Kiedy będzie szczyt inflacji w Polsce? Prezes PFR o prawdopodobnym scenariuszu

Autor:
mb/dap
Źródło:
TVN24 Biznes, PAP
Paweł Borys o podwyżkach stóp procentowych NBP i decyzjach RPP
Paweł Borys o podwyżkach stóp procentowych NBP i decyzjach RPPTVN24
wideo 2/6
TVN24Borys: późniejsze decyzje do dnia dzisiejszego dot. stóp procentowych były właściwe

Inflacja, którą obserwujemy w ostatnich miesiącach, najprawdopodobniej osiągnie swój szczyt w ciągu najbliższych dwóch miesięcy - powiedział w programie "Jeden na jeden" w TVN24 prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. Wysokiej inflacji towarzyszą kolejne podwyżki stóp procentowych, cykl trwa od października 2021 roku. W ocenie Borysa "ważne, żeby stopy procentowe nie wzrosły za mocno, żeby nie doszło do zbyt silnego schłodzenia gospodarki".

Rada Polityki Pieniężnej podczas lipcowego posiedzenia podniosła stopy procentowe o 50 punktów bazowych. Główna, referencyjna stopa procentowa wzrosła do 6,50 procent. To najwyższy poziom od sierpnia 2004 roku. Kolejne decyzyjne posiedzenie RPP odbędzie się 7 września. Jak wynika z aktualnego harmonogramu, posiedzenie zaplanowane na 23 sierpnia będzie niedecyzyjne.

Cykl podwyżek trwa od października 2021 roku. Od tego czasu RPP podnosiła stopy co miesiąc. Wzrost stóp procentowych ma związek z szybko rosnącymi cenami.

Stopy procentowe w Polsce

Paweł Borys ocenił, że decyzje Rady Polityki Pieniężnej dotyczące stóp "były właściwe". - Moim zdaniem można było może miesiąc, dwa miesiące wcześniej (podwyższyć stopy - red.). Trudno mówić o błędzie, bo nie trafi się dokładnie w punkt. To niewiele by zmieniło w dzisiejszej sytuacji, bo generalnie uważam, że późniejsze decyzje, do dnia dzisiejszego, dotyczące skali podwyżek stóp procentowych były właściwe, na co wskazuje stabilny kurs złotego - powiedział prezes PFR.

PAP/Maciej Zieliński

Wskazywał przy tym, że według niego inflacja osiągnie swój szczyt "najprawdopodobniej w ciągu dwóch miesięcy". W ocenie Borysa "ważne, żeby stopy procentowe nie wzrosły za mocno, żeby nie doszło do zbyt silnego schłodzenia gospodarki, żeby gospodarka nie weszła w recesję".

- Moim zdaniem mamy szansę na to, że pomimo spowolnienia, które przyjdzie w 2023 roku, nie wejdziemy w recesję i ten wzrost gospodarczy utrzyma się na pozytywnym poziomie. Szacuję, że około 2 procent w przyszłym roku - powiedział gość "Jeden na jeden" w TVN24.

Paweł Borys był też dopytywany o prognozy dotyczące inflacji. - Inflacja w przyszłym roku będzie hamowała, moim zdaniem, w przyszłym roku dosyć znacząco, dynamika zejdzie poniżej 10 procent. Ale cel (inflacyjny banku centralnego - red.) w perspektywie dwóch, trzech lat - prognozuje prezes PFR. Cel inflacyjny NBP wynosi 2,5 procent, plus minus 1 punkt procentowy.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że inflacja w czerwcu wyniosła 15,5 proc., licząc rok do roku. 

Stan finansów publicznych

Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju był też pytany o opinię kontrolerów NIK, według których "rządzący poprzez wykorzystanie funduszy i obligacji zmniejszają sztucznie wartość deficytu". - Nie zgadzam się z tymi argumentami. Jedyne środki, które tak naprawdę trafiały do gospodarki za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego, czy Polskiego Funduszu Rozwoju, to były środki w ramach tarczy antykryzysowej, która służyła temu, aby udzielać pilną pomoc dla gospodarki w trakcie COVID-u. Chodziło o to, żeby ta pomoc trafiła szybko, nie poprzez nowelizację budżetu - zaznaczył Borys.

Wskazał, że Ministerstwo Finansów udostępnia wszystkie dane, jak wygląda stan całych finansów publicznych. - Deficyt uwzględniający Polski Fundusz Rozwoju, czy Bank Gospodarstwa Krajowego jest tak samo opublikowany jak deficyt centralny. Jeżeli chodzi o sam deficyt, już nie wydajemy nowych środków, więc to wszystko przeszło przez deficyt finansów publicznych. To zostało w całości pokazane i jaka to jest kwota. Co więcej, my otrzymujemy spłaty z tarczy. Około jedna trzecia środków z tarczy do nas wpłynie - mówił.

- Łączne zobowiązania to jest około 71 miliardów złotych, z czego jedną trzecią uzyskujemy, jako spłaty przedsiębiorców. Z tych środków będziemy w pierwszej kolejności spłacali obligacje. Natomiast pozostała część będzie później przez budżet centralny wydatkowana - podkreślił gość "Jeden na jeden" w TVN24.

W ocenie Borys "po wygaszeniu tych wszystkich programów związanych z walką z COVID ta różnica staje się bardzo niewielka". - W tym roku różnica pomiędzy deficytem centralnym a deficytem całych finansów publicznych będzie już znikoma. Co najważniejsze, wydaje się, że po pierwszych sześciu miesiącach tego roku jesteśmy bardzo blisko zrównoważonego deficytu całych finansów publicznych - powiedział Paweł Borys.

Podczas rozmowy prezes PFR został również zapytany, w jakim stanie są finanse publiczne. - Przed COVID-em zadłużenie spadało mniej więcej z 53 procent PKB do 45 procent w 2019 roku. Więc my się oddłużaliśmy. Mówimy o całym długu finansów publicznych. W momencie, kiedy przyszedł COVID, ten dług wzrósł o 8 punktów procentowych, czyli znowu zadłużyliśmy się do poziomu około 54-55 procent. Teraz ten dług bardzo szybko spada. Prawdopodobnie już na koniec tego roku dług całych finansów publicznych do PKB spadnie ponownie w okolice 50 procent - podał Borys.

Zaślepka materiału TVN24GO
Paweł Borys w "Jeden na jeden". Cała rozmowa
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:mb/dap

Źródło: TVN24 Biznes, PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości