Świat

Wielka farsa w Uzbekistanie

Świat

 
Archiwum TVN24W masakrze w Andiżanie zginęło kilkaset osób

"Międzynarodowe seminarium na temat wolności mediów w nowoczesnym społeczeństwie demokratycznym" - na taką imprezę zapraszają władze Uzbekistanu, kraju, w którym łamanie praw człowieka jest na porządku dziennym. Organizacje obrońców praw człowieka są oburzone.

Human Rights Watch, Reporterzy Bez Granic, Open Society Institute i International Crisis Group piszą w wydanym oświadczeniu, że seminarium jest wyłącznie propagandą. Organizacje zaznaczają, że w kraju tym dziennikarze nadal są prześladowani.

Dwudniowe seminarium jest wspólnym przedsięwzięciem Unii Europejskiej i Uzbekistanu. UE zawiesiła w kwietniu na pół roku sankcje wobec Taszkientu wprowadzone w 2005 r. po masakrze w Andiżanie. Bruksela motywowała to pewnym postępem w przestrzeganiu praw człowieka - jednym z dowodów miała być chęć władz, by przeprowadzić spotkanie o wolności mediów.

Najstarszy więzień polityczny

Seminarium zbiegło się ze zwolnieniem 6 czerwca przez uzbeckie władze najstarszego więźnia politycznego. 83-letni Achmadżon Adyłow, były członek Rady Najwyższej, został aresztowany w 1984 roku za "nadużycia władzy", "kradzież mienia państwowego" i "samookaleczenia".

Zwolniony w grudniu 1991 roku tuż przed upadkiem ZSRR i zrehabilitowany nieco później, ponownie do więzienia trafił w czerwcu 1993 roku z powodu politycznego zaangażowania w niezależnym już Uzbekistanie.

Jak poinformował jego brat, powodów zwolnienia nie podano.

Reżim się rozmraża?

Od stycznia 2008 roku reżim prezydenta Isłama Karimowa, należący do najsurowszych w Azji Środkowej i byłych republik radzieckich, zwolnił z więzienia ośmiu swoich przeciwników. Według amerykańskiej organizacji Human Rights Watch, 11 obrońców praw człowieka nadal pozostaje w uzbeckich więzieniach.

Stosunki Uzbekistanu z Zachodem pozostają napięte od czasu krwawych represji w maju 2005 roku w Andiżanie, gdzie zginęło - według organizacji pozarządowych - co najmniej 500 osób. Uzbecka prokuratura utrzymuje, że zginęło "jedynie" 187 "terrorystów".

Dodatkowo za udział w wydarzeniach w Andiżanie skazano co najmniej ponad 150 osób na kary od 12 do 22 lat więzienia.

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Archiwum TVN24

Pozostałe wiadomości