A jeśli ajatollah umrze? Zagadkowa operacja i walka pod perskim dywanem

TVN24

khamenei.irAjatollah Ali Chamenei we wrześniu przeszedł operację raka prostaty

Stan zdrowia przywódców każdego państwa na świecie nie jest ich prywatną sprawą. Choroba czy nawet śmierć prezydenta czy premiera w krajach demokratycznych nie niesie jednak ze sobą skutków tak poważnych jak śmierć lidera państwa autorytarnego, wokół którego pozycji zbudowany jest cały system polityczny. Dlatego też stan zdrowia Najwyższego Przywódcy Islamskiej Republiki Iranu nie jest jedynie przedmiotem zainteresowania lekarzy.

Ajatollah Ali Chamenei na początku września przeszedł nieskomplikowaną - jak podają oficjalnie władze - operację powiększonej prostaty. Jak tłumaczyli irańscy lekarze, taki zabieg w przypadku 75-letniego mężczyzny nie jest niczym nadzwyczajnym. Jego szczegóły nie są jednak znane, choć wizyta Chameneiego w szpitalu przebiegała niemal w świetle kamer.

Niektórzy komentatorzy i medyczni eksperci spekulują, że był to kolejny z kilku zabiegów, a ajatollah zmaga się z nowotworem prostaty (według amerykańskich depesz dyplomatycznych ujawnionych przez Wikileaks, jeszcze w 2009 r. ostrzegano, że zostało mu co najwyżej kilka miesięcy życia); niektórzy przypuszczają, że Chameneiego czekają w następnych miesiącach kolejne operacje, a 30-minutowy zabieg przy miejscowym znieczuleniu miał być jedynie "zwiadem" przed poważniejszą ingerencją chirurgiczną.

Na razie Chamenei opuścił szpital i po rekonwalescencji wrócił do swoich obowiązków. Wiele pytań jednak pozostało bez odpowiedzi.

Tajemnica otaczająca zdrowie Najwyższego Przywódcy nie jest zaskakująca, skoro to wokół niego skupiona jest cała władza w Iranie; to jemu podlegają sądy, parlament i rząd; to on jest nominalnym szefem sił zbrojnych, zarówno regularnej armii jak i potężnych Strażników Rewolucji. A choć władztwo Najwyższego Przywódcy nad Iranem nie jest absolutna (teoretycznie możliwe jest nawet jego odwołanie), to w jego rękach skupione są wszystkie nici władzy, których Ali Chamenei potrafi umiejętnie używać.

Dzieło Chomeiniego

Chamenei jest zaledwie drugim w niedługiej historii Islamskiej Republiki Iranu Najwyższym Przywódcą. Pierwszym był lider zwycięskiej muzułmańskiej rewolucji w 1979 r. ajatollah Ruhollah Chomeini. To dla niego i na podstawie jego nauk stworzono model państwa poprzez połączenie teokracji z demokratyczną republiką. Dzięki temu, choć Iran ma wybory parlamentarne i prezydenckie (choć nie każdy może w nich startować, o czym decyduje 12-osobowa Rada Strażników oceniająca kwalifikacje kandydatów), to głową panstwa jest właśnie Najwyższy Przywódca.

Chomeini wraca do kraju w 1979 r.sajed.ir

Ajatollah Chomeini stanął więc na czele państwa, którego system powstał na bazie jego nauczania o konieczności podporządkowania życia publicznego prawu islamskiemu, szariatowi. To Chomeini wymyślił, że na czele państwa powinien stać mardża, czyli wzór do naśladowania, najwyższy "stopień" wśród szyickich duchownych. Taki sposób konstrukcji państwa, z dożywotnim przywódcą, stworzył jednak oczywisty problem: jak wybrać jego następcę?

Według konstytucji wyboru tego dokonuje po śmierci lidera Zgromadzenie Ekspertów, 86-osobowe grono duchownych wyłonionych w powszechnych wyborach. Już jednak wybór sukcesora zmarłego w 1989 r. Chomeiniego nie okazał się taki prosty. Za życia wyznaczył on na następcę ajatollaha Hosejna Aliego Montazeriego, swojego bliskiego współpracownika. Jednak stopniowo drogi obu duchownych rozchodziły się, aż niecałe trzy miesiące przed śmiercią Chomeini odsunął od łask "zbyt liberalnego" (krytykował m.in. masowe egzekucje) Montazeriego.

Chamenei i Montazerisajed.ir

W efekcie Chomeini wskazał na Aliego Chameneiego, od 1981 r. prezydenta kraju. Przypieczętowany później przez Zgromadzenie Ekspertów wybór Chameneiego nie był oczywisty jeszcze kilka miesięcy wcześniej nie tylko ze względu na Montazeriego, ale również ze względu na jego niską pozycję w hierarchii duchownych. Podczas gdy konstytucja wymagała, by Najwyższy Przywódca był mardżą, czyli "wzorem do naśladowania", Chamenei był zaledwie przedstawicielem kleru średniego klasy, chodżdżatoleslamem, czyli "wskazówką islamu". Konstytucję jednak, jeszcze na prośbę Chomeiniego zmieniono, i Chamenei mógł zostać Najwyższym Przywódcą.

