Świat

Pomarańczowi i niebiescy na półmetku kampanii

Świat

Aktualizacja:
Wybory już 30 września

- W obecności partnerów europejskich gwarantuję, że wybory będą uczciwe i przejrzyste - zapewnia prezydent Juszczenko zebranych w Kijowie gości szczytu Unia Europejska - Ukraina, który odbywa się na dwa tygodnie przed kolejną wyborczą batalią na Ukrainie.

W najnowszym sondażu przed zaplanowanymi na 30 września wyborami parlamentarnymi sympatie wyborców na Ukrainie zyskują duże ugrupowania: Partii Regionów - 29 proc. głosów, Blok Julii Tymoszenko - 22,6 proc. głosów oraz blok Nasza Ukraina - Ludowa Samoobrona - 15,2 proc.

W oficjalnie rozpoczętej pod koniec sierpnia kampanii jednym z tematów debaty politycznej jest m.in. współpraca Ukrainy z UE.

Szczyt UE - Ukraina: "europejski wybór" Kijowa pozostaje niezmienny?

- Współpraca z UE jest silnym bodźcem dla rozwoju gospodarczego Ukrainy - powiedział Wiktor Juszczenko na otwarcie szczytu UE - Ukraina. - W obecności partnerów europejskich gwarantuję, że wybory będą uczciwe i przejrzyste. Jest to klucz do stabilizacji w demokratycznym państwie - oświadczył prezydent. Juszczenko dodał, że wszystkie ukraińskie siły polityczne są skonsolidowane wokół ważnych dla państwa spraw: - Nasz europejski wybór pozostaje niezmienny.

Prezydent jest przekonany, że podczas szczytu jego uczestnicy uzyskają odpowiedź na wszystkie kwestie, poczynając od systemu wizowego i kończąc na problemach bezpieczeństwa.

Takim optymistą jak Juszczenko nie jest już jednak premier Wiktor Janukowycz, którego Partia Regionów ma wielkie szanse wygrać wrześniowe wybory. - Stan kontaktów z Unią Europejską nie jest - do pewnego stopnia - po naszej myśli - mówił kilka dni temu Janukowycz do swoich ministrów. Premier zarzuca Brukseli "zbyt restrykcyjny" reżim wizowy i doprowadzenie do zmniejszenia ukraińskiego eksportu. Winne temu mają być wzrastające cła i postępowania antydumpingowe wszczynane przez UE.

Niebiescy przeciwko pomarańczowym - kto ma większe szanse?

O tym, że za więdnące stosunki Kijów-Bruksela odpowiedzialna jest Unia Wiktor Janukowycz jest przekonany tak samo mocno, jak o tym, że wygra najbliższe wybory. - Naturalnie, bardzo chciałbym pracować jako premier nie krócej niż pięć lat. To da nam szansę na wprowadzenie planów, które obecnie mamy.

Zwycięstwo Partii Regionów jest niemal pewne, ale samodzielne jej rządy raczej już nie. - Po wyborach musimy sformować koalicję jak najszybciej. I zrobimy każdy wysiłek, żeby zapewnić, że tak się stanie - zapewniał Janukowycz.

Najnowszy sondaż opinii publicznej przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 30 września daje przewagę Partii Regionów Wiktora Janukowycza 29 proc. głosów. Drugi jest Blok Julii Tymoszenko z 22,6 proc. głosów. Ugrupowanie proprezydenckie Nasza Ukraina - Ludowa Samoobrona może liczyć na 15,2 proc. 3 proc. próg wyborczy może przekroczyć jeszcze Partia Komunistyczna, Blok Wołodymira Łytwyna i Partia Socjalistyczna.

Kluczem do uregulowania sytuacji po wiosennym kryzysie politycznym są więc możliwości koalicyjne ewentualnych zwycięzców. Jeśli Blok Julii Tymoszenko dogada się z Naszą Ukrainą, niegdyś skonsolidowani w proteście na Majdanie "pomarańczowi" mogą mieć znaczącą przewagę. Jednak, jak pokazała nieodległa przeszłość, pomarańczowy obóz właśnie z dagadaniem się między sobą ma największe trudności.

Kryzys polityczny, którego efektem są wrześniowe wybory, wybuchł na początku kwietnia. Prezydent Juszczenko rozwiązał wówczas parlament, oskarżając koalicję premiera Janukowycza o przeciąganie na swoją stronę posłów opozycyjnych. Koalicjanci dążyli do stworzenia 300-osobowej większości konstytucyjnej, która dałaby im prawo wprowadzania zmian w ustawie zasadniczej, łącznie z likwidacją urzędu prezydenckiego.

Decyzja Juszczenki wywołała masowe demonstracje zwolenników koalicji Janukowycza. Pod koniec maja ukraińscy politycy zawarli jednak porozumienie, zgodnie z którym przedterminowe wybory uznano za jedyny sposób uregulowania konfliktu.

Źródło: Reuters, Interfax, tvn24.pl, PAP