TVN24 | Świat

"Pedałowała jak uczeń, który właśnie uciekł z lekcji". I przeszła do historii

TVN24 | Świat

Autor:
ww\mtom
Źródło:
La Gazzetta dello Sport, La Stampa, tvn24.pl
Alfonsina Strada - jedyna kobieta, która wzięła udział w Giro d'ItaliaPublic Domain/ "Gazzetta dello Sport", ilfattoquotidiano.it, tracciaitalia.com, La Stampa
wideo 2/5
Public Domain/ "Gazzetta dello Sport", ilfattoquotidiano.it, tracciaitalia.com, La StampaAlfonsina Strada - jedyna kobieta, która wzięła udział w Giro d'Italia

Pierwszy rower był dla niej o wiele za duży. Jej ojciec kupił go od znajomego lekarza, któremu dał w zamian kilka kur. Mała Alfonsa bardzo szybko zakochała się w jeździe na dwóch kółkach. Mówiła mamie, że idzie do kościoła i uciekała z domu, żeby w samotności bić kolejne rekordy prędkości na wiejskich drogach. Kilkanaście lat później ścigała się już z najlepszymi zawodnikami Włoch. W 1924 roku Alfonsa Strada przeszła do historii: jest jedyną kobietą, która wystartowała w legendarnym Giro d'Italia.

Uczestnicy tegorocznej edycji wyścigu startują w sobotę. Zaczynają w Turynie, pierwszej stolicy Królestwa Włoskiego, dla upamiętnienia tegorocznej, 160. rocznicy zjednoczenia Włoch. Przed nimi 22 dni walki o wygraną i ponad 3450 kilometrów trasy do przejechania – przez równiny, doliny i mordercze podjazdy wśród alpejskich szczytów. Kolarze startujący w 104. edycji wyścigu Giro d'Italia muszą pokonać łącznie 21 etapów. Łatwo nie będzie: mety ośmiu z nich są na podjazdach. Na sam koniec na zawodników czeka niemal trzydziestokilometrowa "czasówka" po ulicach Mediolanu. Transmisje z Giro d'Italia od startu do mety tylko w Eurosporcie i w Eurosport Playerze.

OGLĄDAJ TVN24 W TVN24 GO >>>

Na liście widnieją nazwiska 184 uczestników z całego świata. Sami mężczyźni. Kobiety ścigają się w żeńskim odpowiedniku legendarnej imprezy: Giro Rosa, organizowanej we Włoszech od 1988 roku.

Giro d'Italia od samego początku (pierwsze zawody odbyły się w 1909 roku) był zarezerwowany tylko dla mężczyzn. W całej historii wyścigu przytrafił się tylko jeden wyjątek: w 1924 roku organizatorzy pozwolili na uczestnictwo 33-letniej Włoszce. Alfonsa Strada ("strada" w języku włoskim oznacza między innymi "szosę", a to właśnie w kolarstwie szosowym, nomen omen, specjalizowała się Alfonsa ) dojechała na metę przedostatnia. Ale dojechała. W przeciwieństwie do 60 innych kolarzy, którzy odpadli na trasie.

Młoda Alfonsa Strada na rowerzePublic Domain/ilfattoquotidiano.it

Za pierwsze zwycięstwo dostała żywą świnię

Alfonsa Rosa Maria Morini urodziła się 16 marca 1891 roku w ubogiej rodzinie w Castelfranco Emilia, w regionie Emilia-Romania . Matka i ojciec, oboje analfabeci, zarabiali na dziesięcioro swoich dzieci pracą fizyczną – większość czasu spędzali w polu. Alfonsa, a pieszczotliwie Alfonsina, nie miała zbyt wielu zabawek. Prezent, jaki sprawił jej pewnego dnia tata, odmienił jej życie na zawsze. Kupił go od miejscowego lekarza, któremu dał w zamian kilka kur z ich gospodarstwa. "Jednoślad był bliski stanu, w którym nadawałby się na złom, ale nadal działał" – opisywał włoski dziennik "La Stampa". Można śmiało powiedzieć, że nastoletnia Alfonsa była uzależniona od przejażdżek na rowerze. "W wieku 13 lat brała już udział w lokalnych wyścigach kolarskich, w ukryciu przed rodzicami. Wychodząc z domu mówiła matce, że idzie na niedzielną mszę" – relacjonował dziennikarz "Stampy". Mieszkańcy jej wsi nazywali ją podobno "il diavolo in gonnella", czyli "diabłem w spódnicy".