Chamenei po zamachu 1981 r.sajed.ir

Teraz, gdy stan jego zdrowia stał się przedmiotem publicznych spekulacji, pytanie "co dalej?" trapiące Iran w 1989 r., wróciło z całą mocą. - Niech Wszechmogący chroni przywódcę i wydłuży jego życie, ale tak czy inaczej musimy pomyśleć, co będzie po nim - mówił już na wiosnę jeden z członków Zgromadzenia Ekspertów. Co będzie po Alim Chameneim, kto stanie na czele Iranu?

Chamenei na froncie wojny iracko-irańskiejsajed.ir

Kto następny?

W przeciwieństwie do czasów Chomeiniego, gdy do roli następcy szykowany był Montazeri, teraz nie ma żadnych publicznie znanych wskazówek lub wzmianek co do osoby kolejnego Najwyższego Przywódcy. Kogo zatem wymienia się najczęściej?

RODZINA

Jeśli Chamenei zapragnąłby namaścić na swojego następcę kogoś ze swojej rodziny, miałby bardzo małe szanse na osiągnięcie celu. Jego młodszy brat Hadi postrzegany jest jako reformista, za co naraził się irańskim twardogłowym. Do tego stopnia, że kilkanaście lat temu omal nie przypłacił swoich politycznym poglądów życiem, gdy napadła go grupa kilkudziesięciu zbirów. Większych szans nie ma też starszy brat Aliego, Mohammad, który dla odmiany jest z kolei kojarzony z twardogłowymi (dla pełni obrazu: siostra Najwyższego Przywódcy Badri uciekła w 1985 r. do wrogiego Iraku, by wrócić w skrusze 10 lat później).

Szanse mógłby mieć jedynie Modżtaba Chamenei, syn przywódcy, którego oskarża się powszechnie na Zachodzie o sterowanie fałszerstwami podczas wyborów prezydenckich 2009 r., które doprowadziły do nieudanej tzw. zielonej rewolucji. Modżtabie, mimo jego kwalifikacji politycznych i organizacyjnych, na przeszkodzie stoi jednak jego niski stopień w hierarchii duchownych.

WNUK CHOMEINIEGO

Wymieniany wśród ewentualnych następców Chameneiego Hasan Chomeini nie wdał się w dziadka. Wnuk pierwszego Najwyższego Przywódcy trzyma się obozu reformistów i to nie tylko poprzez powinowactwo z byłym reformatorskim prezydentem Mohammadem Chatamim, ale też poprzez związki polityczne z Mir Hosejnem Musawim i Mehdim Karubim, czyli liderami tzw. zielonej rewolucji 2009 r. Dlatego też ten zagorzały kibic piłkarski nie może raczej liczyć na przychylność konserwatystów, mimo uznanego autorytetu duchowego i legendy dziadka. Sam 42-letni Chomeini też nie okazuje publicznie większego zainteresowania najwyższymi funkcjami w państwie.

A może wnuk wielkiego Chomeiniegohasankhomeini.ir

RAFSANDŻANI

Były prezydent w latach 1989-1997 jest co prawda o pięć lat starszy od Chameneiego, ale ponoć cieszy się lepszym zdrowiem. Niemniej wiek, 80 lat, może stać się przeszkodą w wyborze nie mniejszą niż polityczne związki Rafsandżaniego z reformistami, co wśród twardogłowych irańskich polityków nie przysparza mu popularności. Nawet przewodniczenie wpływowej Radzie Konsultacyjnej przy Chameneim może też nie pomóc wobec podejrzeń o korupcję (Rafsandżani jest ponoć najbogatszym człowiekiem w Iranie). Mimo wszystko Rafsandżani pozostaje ważnym graczem na irańskiej scenie politycznej i powszechnie uważa się, że będzie - jeśli przeżyje Chameneiego - jednym z głównych rozgrywających w batalii o nowego Najwyższego Przywódcę.

Rafsandżani całuje Chameneiegoleader.ir

LARIDŻANI

Kolejnym możliwym kandydatem jest Sadegh Laridżani, szef irańskiego sądownictwa już drugą pięcioletnią kadencję, związany z Chameneim nie tylko funkcją, ale i konserwatywnymi poglądami. Chociaż Laridżani jest członkiem wpływowej politycznie rodziny - jego brat Ali jest spikerem parlamentu, a drugi brat Mohammad Dżawad byłym deputowanym i doradcą Najwyższego Przywódcy - jego pozycja w establishmencie i autorytet wydają się zbyt niskie, by pozwolić na osiągnięcie najważniejszej funkcji w państwie.

