Węgry uginają się pod naciskiem UE

Aktualizacja:

Węgry zapowiedziały zmianę ustawy medialnej krytykowanej za zapisy mogące prowadzić do ograniczenia wolności prasy - podała Komisja Europejska. KE uważa niektóre z zapisów kontrowersyjnej ustawy za sprzeczne z prawem UE. Projekt poprawek ma być gotowy do czwartku.

Deklarację o gotowości wprowadzenia zmian strona węgierska złożyła w Brukseli, na spotkaniu na szczeblu eksperckim między przedstawicielami węgierskiego rządu a KE.

Duma madziara

Rząd premiera Victora Orbana deklarował już wcześniej, że zmieni ustawę, jeśli KE wykaże, że jest ona sprzeczna z unijnym prawem. Odpierał przy tym zastrzeżenia KE jako nieuzasadnione. Komisja groziła natomiast, że jeśli Węgry nie rozwieją jej wątpliwości, to rządowi w Budapeszcie grozi otwarcie formalnej procedury za naruszenie unijnych przepisów.

21 stycznia unijna komisarz ds. mediów Neelie Kroes dała rządowi Węgier dwa tygodnie na dostarczenie wyjaśnień ws. trzech "poważnych wątpliwości" UE co do zgodności z prawem UE ustawy, która weszła w życie 1 stycznia.

Wątpliwości dotyczyły tego, że ustawa medialna wprowadza wymóg "wyważonej informacji" także w "audiowizualnych blogach", chociaż zwykle w UE dotyczy on tylko telewizji. Po drugie, ustawa umożliwia nakładanie kar finansowych na media z innych państw członkowskich UE. Po trzecie, zobowiązuje do rejestracji wszystkie media, w tym elektroniczne.

Cenzura czy regulacja?

Krytykowana powszechnie w kraju i za granicą ustawa medialna powołuje m.in. wpływowy organ nadzorczy, Radę ds. Mediów. Jej członkowie są wybierani przez parlament. Obecny skład w całości wywodzi się z rządzącej na Węgrzech centroprawicowej partii Fidesz, która ma ponad 2/3 miejsc w parlamencie.

Rada może prewencyjnie cenzurować treść materiałów medialnych. Może też arbitralnie nakładać duże kary, jeśli stwierdzi naruszenia między innymi zasady bezstronności przekazu.

Źródło: PAP