Rodzicom Alfonsy niezbyt podobało się, że córka, zamiast pomagać w pracach domowych, ściga się z chłopakami, ubrana tak jak oni: w spodenki do pół uda i przylegającą koszulkę. "Bliscy mówili o niej 'szalona'. Nie zyskała ich przychylności nawet wtedy, kiedy wróciła do domu z wygraną za swoje pierwsze życiowe zwycięstwo: żywym świniakiem. A to był przecież dopiero początek" – pisała "La Stampa".

Jako 16-latka spróbowała swoich sił w Turynie. Na miejskich zawodach pokonała ówczesną mistrzynię, Giuseppinę Carignano i zdobywając tym samym tytuł "najlepszej cyklistki Włoch" zyskała sławę na północy kraju. Poznała niejakiego Carla Messoriego (zostanie jej drugim mężem), który namówił ją na wycieczkę do stolicy Imperium Rosyjskiego. W 1909 roku Alfonsina wzięła udział w Grand Prix Petersburga, gdzie car Mikołaj II uhonorował wyjątkową uczestniczkę specjalnym medalem. W 1911 roku w Moncalieri (region Piemontu) pobiła rekord świata w prędkości kobiet: 37,192 kilometra na godzinę, deklasując Francuzkę Louise Roger, która była w tamtym czasie uznawana za najszybszą cyklistkę na Ziemi.

"Co miałam zrobić? Zostać dziwką?"

Rok później jej talent dostrzegł mieszkający we Francji korespondent "La Gazzetta dello Sport" (dziennik sportowy był organizatorem Giro d'Italia od początku jego istnienia) i pomógł Alfonsie zabłysnąć na francuskich szosach. Wygrywała raz za razem i szybko zyskała uznanie sponsorów, a równocześnie sławę w całej Europie.

W międzyczasie znalazła partnera, który - w przeciwieństwie do rodziców - szanował jej pasję. Luigi Strada był grawerem z jej rodzinnych stron. Zawzięcie kibicował jej podczas wszystkich zawodów. Wyszła za niego, kiedy miała niecałe 25 lat. Na prezent ślubny zażyczyła sobie rower. Dostała go. Rok później przenieśli się razem do Mediolanu. "Tam, mając męża za menedżera, rozpoczęła na poważnie swoją karierę kolarską" – pisała "La Stampa".

Strada była jedyną kobietą, której pozwolono na udział w Giro d'ItaliaPublic Domain, skan dziennika "Gazzetta dello Sport"

Naprawdę głośno zrobiło się o niej w 1917 roku. Postanowiła spróbować swojego szczęścia w Giro di Lombardia – czyli pętli wokół północnego regionu Włoch, Lombardii. Wyścig organizowało pismo "La Gazzetta dello Sport" (to samo, co Giro d'Italia). Armando Cougnet, szef działu kolarskiego, stwierdził wtedy, że właściwie nie widzi przeciwwskazań, żeby kobieta wystartowała w wyścigu. Wystartowała, na metę dotarła ostatnia. Rok później poprawiła się o jedno miejsce, na finiszu prześcignęła jednego z męskich przeciwników.

Niedługo po tym jej mąż zaczął podupadać na zdrowiu. Lekarz stwierdził ciężką depresję, konieczne było wysłanie go na stałe do szpitala psychiatrycznego. Nie jest tajemnicą, że Alfonsa chciała wystartować w Giro d'Italia nie tylko ze względu na to, że marzyła o tym od dziecka. Częściowo również dlatego, że potrzebowała pieniędzy na opłacenie opieki dla ukochanego. Tak mówiła dziennikarzowi włoskiego miesięcznika "Guerin Sportivo": "Jestem kobietą, to prawda. Być może nie wyglądam bardzo estetycznie i uroczo, kiedy jadę na rowerze. Nigdy nie byłam zbyt piękna, teraz w ogóle wyglądam jak potwór. Ale co miałam zrobić? Zostać dziwką? Mam męża w szpitalu, któremu muszę pomóc".

