TVN Meteo | Polska

Lany poniedziałek. Czym jest i skąd wziął się śmigus-dyngus?

TVN Meteo | Polska

Autor:
kw
Źródło:
PAP
Lany poniedziałek w Przelewicach
Lany poniedziałek w PrzelewicachTVN24
wideo 2/15
TVN24Lany poniedziałek w Przelewicach

Dzień po Wielkanocy przypada lany poniedziałek, znany także jako śmigus-dyngus. Okazuje się, że w przeszłości praktykowano dwa różne zwyczaje z nim związane. Skąd wzięły się tradycje lanego poniedziałku? Jak obchodzi się śmigus-dyngus?

Z Wielkanocą związanych jest wiele zwyczajów i obrzędów. W tradycji ludowej przypadający na dzisiaj poniedziałek wielkanocny znany jest jako śmigus-dyngus albo lany poniedziałek.

Jak przekazała dr Katarzyna Waszczyńska, etnolog, wykładowca Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, zwyczaj ten może być powiązany z terenami niemieckimi lub niemieckimi osadnikami, którzy przybywali na ziemie polskie. Świadczyć mogą o tym nazwy, które są właśnie takiego pochodzenia.

- Ogólnie nie przypisuje się go konkretnemu obszarowi, ale koncentruje na powiązaniach z czasami przedchrześcijańskimi lub ich pozostałościami - wiary w czerpanie z budzącej się przyrody i wody życiodajnej siły - stąd zielone gałązki i polewanie wodą - wskazała.

Pierwsze wzmianki źródłowe o śmigusie-dyngusie pochodzą z XV wieku - z ustawy synodu poznańskiego "Dingus prohibetur" z 1420 roku, która zakazywała tych zwyczajów.

"Zabraniajcie, aby w drugie i trzecie święto wielkanocne mężczyźni kobiet a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podarunki, co pospolicie się nazywa dyngować (…), ani do wody ciągnąć, bo swawole i dręczenia takie nie odbywają się bez grzechu śmiertelnego i obrazy imienia Boskiego" - można przeczytać w dokumencie.

Dwa odrębne zwyczaje

Śmigus-dyngus pierwotnie występował w historii jako dwa odrębne zwyczaje. Śmigus (niem. "schmackostern" - "wielkanocne smaganie") to dotykanie, uderzanie, smaganie zielonymi, rozwijającymi się gałązkami lub uplecionymi z nich biczami, tak zwanymi korwaczami.

- Taki "suchy, zielony śmigus" był praktykowany przede wszystkim w północnej Polsce - przekazała etnolog. Z kolei mokry śmigus, czyli polewanie wodą, ale głównie dziewcząt i panien, był znany w środkowej i południowej Polsce.

Dyngus (niem. "dingen" - "wykupować") - to inaczej świąteczna kwesta, nazywana "włóczebami wielkanocnymi", w której uczestniczyli chłopcy i kawalerowie, czasem chodzili przebrani lub mieli rekwizyty, np. wózek z kurkiem dyngusowym. Kwesta wiązała się z życzeniami, za co dostawało się jedzenie, przede wszystkim jaja wielkanocne (pisanki, kraszanki) lub potrawy świąteczne, takie jak bułki drożdżowe, kiełbasę. W grupach, w których byli kawalerowie, przy tej okazji odbywało się też polewanie wodą panien, co miało charakter zalotów.

Z czasem te dwa zwyczaje połączyły się, stąd jedna nazwa śmigus-dyngus. - Znany był i praktykowany zarówno na wsi, jak i w mieście. Skala była tylko inna - w możnych domach nie polewano kubłem wody, ale często wykorzystywano wodę toaletową, więc raczej kropiono nią, niż polewano - powiedziała etnolog.

Dzisiaj zwyczaje się zmieniają

Pytana o to, dlaczego te tradycje są coraz rzadziej kultywowane, wskazała, że przyczyn jest kilka. - Poza takimi jak pandemia, czy wcześniej obowiązujące głównie w miastach zakazy (chodzi np. o polewanie autobusów czy wlewanie wody do środka) powiązane z karami finansowymi, to również obserwowane od lat upraszczanie tradycji i zwyczajów świątecznych, nie tylko związanych z Wielkanocą - mówiła dr Waszczyńska.

Dodała, że "wynika to m.in. z tego, że są one pozbawiane swoich pierwotnych znaczeń". - Przykładem niech będzie wątek matrymonialny. Nie polewa się dzisiaj panien czy nie chodzi po kweście, by okazać zainteresowanie danej dziewczynie. Raczej polewanie wodą jest zabawą dzieci. Proszę zwrócić uwagę choćby na asortyment w sklepach, który ma służyć do polewania, kiedyś korzystano po prostu z kubła lub garnka mniejszego lub większego. Przyczynia się do tego również migracja i zmiana miejsca zamieszkania, co niejednokrotnie powiązane jest również ze zmianą kontekstu kulturowego - mówiła.

Przypomniała, że "koncentrujemy się głównie na tradycjach przypisanych do chrześcijaństwa zachodniego, a przecież nie tylko takich wyznawców mamy w Polsce. Zaznaczyła, że "są jednak regiony czy miejscowości, w których te dawne praktyki, zwyczaje są obecne do dzisiaj".

Autor:kw

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości