Błoto, chaos, ofiary. Fala powodziowa idzie dalej

Marek Lenert, relacja z Rzymu (TVN24)
Marek Lenert, relacja z Rzymu (TVN24)

Po weekendowych nawałnicach fala powodziowa przepływa przez Włochy. Na północy jest już spokojnie. W Genui trwa wielkie sprzątanie. Niebezpieczeństwo grozi natomiast Dolnie Padu, tak zwanemu spichlerzowi Włoch.

- O północy fala powodziowa minęła Turyn. Nie doszło tam do zalania, woda nie osiągnęła nawet przewidywanego poziomu 5 metrów - relacjonuje z Rzymu Marek Lenert, korespondent Informacyjnej Agencji Radiowej. - Za to zostawiłą za sobą ofiary śmiertelne i duże straty w Genui, Kampanii i Piemoncie.Teraz fala idzie na Dolinę Padu, która może poważnie ucierpieć. To właśnie tam znajduje się większość upraw zbóż i warzyw - dodaje.

Kampania, kolejne ofiary

W niedzielę przetaczająca się przez Włochy fala nawałnic przyczyniła się do powodzi i podtopień w Kampanii. W ich wyniku w tamtejszym rejonie zginęło aż sześć osób, a pod wodą znalazły się takie osady jak Saviano, Piazzola di Nola i Volla. Z powodu burz, które przechodzą tam od soboty, z brzegów występują liczne strumienie.

Nieopodal Neapolu zginął mężczyzna. Jego samochód został zmiażdżony przez powalone podczas burzy drzewo. W tamtejszym rejonie jest ofiar sześć. Trwają poszukiwania kilku zagnionych.

Coraz gorzej w Piemoncie

Weekend pogodowo niekorzystnie prezentował się w Piemoncie. Ulewne deszcze odcięły od świata kilka tamtejszych osad położonych w dolinach.

W związku z wylaniem rzek Tanaro i Bormida, w Alessandrii ewakuowano 300 osób oraz cygański tabor przebywający na przedmieściach miasta Alba.

Porządki po katastrofalnym weekendzie

Straty liczy Genua. Tam ciągle trwa sprzątanie po nawałnicach, które przeszły w piątek, zabijając sześć osób, w tym dwójkę dzieci. Sprawą zajęła się miejscowa prokratura.

Tylko w tamtejszym rejonie kilkadziesiąt osób jest rannych, a zniszczenia idą w miliony euro.

Nierozsądne zachowanie

Wielu Włochów zlekceważyło ostrzeżenia przed burzami i zalaniami, co spowodowało, że poszkodowanych jest więcej niż przewidywano.

- Po tragedii w Ligurii, jaka miałą miejsce 24 października, władze ogłosiły alarm o nadchodzącym froncie burzowym z wyprzedzeniem. Włosi go zlekceważyli i schodzili do piwnic i wsiadali do aut, co groziło śmiercią - relacjonuje Lenert.

Meteorolodzy ostrzegają przed kolejnymi nawałnicami i burzami, nazywanymi "bombami wodnymi", które mogą nawiedzić także inne rejony Włoch. Przewidują także opady śniegu, przede wszystkim w Turynie i Cuneo.

Rzym w stanie gotowości

Nad Rzymem deszczowy front przeszedł w nocy z soboty na niedzielę, deszczu spadło jednak niewiele. Pomimo, że ilość opadów synoptycy szacowali na 30-60 l/m kw. w ciągu 12 godzin, lokalne służby zostały postawione w stan gotowości.

Około 250 członków Obrony Cywilnej, gotowych do podjęcia akcji ratunkowej w każdej chwili, stacjonowało w różnych częściach miasta, przede wszystkim nad Tybrem.

Autor: map,ar,mm/ms,aq / Źródło: corriere.it, roma.repubblica.it, PAP, TVN24

Pozostałe wiadomości