Premium

Paradoks Djokovicia. Król na korcie, błazen poza nim

W życiu superbohaterowie nie istnieją. A gdyby istnieli, Novak Djoković nie byłby jednym z nich. Felieton Konrada Mazura.

W meczu czwartej rundy US Open Djoković, po przegraniu własnego gema serwisowego przy stanie 5:5 w pierwszym secie, nieintencjonalnie (najprawdopodobniej) i bezceremonialnie (to na pewno) grzmotnął rakietą piłkę w charakterystycznym dla siebie akcie frustracji. Na swoje nieszczęście trafił w sędzię liniową i, zgodnie z obowiązującymi przepisami, został zdyskwalifikowany. Ten szczeniacki wybryk może zakończyć najbardziej szalony rok w przebogatej karierze Serba, gdyż nad Djokoviciem wisi groźba kilkumiesięcznego wykluczenia. 

Sportowe CV Novaka Djokovicia Eurosport

Cóż to byłby za twist! W 2020 roku Djokovicia nie potrafił pokonać żaden śmiałek. Serb wygrał wszystkie 26 pojedynków, do których stanął, po drodze sięgając po rekordowy, ósmy tytuł w Australian Open. Pogromcę znalazł dopiero w bezdusznym, acz sprawiedliwym, regulaminie. I na nic zdadzą się wszelkie protesty - przepisy mówią jasno: naruszenie nietykalności cielesnej arbitra kończy się dyskwalifikacją.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo