Przygotuj się na:

ZMIANY W KODEKSIE RUCHU

Szóstego grudnia wchodzą w życie nowe przepisy o tworzeniu drogowych korytarzy życia oraz jazdy na suwak.

Zawodnicy straszą bojkotem. "Nikt nie chce się połamać już w kwietniu"

Warszawa

TVN 24O zawodach opowiada Marcin Majewski

Tylko dwóch żużlowców wzięło udział w piątkowym treningu na Stadionie Narodowym przed Grand Prix Polski. Większość zawodników zrezygnowała z powodu nieodpowiedniego stanu nawierzchni. Wicemistrz świata Krzysztof Kasprzak nie wyklucza bojkotu sobotniej imprezy przez zawodników, którzy odmówili udziału w zajęciach. Według nich tor w Warszawie jest niebezpieczny.

- Nie ma sensu męczyć się z motocyklem. Wszyscy, którzy odmówili wzięcia udziału w piątkowym treningu zgodnie utrzymują, że w przypadku takiego samego stanu toru w sobotę wieczorem, nie wyjadą we czterech pod taśmę. Nikt z nas nie chce się połamać już w kwietniu - oznajmił Kasprzak.

Nawierzchnia jest bardzo grząska, co stanowi zagrożenie dla zawodników. Na torze trwają prace, nie wiadomo czy sesja treningowa przesunięta na sobotę rano dojdzie do skutku.

W czterech jeździ się niebezpiecznie

- Chcemy, aby podobnie jak w Cardiff około jedenastej rano każdy z nas przejechał po dwie serie, aby zapoznać się z nawierzchnią. Nie chcemy startować w ciemno – zapowiedział Kasprzak.

Według nieoficjalnych informacji problemem może być betonowa podstawa, na której zbudowany został tymczasowy tor. Przez nieodpowiednią wentylację jego część jest nasiąknięta wodą i bardzo miękka, a w innych miejscach bardzo sypka.

Odważny Szwed

W piątek na dłuższe przejażdżki zdecydowało się tylko dwóch zawodników: Duńczyk Nicki Pedersen i Szwed Tomas Jonsson. To spotkało się z dezaprobatą pozostałych.

- Jeden zawodnik jest w stanie przejechać bezpiecznie. Jednak w przypadku rywalizacji czterech będzie bardzo niebezpiecznie. Nawierzchnia jest bowiem bardzo grząska i szybko tworzą się dziury i koleiny – powiedział Jonsson. Szwed dodał jednak, że zdarzało mu się jeździć na gorszych torach.

- W sobotę może jechać w pojedynkę. O stan toru należy spytać Tomasza Golloba, Grega Hancocka, Chrisa Holdera, Taia Woffindena – byłych mistrzów świata, a nie Jonssona, który jest pierwszy sezon w GP – ripostuje mu Kasprzak. - Wystarczy kopnąć butem i robi się dziura. Na takim torze nie da się jeździć – dodał polski zawodnik.

Najemy się wstydu jak Niemcy?

W przeszłości zdarzało się już, że z powodu fatalnego stanu toru zawody cyklu Grand Prix odwoływano. Tak było w 2008 roku w Gelsenkirchen. Przywieziona specjalnie z Danii nawierzchnia była zbyt mokra. Najpierw zrezygnowano z treningów, potem impreza została przeniesiona do Bydgoszczy.

GP na Stadionie Narodowym ma być wielkim świętem polskiego żużla. 53 tysięcy wejściówek sprzedano w niecałe dwa dni. Wśród szesnastu najlepszych zawodników globu ma wystąpić czterech Polaków: Krzysztof Kasprzak, Jarosław Hampel, Maciej Janowski oraz startujący z "dziką kartą" Tomasz Gollob.

Start zaplanowano na godzinę 19.00.

CZYTAJ TAKŻE NA SPORT.TVN24.PL

sport.tvn24.pl/TG/kwoj