Komisja Weryfikacyjna podjęła decyzję w sprawie Chmielnej 70

Warszawa

Sprawa Chmielnej 70TVN24
wideo 2/2

Komisja weryfikacyjna uchyliła decyzję prezydent Warszawy w sprawie zwrotu działki przy dawnej Chmielnej 70. Działkę zreprywatyzowano w 2012 roku, ale już kilka miesięcy temu wróciła do zasobów miasta, bo kupcy roszczeń zrzekli się praw do gruntu.

Swojej decyzji komisja nadała rygor natychmiastowej wykonalności. Uznała, że zwracając działkę miasto rażąco naruszyło prawo procesowe nieprawidłowo określając krąg spadkobierców.

W uzasadnieniu do decyzji przewodniczący Patryk Jaki podkreślił, że dawny właściciel działki przy placu Defilad był Duńczykiem. Jego roszczenia do nieruchomości zostały spłacone na mocy umowy indeminizacyjnej podpisanej przez Polskę już w latach 50.

Jaki zarzucił władzom Warszawy, że nie dokonały należytej staranności przy reprywatyzacji cennej działki i oddały ją w ręce osób nieuprawnionych.

- Analizując akta sprawy, komisja nie stwierdziła, by prezydent Warszawy, przed wydaniem decyzji reprywatyzacyjnych, podjął jakiekolwiek działania mające na celu zbadanie kwestii obywatelstwa Holgera Martina - dodał Jaki. - Mimo to, prezydent przyjął, że miał on uprawnienia dekretowe, co według komisji stanowi naruszenie prawa administracyjnego. Udowodnienie danej okoliczności powinno nastąpić na podstawi całokształtu materiału dowodowego - podkreślił Jaki.

Członkowie komisji potwierdzili wnioski, które w zeszłym roku przedstawiły dziennikarki "Gazety Stołecznej". Decyzja komisji została ogłoszona w czwartek tuż po niejawnym posiedzeniu.

Od tej działki zaczęła się "afera reprywatyzacyjna"

Na mocy decyzji, wydanej z upoważnienia prezydent stolicy w 2012 r., działka została przejęta przez osoby, które nabyły do niej roszczenia: Janusza P., mec. Grzegorza Majewskiego i Marzenę K. (siostrę mec. Roberta N., podejrzaną o fałszywe oświadczenia majątkowe). Miasto przyznało im prawo wieczystego użytkowania działki - mimo, że w latach 50. odszkodowanie za nią dostał jej ostatni właściciel, obywatel Danii Jan Henryk Holger Martin. Po wybuchu afery zrzekli się oni praw do działki o wartości około 160 mln zł, na której można zbudować wysokościowiec.W styczniu Prokuratura Regionalna we Wrocławiu postawiła zarzuty b. wicedyrektorowi Biura Gospodarki Nieruchomościami Ratusza Jakubowi R. i "handlarzowi roszczeń" mec. Robertowi N. (obaj są w areszcie) oraz innym trzem osobom. W zamian za decyzje o użytkowaniu wieczystym Chmielnej 70, R. miał przyjąć od N. wartą 2,5 mln zł korzyść majątkową w postaci udziału w nieruchomości w Kościelisku.Po wybuchu afery w sierpniu 2016 r. prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz uznała zwrot działki za pochopny - za co odpowiedzialnością obarczyła trzech zwolnionych wtedy urzędników BGN. Twierdziła, że ukryli przed nią pismo Ministerstwa Finansów dotyczące m.in. spłacenia roszczeń obywatela Danii ws. Chmielnej 70.

Badanie komisji Jakiego

Komisja zbadała sprawę na rozprawie 13 lipca. Przesłuchany wtedy jeden ze zwolnionych urzędników BGN Krzysztof Śledziewski mówił, że wydanie decyzji ws. Chmielnej było niezasadne i dzisiaj nie podpisałby się pod nią. Odpierając zarzuty o ukrywanie pisma z MF, przekonywał, że wiedza o tym dokumencie była "powszechna". Zeznawali też Majewski i Piecyk; Marzena K. odmówiła zeznań.Komisja wezwała wtedy także Gronkiewicz-Waltz, która nie stawiła się, za co ukarano ją 3 tys. zł grzywny. Za cztery niestawiennictwa dostała w sumie 12 tys. zł grzywny.

Tak wyglądała komisja w tej sprawie:

Komisja weryfikacyjna obradowała nad Chmielną 70TVN24
wideo 2/4

PAP/kz/mś