Laridżani (z prawej) przy łóżku Chameneiegoleader.ir

SZAHRUDI

Powszechnie jako ewentualnego kandydata wymienia się także ajatollaha Mahmuda Haszemiego Szahrudiego, byłego szefa sądownictwa przez dwie kadencje. Co ważne w kontekście wyborów Najwyższego Przywódcy Szahrudi jest też zastępcą szefa Zgromadzenia Ekspertów, a de facto jego głową, odkąd 83-letni ajatollah Mohammad Reza Mahdavi Kani zapadł na początku czerwca w śpiączkę.

Co równie istotne Szahrudi ma wielkie poważanie wśród szyitów w Iraku, skąd sam się wywodzi i gdzie ma swoje biuro, co czyni go bezpośrednim łącznikiem między Teheranem a wspieranym przez Irańczyków rządem w Bagdadzie, zarówno tym poprzednim Nura al-Malikiego jak i obecnym Hajdera al-Abadiego. Szahrudi ma też ponoć wsparcie w potężnej Gwardii Rewolucyjnej, która jako alternatywa dla regularnej armii posiada wielkie wpływy nie tylko w sferze bezpieczeństwa, ale i gospodarki.

Szahrudi podczas nauczaniahashemishahroudi.org

A MOŻE RAZEM?

Idea kolektywnego sprawowania władzy nie jest nowym pomysłem i pojawiła się już po śmierci Chomeiniego, lecz została odrzucona na rzecz jednoosobowego przywództwa. Niemniej pojawiają się głosy, wśród nich Rafsandżaniego, że grupowe kierowanie państwem byłoby bardziej korzystne dla kraju. Z jednej z ujawnionych w aferze Wikileaks amerykańskich depesz dyplomatycznych (aczkolwiek nie z Iranu, gdzie USA nie mają placówki) wynurzył się np. obraz triumwiratu Rafsandżani - Hasan Chomeini - Modżtaba Chamenei jako hipotetycznej przyszłej władzy.

Wybór opcji kolektywnej po śmierci Chameneiego wydaje się na razie co prawda mało możliwy, lecz nie całkiem niedorzeczny. Wiele zależy bowiem od tego, czy poszczególne frakcje i siły działające w ramach systemu władzy będą w stanie dojść do szybkiego i zadowalającego wszystkich (a przynajmniej możliwego do akceptacji) rozwiązania.

Gwardia Rewolucyjna na straży

Najważniejszą z takich sił jest Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, nazywany też Strażnikami Rewolucji. To alternatywna do regularnej armii formacja zbrojna (ze swoją marynarką wojenną, lotnictwem, służbami specjalnymi etc.) odpowiedzialna za utrzymanie zdobyczy rewolucji 1979 r. zarówno wewnątrz kraju jak i na zewnątrz (stąd np. zaangażowanie Strażników w Syrii czy Iraku), ale i potężna siła finansowa.

Wobec takiej pozycji trudno sobie zatem wyobrazić, by Strażnicy dopuścili do tego, by Najwyższym Przywódcą został ktoś, kto nie zagwarantowałby im utrzymania wpływu na politykę państwa, które wypracowali sobie w ramach współpracy z Chameneim. Trudno też zakładać, by Strażnicy zgodzili się na wybór kogoś uznawanego za zbyt daleko idącego reformatora, który próbując ratować finanse państwa ukróciłby ich biznesowe imperium lub próbując zbliżyć się zanadto do Zachodu naraziłby na szwank konserwatywne zasady panujące w państwie, a których Strażnicy mają przecież bronić.

Finalne głosowanie w Zgromadzeniu Ekspertów nad nowym przywódcą będzie zatem poprzedzone wielodniowymi (wielotygodniowymi?) targami i negocjacjami nie tylko między duchownymi konserwatywnych i reformatorskich frakcji w nim zasiadających (duże znaczenie dla układu sił będą miały przyszłoroczne wybory do Zgromadzenia), lecz także z aparatem bezpieczeństwa i sił zbrojnych.

Tym samym starcie "gołębi" i "jastrzębi" może stać się wyjątkowo brutalne, choć zakończy się zapewne kompromisem. Zatem wątpliwe jest mocno, by efektem zakulisowych gier i głosowania w Zgromadzeniu był Najwyższy Przywódca, który diametralnie zmieniłby kurs wewnętrznej i zewnętrznej polityki Iranu w jednym czy drugim kierunku.

- Są różnice w gustach w sprawach politycznych, tych małych i dużych. Ale te różnice nie mogą zniszczyć jedności kraju czy empatii wewnątrz kraju. Wszyscy muszą być razem - apelował na początku września Chamenei. Niewątpliwie jednak walka pod perskim dywanem już się zaczęła.

Autor: Maciej Tomaszewski / Źródło: tvn24.pl

Tagi:
Raporty: