszanie suwerenności KRLD".

"Zarzut, że jestem szpiegiem, jest (w dość oczywisty sposób) nieprawdziwy. Jedyny materiał, jaki przekazałem NK News, był tym, co zostało publicznie udostępnione na blogu, i dotyczy to również innych mediów" - napisał Sigley na Twitterze.

Australijczyk oświadczył, że wciąż bardzo interesuje się Koreą Północną i chce kontynuować badania naukowe i pracę związaną z tym krajem, ale nie planuje w najbliższym czasie ponownie tam wyjeżdżać.

Dodał, że nie będzie udzielał w tej sprawie wywiadów, ani odpowiadał na pytania w mediach społecznościowych.

Jedyny Australijczyk w Korei Północnej

Sigley wyraził również smutek z powodu niemożliwości uzyskania tytułu magistra Uniwersytetu Kim Ir Sena w Pjongjangu, gdzie studiował literaturę koreańską. "Może już nigdy nie przejdę ulicami Pjongjangu, miasta, które zajmuje szczególne miejsce w moim sercu" - napisał.

Portal NK News wyraził zadowolenie z "szybkiego uwolnienia Sigley'a z powodów humanitarnych". Wyjaśnił przy tym, że w swoich korespondencjach Australijczyk przedstawiał jedynie "apolityczny i wnikliwy obraz życia Pjongjangu".

Biegle władający językiem koreańskim Sigley był również przewodnikiem wycieczek zachodnich turystów odwiedzających totalitarną Koreę Północną. Sam określał siebie jako jedynego Australijczyka mieszkającego w tym kraju.

29-latek był przetrzymywany w Korei Północnej przez dziewięć dni, od 25 czerwca do 4 lipca. Wówczas został zwolniony, a dzień później poinformował, że bezpiecznie opuścił komunistyczny reżim.

Autor: tmw/adso/kwoj / Źródło: PAP