Katastrofa pociągu w Hiszpanii

25 lipca 2013
PAP/EPA/AEROMEDIA / HANDOUTPociąg wykoleił się tuż przed stacją

Co najmniej 78 osób zginęło, a 178 zostało rannych w katastrofie kolejowej w północno-zachodniej Hiszpanii. Źródła zbliżone do śledztwa podały, że przyczyną wypadku była nadmierna prędkość. Maszynista, który został aresztowany, jechał prawdopodobnie nawet dwa razy szybciej niż powinien. Usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci przez niezachowanie ostrożności.

Szybkobieżny pociąg pasażerski jechał z Madrytu do miasta Ferrol na północno-zachodnim wybrzeżu Hiszpanii. Na pokładzie było 247 pasażerów oraz załoga.

Relacja z katastrofy w tvn24.pl

Jechał za szybko

Do wypadku doszło o godz. 20.41 w środę w pobliżu Santiago de Compostela. Pociąg wypadł z torów na łuku niedaleko przed stacją. Jak podała hiszpańska gazeta "El Pais", pociąg mógł jechać aż 180 km/h w miejscu, gdzie powinien utrzymać maksymalnie 80 km/h. Jak dowiedział się Reuters ze źródeł zbliżonych do śledztwa, wykolejenie pociągu było spowodowane właśnie nadmierną prędkością.

Katastrofa kolejowa w Hiszpanii

Moment katastrofy

Moment katastrofy zarejestrowała kamera przemysłowa umieszczona tuż nad torami. - Widać, że pociąg rozrywa się tuż za pierwszym członem napędowym, od razu za lokomotywą. Lokomotywie udało się jeszcze trochę przejechać, bo tam znajdują się wózki napędowe, które mają trochę większą przyczepność. Tuż za pierwszą lokomotywą znajduje się wagon, a w nim silnik spalinowy. Dlatego też widzimy, że on uderza w ścianę i potem jest delikatny wybuch. Silnik ten jest ciężki i stąd te płomienie - analizował na antenie TVN24 Wojciech Śmiech, ekspert z magazynu "Rynek Kolejowy".

Agencja EFE podała, że na miejscu wypadku znaleziono czarną skrzynkę. Została ona przekazana śledczym, którzy badają przyczyny wypadku.

video-820299

Co najmniej 78 zabitych, 178 rannych

Lokalne media mówiły początkowo o "co najmniej 10 ofiarach", ale szybko okazało się, że jest ich znacznie więcej. W kolejnych godzinach, w miarę przeszukiwania rozbitych wagonów przez ratowników, liczba ofiar rosła. Jak relacjonował reporter radia Cadena Ser, miejsce wypadku było "usłane zasłoniętymi ciałami".

Według informacji z piątku, zginęło 78 osób, a 178 zostało rannych. Przez całą noc trwała akcja ratunkowa. Strażacy stopniowo przeczesywali rumowisko, by dotrzeć do wszystkich zniszczonych wagonów. Z powodu wielkiego napływu rannych do szpitali miejscowe władze wezwały mieszkańców do oddawania krwi.

- W szpitalach przebywają obecnie 94 osoby, z czego 35 jest ciężko rannych, w tym czworo dzieci - poinformował w czwartek po południu wiceszef regionalnego rządu Galicji.

Według polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, "nie ma gwarancji, że w pociągu nie było obywateli polskich". Jak zaznaczył Marcin Bosacki, rzecznik MSZ, służby nie otrzymały jednak jakichkolwiek telefonów od rodzin lub bliskich Polaków, którzy poszukiwaliby swoich krewnych.

Brytyjska ambasada w Hiszpanii potwierdziła natomiast, że wśród rannych jest co najmniej jeden Brytyjczyk. Z kolei Reuters, powołując się na ambasadę USA, podał, że wśród rannych są Amerykanie.

video-820483

Śledztwo

Katastrofę przeżyli obaj maszyniści. Jeden z nich, widziany był przez świadków w miejscu wypadku. Mężczyzna miał bez przerwy powtarzać: "Wykoleił się. Co ja zrobię, co ja zrobię". Drugi maszynista został uwięziony w lokomotywie, skąd wzywał pomocy przez radio. Miał również powiedzieć, że jechał pociągiem z prędkością 190 km/h. Nie wyjaśnił, dlaczego ponad dwukrotnie przekroczył prędkość. Powiedzieć miał jednak, że ofiary są na jego sumieniu.

Maszynista pociągu, został objęty formalnym śledztwem oraz aresztem w szpitalu, gdzie znalazł się po wypadku. Usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci przez niezachowanie ostrożności. Drugi maszynista został wypisany ze szpitala. Śledztwo ws. wypadku prowadzi Hiszpańska Administracja Infrastruktury Kolejowej. Sędzia zakazał policji zabezpieczyć czarne skrzynki, wszystkie dokumenty i raporty.

