Rezolucja ONZ "przypomina wezwania do krucjat"

TVN24

Aktualizacja:
TVN24Rezolucja ONZ "przypomina wezwania do wypraw krzyżowych"

- Rezolucja ONZ ws. Libii przypomina średniowieczne wezwania do wypraw krzyżowych - Władimir Putin niezwykle ostro krytykuje operację "Świt Odysei". Jego zdaniem, rezolucja przewidująca użycie siły w Libii jest "wadliwa i błędna". Dostało się też Stanom Zjednoczonym za "wtrącanie się w wewnętrzne sprawy innych krajów". W głosowaniu nad rezolucją na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ Rosja wstrzymała się od głosu, choć jako stały członek Rady, ma prawo weta.

Władimir Putin powiedział ponadto, że "mieszanie się w wewnętrzne sprawy innych krajów staje się trendem w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych". Premier Rosji stwierdził także, że "reżim Kaddafiego nie wypełnia demokratycznych kryteriów, ale to nie usprawiedliwia interwencji militarnej w tym kraju".

Przemawiając do pracowników rosyjskiej fabryki rakiet balistycznych, Putin stwierdził także, że "wydarzenia w Libii wskazują, że Rosja powinna wzmocnić własne zdolności obronne".

"Dwoistość stanowiska Rosji"

Tymczasem rosyjskie media komentując międzynarodową akcję wojskową w Libii zwracają uwagę na dwoistość stanowiska Rosji wobec interwencji w Libii.

Dziennik "Wiedomosti" zauważa, że Rosja operacji nie przeszkodziła, a gdy ta się rozpoczęła, niezwłocznie ją potępiła. Natomiast "Kommiersant" informuje, że początkowo Moskwa nawet nie wykluczała poparcia rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, otwierającej drogę do akcji wojskowej przeciwko Muammarowi Kaddafiemu, jednak ostatecznie postanowiła wstrzymać się od głosu.

"Nie poparła, ale też nie zawetowała"

- Rosja, która nie raz krytykowała międzynarodowe ingerencje w sprawy wewnętrzne innych krajów - potępiła bombardowanie Jugosławii przez NATO w 1999 i operację w Iraku w 2003 roku - wobec Libii zajęła dwoiste stanowisko - piszą "Wiedomosti".

- Moskwa przyłączyła się do pierwszej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, w sprawie sankcji przeciwko reżimowi Kaddafiego, jednak prezydent Dmitrij Miedwiediew podkreślił, że interwencja militarna jest niepożądana. Rezolucji Rady Bezpieczeństwa nr 1973, zezwalającej na podjęcie wszelkich koniecznych działań, w tym na użycie siły, w obronie ludności cywilnej, Moskwa nie poparła, ale też nie zawetowała - wyjaśnia dziennik.

Cytowany przez "Wiedomosti" anonimowy rozmówca na Kremlu utrzymuje, że w stanowisku Rosji nie ma żadnych sprzeczności: Rosja potępia wydarzenia w Libii, więc poparła sankcje i nie zawetowała rezolucji nr 1973, jednak militarny sposób uregulowania konfliktu uważa za nie do zaakceptowania.

Gazeta przytacza też anonimowe źródło zbliżone do administracji prezydenta, które podkreśliło, iż "Rosja rozumie, że jeśli Zachód ugrzęźnie w tej wojnie, to ona skorzysta podwójnie: wzrosną nie tylko ceny ropy naftowej i gazu ziemnego, ale także autorytet Moskwy wśród krajów arabskich".

"Dla USA to korzystniejsza sytuacja"

Z kolei "Kommiersant" zauważa, że "wstrzymując się przy głosowaniu nad rezolucją nr 1973, Moskwa i Pekin de facto zgodziły się na przeprowadzenie operacji militarnej".

W ocenia dziennika, "kampania przeciwko Muammarowi Kaddafiemu zaczyna coraz bardziej przypominać operację przeciwko jugosłowiańskiemu dyktatorowi Slobodanowi Miloszeviciowi".

