"Będę zadowolony, jeśli nie pójdziemy na referendum"

TVN24

Aktualizacja:

Jeorjos Papandreu powiedział w greckim parlamencie, że referendum w sprawie drugiego pakietu ratunkowego eurolandu i MFW nie odbędzie się, jeśli opozycja zgodzi się poprzeć w parlamencie ten pakiet. Zapewnił, że "członkostwo Grecji w strefie euro nie stoi pod znakiem zapytania". Wyraził także pogląd, że natychmiastowe zorganizowanie wyborów pociągnęłoby za sobą duże ryzyko bankructwa.

Będę zadowolony, jeśli nie pójdziemy do referendum, co nigdy nie było celem samym w sobie. Cieszę się, że cała ta dyskusja sprawiła przynajmniej, że wielu ludziom wrócił rozsądek Jeorjos Papandreu, premier Grecji

- Będę zadowolony, jeśli nie pójdziemy na referendum, co nigdy nie było celem samym w sobie. Cieszę się, że cała ta dyskusja sprawiła przynajmniej, że wielu ludziom wrócił rozsądek - oznajmił także Jeorjos Papandreu. - Nie ma powodu, by rozpisywać referendum, jeśli opozycja siądzie za stołem rozmów i poprze plan ratunkowy - powiedział premier.

Ale szef opozycyjnej partii greckiej Nowa Demokracja Antonis Samaras zażądał ustąpienia premiera Jeorjosa Papandreu i rozpisania w ciągu 6 tygodni przedterminowych wyborów.

"Rząd nie będzie zmierzał do referendum"

Minister finansów Grecji Ewangelos Wenizelos zapowiedział natomiast, że rząd nie będzie zmierzał do przeprowadzenia referendum w sprawie drugiego pakietu ratunkowego dla Grecji. Informację tę podała agencja EFE. - Rząd oficjalnie ogłasza, że nie będzie zmierzać do przeprowadzenia referendum - oznajmił Wenizelos na posiedzeniu frakcji parlamentarnej socjalistów, które transmitowała państwowa telewizja.

Spotkanie prezydent-premier?

Wcześniej rzecznik greckiego rządu poinformował, że premier Jeorjos Papandreu jest gotów do rozmów z opozycją "na temat jej postulatu utworzenia rządu przejściowego do czasu rozpisania przedterminowych wyborów".

Państwowa telewizja NET podała natomiast, że szef rządu wykluczył podanie się do dymisji i poinformowała, że Papandreu spotka się z prezydentem po nadzwyczajnym posiedzeniu rządu w czwartek. Stacja poinformowała także, że "oczekuje się, że zaproponuje powołanie rządu koalicyjnego pod kierownictwem byłego wiceprzewodniczącego Europejskiego Banku Centralnego Lukasa Papademosa". Jednak kancelaria prezydenta podała, że "prezydent Grecji na ma na razie umówionego w czwartek żadnego spotkania z premierem Jeorjosem Papandreu".

Sprzeczne informacje

Ze szczytu G20 we francuskim Cannes od południa dochodziły sprzeczne doniesienia. Premier Grecji - według doniesień mediów - miał już przynajmniej dwa razy zdecydować o podaniu się do dymisji.

- Oczekuje się, że premier Grecji Jeorjos Papandreu jeszcze w czwartek poda się do dymisji - podało tuż po godz. 13 na swoim portalu internetowym BBC, powołując się na "źródła w Atenach". Według tych źródeł, zaraz po kryzysowym posiedzeniu gabinetu Papandreu ma się udać do prezydenta Karolosa Papuliosa.

Przed południem podobną informację podawała m.in. agencja Dow Jones. Zaraz potem szefowa kancelarii greckiego premiera zapewniła, że Jeorjos Papandreu "nie ustąpił i nie zamierza ustępować ze stanowiska".

W międzyczasie Antonis Samaras, przewodniczący konserwatywnej partii Nowa Demokracja i lider greckiej opozycji wezwał do utworzenia tymczasowego rządu oraz przedterminowych wyborów. - Obecny parlament powinien jeszcze ratyfikować umowę z Unią Europejską - mówi Samaras.

Ostatecznie przed godz. 14.30 grecka telewizja podała, że Papandreu nie zamierza podawać się do dymisji.

Co poza Grecją?

Drugi dzień szczytu G20 w Cannes rozpoczął się porannymi nieformalnymi spotkaniami przywódców. Szczyt ma dać wiążące odpowiedzi na pytania dotyczące walki z kryzysem w strefie euro i na świecie.

W jednym z nich uczestniczyli prezydenci Francji i USA Nicolas Sarkozy i Barack Obama. Francuski prezydent powiedział, że byli z Obamą zgodni co do tego, że biznes powinien przyczynić się do rozwiązania globalnego kryzysu finansowego. Z zadowoleniem powitał "zrozumienie Obamy dla takich kwestii jak podatek od transakcji finansowych".

Associated Press odnotowuje, że Francja i niektóre inne kraje europejskie opowiadają się za niewielkim podatkiem od wszystkich transakcji finansowych, podczas gdy administracja Obamy wolałaby raczej obciążyć największe banki.

Jak zapowiadały źródła unijne, Komisja Europejska ma na szczycie przekonywać USA do konsolidacji fiskalnej, a Chiny do zwiększenia krajowej konsumpcji i urealnienia kursu walutowego. Oczekuje też, że G20 doceni decyzje w sprawie ratowania strefy euro, które zdaniem KE przyczynią się do większej stabilności finansowej na całym świecie. Poza tym szef KE Jose Barroso ma przedstawić propozycję podatku od transakcji finansowych. Będzie też mowa o finansowaniu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który bierze udział we wspieraniu pogrążonych w długu gospodarek strefy euro. Ponadto KE spodziewa się, że brytyjski premier David Cameron przedstawi propozycję reformy Światowej Organizacji Handlu (WTO).

W obradach wezmą udział m.in.: przywódcy USA, Rosji, Francji, Niemiec i Chin, Barack Obama, Dmitrij Miedwiediew, Nicolas Sarkozy, Angela Merkel i Hu Jintao, a także szef KE Jose Barroso i przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy.

Źródło: PAP, tvn24.pl, Reuters