Na liście zabrakło "a"

Jedna z wersji historii o jej zapisach do Giro d'Italia w 1924 roku głosi, że żeby wziąć udział w wyścigu, musiała udawać. To nie do końca prawda, chociaż Włosi, którzy nie interesowali się wtedy kolarstwem, dowiedzieli się o tym naówczas kuriozum - czyli o zawodniczce płci żeńskiej - dopiero wtedy, kiedy 10 maja pojawiła się z rowerem na linii startu, ustawiając się obok kolegów.

Ale Armando Cougnet (ten sam, który pozwolił jej startować w lombardzkiej pętli) doskonale przecież wiedział, kim jest zawodniczka. Nie wiadomo jednak dlaczego, kiedy na trzy dni przed zawodami w "Gazzetta dello Sport" pojawiła się lista uczestników, przy jej imieniu zabrakło końcowego "a". Lokalna prasa przedrukowywała później ten sam spis zawodników, dlatego niektórzy obserwatorzy i kibice zdziwili się, że "Alfonsin Strada" ostatecznie okazał się kobietą. Męskiej budowy, z krótkimi, ciemnymi włosami, ale kobietą.

"1924. Szalona na rowerze" - tytuł artykułu - wspomnienia o StradzieWycinek dziennika "La Stampa" – wspomnienie Strady z 2004 roku

Chwyt marketingowy? Pomyłka? Pewne jest, że rok 1924 był dla organizatorów Giro czasem kryzysu – wielu znamienitych kolarzy odmówiło udziału w wyścigu, bo "La Gazzetta dello Sport" oferowała im za mało pieniędzy. Istniało ryzyko, że mało kogo zainteresują zawody. Organizatorzy pozwolili pojechać Alfonsie i nie pożałowali.

"Już podczas pierwszych dwóch etapów popularność tej drobnej kobiety przerosła sławę wszystkich nieobecnych mistrzów razem wziętych. Przez całą trasę między Genuą a Florencją dało się słyszeć tylko ciągłe: - Jest już Alfonsina? Jedzie? Przejechała?" – relacjonował 14 maja dziennikarz "La Gazzetta dello Sport".

"Żwawa, niewielkiej postury, z włosami obciętymi jak dziecko, w krótkich spodenkach. Pedałuje z łatwością, radośnie, jak uczeń, który właśnie uciekł z lekcji" – opisywał inny. Ona sama bardzo cieszyła się ze wsparcia kibiców, którzy dopingowali ją podczas przejazdu. "Publika w całym kraju, a w szczególności kobiety, matki, reagują na mnie bardzo entuzjastycznie" – mówiła dziennikarzowi "Guerin Sportivo".

Trasa Giro d'Italia każdego roku prowadzi przez góryShutterstock

Kierownicę zastąpiła kijem od miotły

Udział w Giro d'Italia to nie tylko pozdrowienia fanów i "radosne pedałowanie". Ten jeden z trzech najważniejszych wyścigów kolarskich na świecie (obok Tour de France i La Vuelta a España). To też zacięta rywalizacja, podczas której dochodzi do bardzo niebezpiecznych wypadków. W ubiegłym roku zawodnik z Walii poślizgnął się na zwykłym bidonie i kilka metrów dalej runął na asfalt. Zanotował straty, których nie był już w stanie odrobić. Również w 2020 roku silny podmuch wiatru (media podawały, że spowodował go helikopter, który podleciał zbyt blisko trasy) przesunął na środek drogi metalowe barierki. Rozpędzeni zawodnicy nie mieli szans na reakcję i uderzyli w przeszkodę. W 2011 roku Belg Wouter Weylandt zahaczył pedałem o mur przylegający do drogi, a jechał ponad 80 km/h. Spadł z roweru, stracił przytomność. Mimo natychmiastowo podjętej reanimacji nie udało się go uratować.

W 1924 roku, niemal sto lat temu, źródłem niebezpieczeństwa okazywał się też często sam rower. Odpadały pedały, łańcuchy, konstrukcje nie wytrzymywały prędkości i obciążenia. "Wszyscy zakładali, że Alfonsina wycofa się z wyścigu po pierwszym etapie. Tymczasem odpadali mężczyźni, nawet po dziesięciu dziennie. Trasy przerażały, jedna miała ponad 400 kilometrów, z podjazdami, które wyrastały przed kolarzami jak pionowe ściany, a ich rowery nie miały przerzutek... Alfonsina kończyła każdy z nich, spędzała na siodełku nawet 21 godzin dziennie. Po dotarciu do hoteli musiała czekać, aż wszyscy mężczyźni się umyją, dopiero wtedy mogła skorzystać z łazienki" – opisywał dziennikarz "La Stampa" w 1959 roku.