- Dla USA sytuacja jest nawet korzystniejsza niż w 1999 roku - wtedy na świecie istniał obóz otwarcie niezadowolonych z Rosją na czele. Tym razem Moskwa rozpoczęciu operacji nie przeszkodziła - konstatuje "Kommiersant".

Gazeta zaznacza, że "takie stanowisko nie przyszło Rosji łatwo". W Moskwie - twierdzi "Kommiersant" - rozważano kilka wariantów postępowania, gdy Zachód aktywnie przygotowywał się do interwencji wojskowej w Libii. - Jak utrzymują dobrze poinformowane źródła, prezydent Dmitrij Miedwiediew w pewnym momencie skłaniał się nawet ku poparciu rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1973. Natomiast w rosyjskim MSZ optowano za zastosowaniem weta i zablokowaniem rezolucji. Ostatecznie osiągnięto kompromis i podjęto decyzję o wstrzymaniu się od głosu - relacjonuje dziennik.

- Z jednej strony - nasza ocena libijskiego reżimu nie uległa zmianie. Wszelako z drugiej - nie akceptujemy siłowych mechanizmów rozwiązywania problemu - tłumaczy cytowane przez "Kommiersanta" źródło w prezydenckiej administracji. - Podobnie jak Niemcom, które także były wśród wstrzymujących się od głosu, nasunęły nam się pytania. Do czego ma doprowadzić operacja i co będzie dalej? Co przedstawia sobą opozycja w Libii, za którą ujęły się państwa zachodnie? Odpowiedzi na te pytania ani my, ani Niemcy, nie usłyszeliśmy - dodaje rozmówca gazety.

Rosja się zdystansowała

"Kommiersant" odnotowuje też, że w przededniu głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ zdymisjonowany został ambasador FR w Trypolisie Władimir Czamow. Dziennik podaje, że decyzję o jego zwolnieniu podjęto nie w MSZ Rosji, lecz na Kremlu, gdzie działania dyplomaty oceniono jako "nieadekwatne".

- Zamiast w konfliktowej sytuacji bronić interesów własnego kraju, który go tam wysłał, ambasador odzwierciedlał interesy innego kraju - Libii - przekazuje "Kommiersant" opinię anonimowego źródła znającego kulisy dymisji Czamowa. - Rosja zdystansowała się wobec negatywnych następstw operacji siłowej w Libii, w tym ofiar wśród ludności cywilnej. Jednak taktyka wybrana przez Moskwę pozwoli jej na wyciągnięcie z sytuacji wokół Libii dywidendy - wskazuje gazeta.

- Przede wszystkim kryzys libijski pozwolił Moskwie nie tylko nie pogorszyć, ale wręcz poprawić relacje z Zachodem. Ponadto, nie sprzeciwiając się obaleniu dyktatora, Rosja ma prawo liczyć na przychylność rządu, który obejmie władze w Libii po prawdopodobnym upadku Kaddafiego - wyjaśnia gazeta. Dziennik podkreśla też, że planując operację przeciwko Kaddafiemu, USA uwzględniły negatywne doświadczenia, zebrane podczas obalania innego dyktatora - Saddama Husajna.

"Kommiersant" przypomina, że w marcu 2003 roku Waszyngton rozpoczął akcję przeciwko Irakowi bez zezwolenia Rady Bezpieczeństwa ONZ i korzystając z pomocy tylko trzech sojuszników - Wielkiej Brytanii, Australii i Polski.

Operacja "Świt Odysei"

Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła w czwartek wieczorem rezolucję w sprawie zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Libią. Zezwala ona na podjęcie "wszelkich koniecznych środków" w celu ochrony ludności cywilnej przed atakami sił zbrojnych wiernych Kaddafiemu.

Rosja - podobnie jak Chiny, Niemcy, Indie i Brazylia - wstrzymała się od głosu. Rosja i Chiny to stali członkowie Rady Bezpieczeństwa, dysponujący prawem weta. Od soboty w Libii trwa międzynarodowa operacja "Świt Odysei" wymierzona przeciwko siłom Kaddafiego. Przystąpiła do niej koalicja USA, Francji, W. Brytanii, Kanady i Włoch.

Źródło: reuters, pap

Źródło zdjęcia głównego: TVN24