Następca Śpiewaka zapewnia: zachowamy bezkompromisowość

Warszawa

TVN24Jan Mencwel

Po trzech latach z funkcją szefa Miasto Jest Nasze pożegnał się Jan Śpiewak. – Miałem inną wizję. Chciałem, żeby stowarzyszenie rozwijało się inaczej. Było bardziej scentralizowane, z silniejszą funkcją prezesa – przyznaje. W którą stronę pójdą teraz aktywiści? O to pytamy byłego już i nowego szefa stowarzyszenia.

Na pytanie czy MJN bez Śpiewaka to koniec pewnej epoki sam zainteresowany odpowiada "nie". - To zakończenie jakiegoś etapu naszej działalności. Jesteśmy ruchem miejskim, którego rozwój stale trwa. Są po prostu dwie wizje tego, jak mamy działać i organizować się dalej - wyjaśnia sam Śpiewak.

Jego zdaniem, stowarzyszenie powinno działać w bardziej scentralizowany sposób. Z mocniejszym prezesem "o jasnym i skutecznym przewodnictwie". - Natomiast druga strona widzi to bardziej horyzontalnie i kolegialnie. Uważają, że do robienia polityki potrzeba innych narzędzi. Może niektórzy obawiali się, że działamy trochę za ostro – zastanawia się.

"Ratuszu, drżyj!"

Ekslider stowarzyszenia przyznaje, że był proszony o to, aby wejść do zarządu. – Nie zgodziłem się. Jeśli mamy inne wizje jego działania, to nie zdałoby egzaminu – kwituje. Zapewnia jednak, że nie zapada się pod ziemię. – Nadal działam w stowarzyszeniu. Mam jakieś swoje plany, muszę napisać książkę i doktorat. Ale tematem reprywatyzacji nie przestaje się zajmować, więc ratuszu drżyj! – śmieje się Śpiewak.

W kwestii planów stowarzyszenia odsyła nas do nowego zarządu. Na pytanie, czy zamiast wspomnianej reprywatyzacji MJN wróci do swoich korzeni i skupi się na walce z reklamami wielkoformatowymi czy promowaniem zieleni przyznaje niepewnie: - Może faktycznie będzie trochę bardziej koncyliacyjnie.

Prezes rotacyjny

Teraz na czele MJN jako "prezes rotacyjny" stoi Jan Mencwel. Wielkiego splendoru swojej funkcji przypisywać nie chce, wprost przeciwnie. - Prezes w naszym obecnym statucie nie ma żadnej roli. Jest po prostu członkiem zarządu - zauważa skromnie.

- Wybraliśmy sześcioosobowy zarząd, który będzie funkcjonował do lutego. Ma za zadanie przygotowanie reformy wewnętrznej. Przede wszystkim opracowanie zmian w statucie. W lutym odbędzie walne zebranie, pod którego ocenę jako zarząd się oddamy - dodaje.

Mencwel szefem nie jest na stałe. – Myślę, że jeszcze do walnego zebrania ktoś mnie na tym stanowisku zastąpi. To rodzaj koleżeńskiej umowy między nami, mamy się wymieniać - tłumaczy.

Reprywatyzacji nie odpuszczą

Dlaczego zmiany przeprowadzane są właśnie teraz, kiedy temat reprywatyzacji stał się tak nośny? - Nasza organizacja działa już niemal trzy lata, a nasz statut jest wciąż niedopracowany. Do tej pory działaliśmy trochę spontanicznie. Założyliśmy organizację, a nie do końca przemyśleliśmy jej struktury. Teraz widzimy, że coraz bardziej się rozrastamy, jest więcej nowych osób z różnych dzielnic. Chcemy je wzmocnić, nadać nowe funkcje – odpowiada Mencwel.

Nie ukrywa też, że ważnym aspektem są wybory samorządowe w 2018 roku. – Chcemy być do nich dobrze przygotowani – zapowiada.

Zapewnia, że MJN nie odpuszcza tematu reprywatyzacji, bo takie głosy w kontekście zmian kadrowych wciąż wracają.

- Nasze podejście do tego tematu się absolutnie nie zmienia. Myślę też, że Janek Śpiewak, mimo, że nie jest już prezesem stowarzyszenia, nadal będzie się nim zajmował. Gwarantuje: nasza bezkompromisowość w tej sprawie zostanie zachowana – podkreśla jednoznacznie nowy lider MJN.

Oprócz Mencwela w skład zarządu Miasto Jest Nasze weszli Łukasz Fiszer, Zuzanna Glińska, Justyna Kościńska, Piotr Micuła oraz Wojciech Surała.

Jan Śpiewak przestał przewodzić MJN
TVN24

kw/b