Partia Orbana zmieniła konstytucję. Opozycja bojkotuje, Bruksela zaniepokojona

Świat

tvn24Węgierska opozycja protestuje, ale nie na wiele to się zdało

Węgierski parlament uchwalił wywołujące kontrowersje zmiany w konstytucji, które zdaniem krytyków stanowią zagrożenie dla demokracji. Szef Komisji Europejskiej Jose Barroso oraz Rady Europy - Thorbjoern Jagland wyrazili zaniepokojenie poprawkami do konstytucji. Zmiany budzą obawy w świetle standardów RE, zasady rządów prawa i przepisów UE - oznajmili.

22 kontrowersyjne poprawki parlament zatwierdził mimo protestów wyrażanych również przez opozycję i organizacje pozarządowe.

Sesja przebiegła w burzliwej atmosferze. Za poprawkami głosowało 265 deputowanych, 11 było przeciwnych, a skrajnie prawicowy Jobbik wstrzymał się od głosu. Opozycyjna Węgierska Partia Socjalistyczna (MSZP) zbojkotowała debatę. - Udział w tym przedstawieniu nie ma sensu - stwierdził lider MSZP Attila Mesterhazy. Podczas obrad przed gmachem parlamentu demonstrowali przedstawiciele organizacji społecznych z transparentami "Konstytucja to nie zabawka!" i "Orban-dyktator". Grupę manifestantów, którzy usiłowali zablokować wyjazd poselskich limuzyn na plac Kossutha, policja usunęła siłą.

Więcej władzy dla parlamentu

Kontrowersyjne zmiany w konstytucji dotyczą wielu dziedzin życia społecznego i politycznego. Mają przyczynić się do wzmocnienia instytucji małżeństwa zdefiniowanego jako związek kobiety i mężczyzny. Parlamentarzyści zyskują prawo do decydowania o tym, które organizacje religijne zostaną uznane za Kościoły, a które nie.

Nowelizacja zakazuje również prowadzenia kampanii przedwyborczej w mediach komercyjnych. Ponadto wprowadza zasadę odpracowania w kraju dwukrotnie dłuższego okresu niż czas trwania studiów (w przeciwnym wypadku studenci mają płacić połowę kosztów kształcenia). Kolejna poprawka dotyczy karania bezdomnych, którzy żyją na ulicach miast "w określonych obszarach przestrzeni publicznej".

Trybunał ograniczony

Niemal wszystkie wspomniane zmiany zakwestionował już węgierski Trybunał Konstytucyjny. Deputowani rządzącego Fideszu anulowali jednak jego orzeczenia wydane przed 1 stycznia 2012 roku, wprowadzając do konstytucji zapis, że trybunał nie może powoływać się na precedensy z ostatnich 22 lat i może podejmować decyzje jedynie w sprawach proceduralnych. Zdaniem opozycji oznacza to poważne osłabienie kontrolnych funkcji Trybunału Konstytucyjnego. Ponadto sprawy sądowe mają podlegać powstałemu niedawno Narodowemu Urzędowi Sądownictwa. Po zatwierdzeniu nowelizacji konstytucji protesty wybuchły z nową siłą. Organizacje pozarządowe i społeczne wznowiły trzy demonstracje: przed gmachem parlamentu, przed centralą Fideszu i przed siedzibą prezydenta Janosa Adera. Wszystkie budynki rządowe otoczyła policja. Manifestanci domagali się, aby prezydent zawetował kontrowersyjne poprawki.

Krytyka w kraju

Nowelizację skrytykował również publicznie były prezydent Laszlo Sloyom (2005-2010) - znany prawnik, były przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego i ekspert prawa międzynarodowego. - Tu właściwie nie chodzi o nowelizację, lecz o nową konstytucję - uznał Solyom, ostrzegając przed "dewastacją" systemu konstytucyjnego na Węgrzech.

Prezydent Ader, który rozpoczął w poniedziałek dwudniową oficjalną wizytę w Niemczech, powiedział węgierskim dziennikarzom, że "skomentuje decyzję deputowanych dopiero po powrocie do Budapesztu i po zapoznaniu się z tekstem nowelizacji". - Jesteśmy nadal otwarci na dialog. Możemy rozmawiać z kimkolwiek, o czymkolwiek i gdziekolwiek. Niezależni eksperci komisji weneckiej (organu doradczego Rady Europy) zawsze mogą zaopiniować wprowadzone poprawki - oświadczył w Brukseli szef węgierskiej dyplomacji Janos Martonyi.

I w Brukseli

Zaniepokojenie przyjętymi przez Węgry poprawkami do konstytucji wyrazili już szef Komisji Europejskiej Jose Barroso oraz Rady Europy - Thorbjoern Jagland. W komunikacie wyrażają ubolewanie, że "eksperci z RE i KE nie mieli możliwości, by przedyskutować i wyjaśnić szczegółowo treść poprawek przed ich przyjęciem" przez węgierski parlament. W ich ocenie poprawki "budzą zaniepokojenie, jeśli chodzi o zasadę rządów prawa, przepisy Unii Europejskiej i standardy Rady Europy". Zapowiadają, że "komisja wenecka Rady Europy i KE przeprowadzą szczegółową ocenę poprawek".

Do czego zobowiązał się Orban?

Barroso i Jagland przypominają, że premier Węgier Viktor Orban potwierdził w niedawnym liście do szefa KE "przywiązanie rządu i parlamentu Węgier do europejskich norm i wartości". Szefowie KE i RE oczekują od władz w Budapeszcie, że będą się one angażować w bezpośrednie kontakty z instytucjami europejskimi "w celu odniesienia się do wszelkich podnoszonych obaw, dotyczących zgodności poprawek z zasadami europejskimi i przepisami UE".

Na kilka godzin przed głosowaniem rzeczniczka Komisji Europejskiej zapowiedziała, że "w razie konieczności użyte zostaną wszelkie środki", aby na Węgrzech przestrzegane były rządy prawa.

Z kolei przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz ocenił, że przyjęcie zmian było pospieszne i nastąpiło zanim w ich sprawie wypowiedziała się komisja wenecka, organ doradczy Rady Europy. Poprawki - dodał - budziły "poważne obawy, że mogą osłabić standardy demokratyczne na Węgrzech"; możliwe jest, że będą miały negatywny wpływ na rządy prawa i przestrzeganie praw podstawowych.

Autor: mtom/k / Źródło: PAP