Podczas tamtych zawodów spadła z roweru kilkukrotnie, długo jechała z opuchniętym kolanem. Przy Perugii zepsuła jej się kierownica, którą zastąpiła kijem od miotły, podarowanym jej przez mieszkankę jednej z wsi przy trasie. Na metę Alfonsina dotarła 28 godzin po zwycięzcy. Przekroczyła regulaminowy czas, ale jury uznało, że oficjalnie zaliczy jej zakończenie pętli. Była numerem 31 na 33 zawodników, którym udało się ukończyć wyścig – 57 z początkowych 90 kolarzy nie podołało. Strada pokonała łącznie 3613 kilometrów i zapewniła sobie tym dożywotnią sławę.

Reklama sklepu z artykułami sportowymi, na pierwszym planie gwiazda – AlfonsinaPublic Domain, tracciaitalia.com

Motocykl

W kolejnych edycjach Giro d'Italia już nie startowała, ale regularnie pojawiała się na trasie, żeby kibicować znajomym. Występowała też w cyrkach, prezentując rowerowe akrobacje, brała udział w zawodach mniejszej rangi, chętnie uczestniczyła w zjazdach pasjonatów w całym kraju.

Po 20 latach choroby zmarł jej mąż. Niedługo później wyszła za przyjaciela, tego, który w 1909 roku zabrał ją do Petersburga. Otworzyli w Mediolanie serwis rowerowy. W 1957 zmarł również on. Szybko zrezygnowała z prowadzenia serwisu, nie chciała sama zarządzać interesem. W wieku 66 lat kupiła sobie motocykl.

13 września 1959 roku wróciła do domu z jednodniowego wyścigu w regionie Varese, gdzie podziwiała zmagania dużo młodszych już kolarzy z bezpiecznego miejsca wśród publiczności. "Około 20.30 wyszła z domu. Weszła na siodełko swojego motocykla. Prawą stopą próbowała go odpalić, ale maszyna nie ruszała. Próbowała kilkukrotnie. W pewnym momencie pojazd niebezpiecznie się przechylił. Strada dostała zawału serca. Motocykl spadł na nią i przygniótł do ziemi" – opisywała w 1959 roku "La Stampa". Alfonsiny nie udało się uratować, zmarła tego samego wieczoru przed własnym domem. Na szosie, której poświęciła całe swoje życie.

Giro d'Italia 2021. Na liście trzech Polaków

Tegoroczna linia mety wyścigu czeka na zwycięzcę w Mediolanie. Za 23 dni wygrany uniesie w górę na Piazza del Duomo, przed słynną katedrą w Mediolanie, charakterystyczny puchar Giro d'Italia "Trofeo Senza Fine", przypominający niekończącą się wstęgę szosy. Tegoroczna edycja w całości będzie rozgrywana na kontynencie. Trasa wyścigu obejmuje północną i środkową część Półwyspu Apenińskiego. Najdalej na południe wysuniętym punktem będzie Guardia Sanframondi, gdzie znajduje się meta ósmego etapu. 

Trofeum Giro d'ItaliaTrofeum Giro d'Italiaeurosport

Podczas Giro d'Italia kolarze będą rywalizować o zwycięstwo w kilku klasyfikacjach. Ich liderzy są wyróżnieni w peletonie specjalnymi kolorami koszulek. Najważniejsza z nich, różowa (Maglia Rosa), nawiązuje do barwy papieru, na którym drukowana jest "La Gazzetta dello Sport" . Maglia Rosa została po raz pierwszy użyta w Giro d'Italia 90 lat temu. 

W zawodach bierze udział trzech kolarzy z biało-czerwoną flagą przy nazwisku: Tomasz Marczyński (Lotto-Soudal), Maciej Bodnar (Bora-hansgrohe) i Łukasz Wiśniowski (Team Qhubeka Assos). W rozmowie z Eurosportem wszyscy zapowiedzieli, że będą podczas wyścigu szukać szans na etapowe sukcesy.

Autor:ww\mtom

Źródło: La Gazzetta dello Sport, La Stampa, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Wycinek dziennika "La Stampa" - wspomnienie Strady z 2004 roku