Trzy dni żałoby

Po wizycie na miejscu katastrofy wzruszony premier Hiszpanii dziękował za zaangażowanie wszystkim służbom, wolontariuszom i dawcom krwi. Pochodzący z Santiago de Compostela Mariano Rajoy ogłosił trzy dni żałoby narodowej.

video-820276

Kondolencje z całego świata

Z całego świata napłynęły kondolencje dla rodzin ofiar katastrofy. "Rannym życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Wszystkim, którzy spieszą z pomocą poszkodowanym, składam wyraz najwyższego uznania. W tych trudnych chwilach nasze myśli i modlitwy są z Hiszpanami" - napisał prezydent Bronisław Komorowski w depeszy kondolencyjnej.

Kondolencje rodzinom ofiar wypadku złożył także papież Franciszek: "Modlę się za ofiary katastrofy w Santiago de Compostela i jednoczę się w bólu z tymi, którzy cierpią w tym smutnym czasie" - napisał.

W imieniu Parlamentu Europejskiego kondolencje Hiszpanom złożył przewodniczący PE Martin Schulz. Słowa wparcia do rodzin ofiar wypadku skierował także m.in. szef polskiego rządu Donald Tusk, premier Wielkiej Brytanii David Cameron. Hiszpańscy piłkarze, na portalach społecznościowych, także wyrazili swoje wsparcie dla rodzin ofiar. Gerard Pique napisał, że "pomoc niesiona poszkodowanym w wypadku, to przykład olbrzymiej solidarności w tych trudnych momentach".

Jest to najtragiczniejszy wypadek kolejowy w Hiszpanii od 1944 roku, kiedy w zderzeniu pociągu z lokomotywą na trasie Madryt-Galicja zginęło ok. 100 osób.

Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/AEROMEDIA / HANDOUT

Jedenastu pracowników państwowego przedsiębiorstwa kolejowego w Hiszpanii zostało oskarżonych w związku z katastrofą kolejową pod Santiago de Compostela w lipcu ub. roku, w której zginęło blisko 80 osób - podał w piątek prowadzący dochodzenie sędzia śledczy.

Hiszpańskie media dotarły do nagrania rozmowy telefonicznej, którą wykonał chwilę po katastrofie maszynista pociągu rozbitego pod Santiago de Compostela. Siedząc zakleszczony w kabinie informował kolegę z centrali, iż jechał 190 km/h zamiast 80km/h, bo się "rozproszył", a zakręt, na którym doszło do wypadku, jest "nieludzki".

Tuż przed wypadkiem pod Santiago de Compostela pociąg jechał 192 km/h, a maszynista rozmawiał przez telefon z władzami kolei - wynika z pierwszych informacji udostępnionych przez śledczych po odsłuchaniu czarnych skrzynek. Kilka sekund później maszynista zaczął hamować i zwolnił do 153 km/h. Taką prędkość pociąg miał w chwili katastrofy.

Maszynista pociągu, który wykoleił się w środę pod Santiago de Compostela w Hiszpanii, został, decyzją sądu, warunkowo zwolniony z aresztu. 52-letni mężczyzna jest oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci 79 osób. W poniedziałek wieczorem mają odbyć się pierwsze pogrzeby ofiar wypadku.

Kolejna osoba zmarła z powodu ran odniesionych w katastrofie kolejowej w Hiszpanii. Zwiększa to bilans ofiar do 79. Maszynista, któremu postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci, ma zostać przesłuchany przez sedziego jeszcze w niedzielę wieczorem. Miał wjechać pociągiem na łuk trasy z ponad dwukrotnie za dużą szybkością.

Maszyniście pociągu, który wykoleił się w środę pod Santiago de Compostela, postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci przez niezachowanie ostrożności - poinformował szef hiszpańskiego MSW Jorge Fernandez Diaz. W katastrofie zginęło co najmniej 78 osób.

"Spieprzyłem" - stwierdził krótko maszynista, gdy zdał sobie sprawę z tego, co zrobił. Do transkrypcji rozmów z lokomotywy pociągu rozbitego pod Santiago de Compostela dotarł dziennik "El Mundo" i opublikował ich fragmenty. Maszynista miał powiedzieć m.in., że chce umrzeć, gdy dowiedział się o rozmiarach katastrofy. Został już zatrzymany przez policję.

- Całe miasto jest włączone w akcję pomocy - mówiła w TVN24 Katarzyna Jabłońska, która mieszka w hiszpańskim Santiago de Compostela. To tam w środę wieczorem doszło do katastrofy kolejowej. Dodała, że wszyscy mieszkańcy są w szoku, bo szykowali się do obchodów dnia Galicji. - Atmosfera świętowania zamieniła się w atmosferę żałoby - mówiła Polka.

Katastrofa kolejowa pod Santiago to jedna z najtragiczniejszych katastrof w Hiszpanii i największa pod względem liczby ofiar w ostatnich latach. W całej historii Hiszpanii do największej katastrofy doszło w 1944 roku.